Karol Kopańko / 19.10.2015

To na pewno nie będzie ci potrzebne, czyli 14 rzeczy, których nie warto zabierać w podróż

56 interakcji Przejdź do dyskusji

Bilety są, wycieczka zaplanowana, szczepienia zrobione i dobre nastawienie w kieszeni. Wtem… zakładasz plecak i zapadasz się wraz z podłogą na niższe piętro. Oto kilka rzeczy, które koniecznie musisz zostawić w domu, aby domknąć plecak i nie zatrudniać dodatkowego tragarza.

Oto 14 rzeczy, których nie warto brać w podróż, choć na pierwszy rzut oka mogłyby się przydać (oparte na moich doświadczeniach, więc lista jest skrojona pod kraje azjatyckie istyl podróżowania “niezależno-hostelowego”):

Duże słuchawki

W podróży najczęściej chodzi o to, aby wyciszyć się wraz ze swoją ulubioną muzyką, a tu najlepiej sprawdzą się małe słuchawki dokanałowe. Izolują, zapewniają przyzwoitą jakość dźwięku i zajmują mało miejsca.

Ksero dokumentów

W wielu miejscach wymagają ksera dowodu tożsamości, jednak najczęściej pracownicy hostelu wykonują go samodzielnie. Jeśli czujesz opory w oddawaniu ważnych dokumentów w ręce nieznajomych (nawet na chwilę), to kserokopia bardzo ci się przyda. Na miejscu nie chcesz przecież ganiać po mieście w poszukiwaniu punktu ksero.

Dużego laptopa

Widziałem ludzi podróżujących z 3-kilowymi laptopami – bolało od samego patrzenia. Nie idźcie tą drogą. Teraz przykładowo korzystam z Acera V3, 13”, który waży nieco ponad 1 kg, a na baterii wytrzymuje nawet 8 godzin. Dostać można go zaś za nieco ponad 2 tys. zł.

A dziś pracuje właśnie tak ;)Piszę esej o Steve’ie Jobsie na zajęciaHaLongBay

Posted by Karol Kopańko on Tuesday, October 21, 2014

Nikt nie zapłacił mi za jego polecenie, ale i sam nie wiem, czy nie jest to wciąż zbyt duży i za ciężki sprzęt.

Namiot, karimata, śpiwór

Będąc w Singapurze kupiłem sobie to wszystko i nie skorzystałem ani razu. Wszędzie można było znaleźć jakiś lokal do spania, więc nigdy nie musiałem zostawać pod gołym niebem. Dzięki temu miałem zdecydowanie lżejszy plecak.

Śpiwór przyda się jednak osobom, czującym wstręt do niekoniecznie czystej pościeli. Kiedy prześcieradło jest w czymś umorusane, a kołdra niedomyta, to przyjemność wtulenia się w coś własnego jest nie do przecenienia.

Z drugiej strony nawet w takich sytuacjach polecałbym raczej prześcieradło podróżne, a nie śpiwór. Zajmuje o wiele mniej miejsca i o wiele łatwiej jest się nim posługiwać, np. w na pryczy w indyjskich pociągach.

Drogie rzeczy

Bardzo przyjemnie (zapewne) jest podróżować w RayBanach czy innych szykownych naszyjnikach, a także spacerować w kosztownych szpilkach, ale w nieznanych miejscach mogą one tylko przyciągać wzrok typów spod ciemnej gwiazdy.

Tak samo działa zresztą smartfon. Na własne oczy widziałem, kiedy dziewczynie idącej ulicą w Phnom Penh jakiś opryszek wyrwał telefon prosto z ręki i szybko zniknął w najbliższym zaułku.

(Poniżej główny plac w Phnom Penh)

Książka do czytania

Proszę… w świecie cyfrowym?

Już lepiej Kindle, a i wystarczy sam smartfon z odpowiednią aplikacją. Na telefonach także mamy czytniki e-booków, a sprawę załatwić może także zapisanie stron offline, choć zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest zintegrowanie Feedly z Pocketem.

Wówczas w kilka chwil możemy przejrzeć najnowsze wydarzenia i zapisać na później te, o których chcemy dowiedzieć się więcej.

#banaue #wifi

Film zamieszczony przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Większość hosteli, które odwiedziłem posiadała także co najmniej skromną biblioteczkę. Można było wypożyczyć w niej na czas pobytu książkę (przeważnie romans lub kryminał, bo to najlżejsza lektura na urlop), i zwrócić wraz z wykwaterowaniem.

Mapa

Podobna historia wiąże się z mapą – możesz ją wziąć, jeśli lubisz makulaturę zalegającą w plecaku, lub obawiasz się, że nie wystarczy ci smartfon. Mi wystarczył w 100 proc.

Wystarczy pobrać sobie mapki offline (mnie Maps.me nie zawiodło, ale trzeba pamiętać, aby ściągnąć mapę danego kraju zawczasu), włączyć GPS i można zapomnieć o papierze.

Dla tych mniej obeznanych z technologią: to sposób, który nie wymaga żadnych opłat, bo i aplikacja, i lokalizacja są za darmo.

Przybory toaletowe

Oczywiście te najpotrzebniejsze jak szczoteczka czy pasta, koniecznie muszą być w twoim plecaku. W przypadku pozostałych substancji jak szampon, żel po prysznic czy filtr słoneczny zdecydowanie lepiej jest postawić na jak najmniejsze opakowania.

Raz, że w podróży i tak najprawdopodobniej ich nie zużyjesz, a dwa, że… będziesz miał szansę ich użycia, a nie zainteresuje się nimi służba ochrony lotniska.

Bagaż ze stelażem na kółkach

Taki bagaż sprawdza się dobrze tylko podczas podróży biznesowych, albo przywożenia ciężkich pakunków do stolicy przez studentów (wiem, bo sam przywożę i… jestem słoikiem). Walizka sprawdzi się też dobrze, jeśli podróż ogranicza się do sporadycznych wyskoków poza hotel, który jest główną bazą.

Zupełnie inna historia to szybkie przemieszczanie się z dobytkiem na plecach. Wówczas stelaż będzie niewygodnie uwierał, zamiast dostosować się do ciała.

Kółka zaś nie poradzą sobie dobrze na żadnej innej powierzchni, niż gładka jak stół, a na dodatek mają dziwną tendencję do blokowania się i urywania w najmniej odpowiednich momentach.

W centrum Warszawy promieniowanie wynosi 0,32 µSv/h (mikrosiwertów na godzinę), a już np. w mieście Czarnobyl, oddalonym…

Posted by Karol Kopańko on Saturday, April 25, 2015

Bawełniane ubrania

Po pierwsze, strasznie ciężko jest je wysuszyć, a hipotermia po burzy w górach, to nie jest najszczęśliwsze zakończenie trekkingu. Po drugie, są cięższe od ubrań z innych tkanin.

Ja preferuję ubrania, które przeznaczone są do uprawiania sportu, ze względu na ich lekkość i odprowadzanie wilgoci (tak potu w czasie wysiłku i wody w czasie deszczu).

Zapasowe ubrania

Podróżowanie w stroju Adama? Nie w tym rzecz. Podróżując do taniego kraju, jak Indie czy Wietnam, zabrałbym ze sobą tylko to, co będzie mi potrzebne w samolocie i nieco bielizny na zmianę. Całą resztę najchętniej zakupiłbym na miejscu. Raz, że i tak koniecznie trzeba wziąć ze sobą jakąś pamiątkę, a dwa, że lokalne ubrania zwykle są najlepiej przystosowane do miejscowego klimatu.

Im lżejszy nasz bagaż, tym lepiej, lżej i szybciej ci się podróżuje.

(Zobaczcie nawet butów nie trzeba… I można grać w “gałę”.)

Piłka na światowym poziomie w indonezyjskich slumsach 😉

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Jedzenie

Zaczną od wyznania: w moim bagażu do Singapuru znalazł się mały pasztecik, wrzucony tam przez dziadka, który obawiał się, że w Azji może nie być niczego do jedzenia. Nic bardziej mylnego. Tylko ktoś taki jak mój dziadek, kto nie był nigdy poza ojczyzną, może za racjonalne uważać przywożenie konserw do mekki jedzenia. Wystarczy wyjść na ulicę, a na wysokości wzroku na pewno pojawią się nam małe stoiska z przepysznym miejscowym jedzonkiem. Jeśli chcecie się dowiedzieć czego w Azji koniecznie spróbować zapraszam tutaj:

PS Jeśli chcesz wiedzieć więcej o podróżach to zapraszam na mojego Snapa – tam zawsze szerzej omawiam wpisy. 12168140_1075888852451624_2046202008_n