Superlajki, czyli mała rewolucja na Tinderze

News/Social media 10.09.2015
Superlajki, czyli mała rewolucja na Tinderze

Superlajki, czyli mała rewolucja na Tinderze

Nadeszła mała rewolucja. Tinder, aplikacja do poznawania nowych osób, oprócz przesunięcia w prawo i w lewo dostanie także opcję przesunięcia w górę – dania komuś superlajka. Ciekawe, czy superlajki wejdą do codziennego języka generacji ludzi internetu tak samo, jak weszły przesunięcia.

Konsumując popkulturę co i rusz natykam się na nawiązanie do Tindera. Tak, jak googlowanie weszło do rzeczywistości i zagnieździło się w niej na dobre, tak fenomen popularności i prostoty Tindera wpłynął na postrzeganie randkowania przez internet i aplikacje.

Dziś często natykam się na nawiązania do tak zwanego “swype’owania” w prawo czy w lewo, czy na samą obecność Tindera w serialach czy filmach.

Jednocześnie czytam non-stop o nowoczesnej kulturze randkowania, “Tinder hookup culture”, polegającej na rozluźnieniu obyczajów i używaniu Tindera jako narzędzia do znalezienia partnera na jedną noc.

Niektórzy obwiniają Tindera o kreowanie tej kultury i zmiany w obyczajach, Tinder się broni, twierdzi że w serwisie powstają pary, że ludzie korzystają z niego by poznawać nowe osoby, a nie tylko uprawiać seks.

tinder super like

Problem w tym, że obie strony mają trochę racji – Tinder to tylko narzędzie i serwis nie może kontrolować tego, jak używają go użytkownicy. A użytkownicy lubią ułatwiać sobie życie i skoro dostają możliwość otwarcia aplikacji zamiast wyjścia do baru i podrywania na żywo, to korzystają. Tyle i aż tyle.

Superlajki na razie dostępne będą testowo w Australii, w przyszłości globalnie.

Użytkownik dostanie raz dziennie możliwość wysłania takiego superlajka do osoby, która mu się podoba, ta osoba dostanie powiadomienie. Superlajki prawdopodobnie będą też możliwe do dokupienia, za pieniądze.

Trochę to zabawne – serwisy przeznaczone do randkowania wykorzystują możliwość płacenia za dodatkowe usługi jako sposób na zarabianie. Superlajk stanie się więc symbolem statusu.

Tinder nie wyklucza też możliwości wprowadzenia kryteriów wyszukiwania, choćby takich jak wzrost.

Oto moment, w którym Tinder staje się kolejnym serwisem randkowym. Być może traci już ten nimb nowości i świeżości, być może faktycznie był wykorzystywany do znalezienia partnerów na jedną noc.

Ja już jednak jestem zmęczona tą tinderyzacją wszystkiego, sprowadzeniem kontaktów międzyludzkich do przesuwania zdjęcia w prawo i w lewo, teraz także w górę za opłatą.

* Grafika: Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement