To smartfon dla ceniących wrażenia z użytkowania, czyli Moto X Play – recenzja Spider’s Web

Recenzja/SW Testuje 11.09.2015
To smartfon dla ceniących wrażenia z użytkowania, czyli Moto X Play – recenzja Spider’s Web

To smartfon dla ceniących wrażenia z użytkowania, czyli Moto X Play – recenzja Spider’s Web

Wybór nowego telefonu nigdy nie jest prosty. Z jednej strony korci, żeby wydać potężne pieniądze na jednego z flagowców, które „mają wszystko”, a z drugiej strony nie każdy może, czy też po prostu chce tyle wydawać na smartfon i zamiast „wszystkiego”, chciałby mieć po prostu sprawne urządzenie, którego będzie się dobrze używać na co dzień. Sądzę, że Motorola właśnie dla takich ludzi zaprojektowała swoją Moto X Play.

Osobiście wychodzę z założenia, iż producenci sprzętów mobilnych nieustannie pokazują nam, że stosunkowo łatwo jest stworzyć smartfon, który potrafi wszystko, jest dobrze wykonany, robi piękne zdjęcia, ale – kosztuje krocie.

Z drugiej strony niewielu producentów pokazuje urządzenia w rozsądnej cenie, które spełniają podstawowe wymogi przeciętnego użytkownika, nie okupując tego zbyt wieloma kompromisami. Choć w ostatnim czasie wyraźnie widać poprawę w tej kwestii, to nadal niewiele marek rozumie, czego użytkownicy oczekują od swoich telefonów.

Spędziwszy trochę czasu z Motorolą Moto X Play, mogę śmiało stwierdzić, że firma doskonale wie na które aspekty użytkowe położyć nacisk, a w których miejscach ciąć koszty. Nie obyło się oczywiście bez kilku pomniejszych wad, ale Moto X Play w pełni rekompensuje je tym, co robi dobrze.

Budowa i jakość wykonania

Moto X Play została w całości wykonana z plastiku, wyjąwszy obwódkę aparatu na pleckach urządzenia. Jest to jednak najlepiej wykonany, plastikowy telefon jaki trzymałem w dłoniach od czasu Lumii 1020/1520. Wszystko jest tu dobrze spasowane, nic nie trzeszczy, a materiały są bardzo dobrej jakości.

Wyjątkiem niestety są fizyczne klawisze, które mają bardzo dużo luzu, a przez to ciągle „klekoczą” przy każdym poruszeniu telefonu. Na plus jednak muszę zaliczyć bardzo wyraźnie teksturowany przycisk blokady ekranu (nie sposób go pomylić z klawiszami głośności) i ogólne umiejscowienie klawiszy – dużo wygodniej jest mieć pod kciukiem klawisze głośności, niż klawisz blokady.

Gumowana tylna klapka jest co prawda wymienna, ale tylko w celach estetycznych. Nie mamy tutaj dostępu do akumulatora. Po założeniu jest ona jednak bardzo przyjemna w dotyku i zapobiega wyślizgiwaniu się telefonu z dłoni. Trzeba tylko zwracać uwagę na to, aby bardzo dokładnie „zatrzaskiwać” ją przy zakładaniu na plecki smartfona. Moto X Play jest odporna na zalanie wodą (nie zanurzenie!), ale konieczna jest dokładnie założona, tylna klapka.

moto-x-play-25

Jak na tak duży telefon Moto X Play rewelacyjnie leży w dłoni, a wszystko to za sprawą bardzo ergonomicznego kształtu. Telefon w najgrubszym punkcie ma 10,9 mm grubości, ale zwęża się ku krawędziom. Profil jest bardzo wyraźnie zaznaczony, więc X Play sama dopasowuje się do dłoni. W pewnym uchwycie pomaga też wspomniana gumowana klapka, oraz charakterystyczne dla Motoroli wgłębienie pod aparatem, gdzie możemy oprzeć palec.

Mam nadzieję, że znajdujące się we wgłębieniu logo Motoroli jest pokryte solidnym lakierem ochronnym, bo w innym wypadku może się dość szybko wycierać, biorąc pod uwagę jak uzależniające jest opieranie o ten element palca.

Jeśli chodzi o pozostałe porty, to znajdują się one u szczytu i u dołu urządzenia. Na górze znajdziemy gniazdo jack 3,5 mm oraz tackę mieszczącą kartę nanoSIM i microSD, natomiast na dole – port microUSB do ładowania i transferu danych.

Ekran i Specyfikacja

Front urządzenia pokrywa okolony bardzo cienkimi ramkami ekran IPS LCD o przekątnej 5,5” i rozdzielczości 1920 x 1080, czyli Full HD. Jeśli o mnie chodzi, to ten panel spełnia niemal wszystkie wymagania. W zasadzie mogę tylko powiedzieć, że przydałby się nieco wyższy kontrast, gdyż pozostałe aspekty wykonane są wzorowo. Full HD to rozdzielczość w zupełności wystarczająca do tego, aby przy zagęszczeniu na poziomie 403 PPI wyświetlany obraz był ostry i czytelny. Odwzorowanie kolorów jest naprawdę dobre, a jeżeli dla kogoś naturalne barwy będą za mało nasycone, można podciągnąć to w ustawieniach.

moto-x-play-23

Tym co jednak najmilej mnie zaskoczyło, była jasność ekranu. Ta jest wyższa od niemalże każdego telefonu, który testowałem, porównywalna spokojnie z tym, co prezentują najnowsze flagowce Samsunga. Oznacza to, że w jasnym świetle słonecznym ekran zawsze pozostaje dobrze widoczny i czytelny.

Specyfikacja napędzająca ten ekran prezentuje się może nieco mniej okazale, ale powinna zaspokoić wymagania większości kupujących:

  • Procesor: Ośmiordzeniowy Qualcomm Snapdragon 615 1,7 GHz z grafiką Adreno 405
  • RAM: 2 GB
  • Pamięć: 16 GB + microSD
  • Ekran: 5,5” IPS LCD 1920 x 1080
  • Akumulator: 3630 mAh
  • Aparat przedni: 5 MP
  • Aparat główny: 21 MP z podwójną diodą LED
  • Łączność: Bluetooth 4.0. LE, NFC, WiFi 802.11 a/b/g/n
  • System operacyjny: Android 5.1.1 Lollipop
  • Wymiary: wys. 148 mm, szer. 75 mm, grubość 8,9-10,9 mm
  • Waga: 169 gramów

Nie są to parametry z najwyższej półki, ale w moim odczuciu powinny wystarczyć zdecydowanej większości użytkowników, o czym za chwilę.

Wielka szkoda, że na razie w Polsce dostępna jest jedynie 16 GB wersja tego smartfona, podczas gdy w innych krajach możemy nabyć wariant 32 GB. Karta microSD co prawda pomieści nasze multimedia, zdjęcia i filmy z aparatu, etc, ale używając wielu aplikacji czy gier, bardzo szybko zapełnimy pamięć „pod korek”.

Wydajność i system operacyjny

Używałem już kilku smartfonów ze Snapdragonem 615 i 2 GB RAM, ale Moto X Play zawstydza je wszystkie. Oczywiście zdarzają się przycinki tu i ówdzie, ale niech ktoś mi pokaże Androida, w którym się nie zdarzają…

Nie spotkałem się natomiast z takimi problemami, jak te opisywane np. na forum XDA developers, czy pojawiające się w zagranicznych recenzjach, jakoby smartfon miał się często zawieszać, przycinać na każdym kroku i wyłączać aplikacje. Podejrzewam, że była to kwestia konkretnej partii produkcyjnej. Mój egzemplarz był wolny od tych wad, a ewentualne przycięcia były bardzo sporadyczne i następowały tylko wtedy, gdy bardzo intensywnie korzystałem z telefonu.

moto-x-play-35

W codziennych zadaniach kombinacja ośmiordzeniowego procesora i 2 GB RAM-u zapewnia płynną pracę, oraz bezproblemowe przełączenie się między aplikacjami. Kluczową rolę w tej kwestii pełni niemal zupełnie czysty Android 5.1.1 Lollipop, z kilkoma usprawnieniami prosto od Motoroli, o których wspomnę w późniejszej części recenzji. Czysty Android to co prawda Android ogołocony z wielu funkcji, które znajdziemy u konkurencji „prosto z pudełka”, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by samodzielnie doinstalować alternatywne aplikacje ze sklepu Play. Jest to jednak mały wymóg w porównaniu z płynnością i szybkością działania, jaki daje Android w swojej naturalnej formie.

Specyfikacja Moto X Play wystarczy też w zupełności do zabawy, bo Moto X Play nie miała absolutnie żadnych kłopotów z uruchomieniem rozmaitych gier, które na niej testowałem. Jasne, w grach takich jak GTA: San Andreas, NFS Most Wanted czy Asphalt 8 nie ma co się spodziewać wszystkich fajerwerków graficznych znanych z topowych procesorów, ale tytuły te są w pełni grywalne. Mniej wymagające pozycje nie sprawiają Moto X Play najmniejszych problemów.

moto-x-play-31

Warto też zaznaczyć, że nawet przy długotrwałym wykorzystaniu smartfona do gier, nie nagrzewał się on przesadnie i nie spotkałem się ani razu z odczuwalnym thermal-throttlingiem. Nie zdarzały się też przypadki agresywnego ubijania pracujących w tle aplikacji pod obciążeniem.

Aparat

Dotychczas optyka była najsłabszym elementem wszystkich smartfonów Motoroli. W tym roku producent chwali się, że każdy z jego nowych modeli ma aparat „najlepszy w swojej klasie”. Czy tak jest w rzeczywistości?

21 MP sensor na pleckach Moto X Play produkuje naprawdę świetne ujęcia… dopóki pada na niego dostatecznie dużo światła. Oznacza to, że dobrze oświetlone scenerie wyglądają wręcz rewelacyjnie (jak na tę półkę cenową) – kolory są naturalne, rozpiętość tonalna bardzo wysoka, a zdjęcia powalają szczegółowością. Przy 21 MP zostaje też dużo miejsca na kadrowanie, bez wyraźnej utraty jakości.

Niestety w słabszym świetle efekty są znacznie gorsze, choć nadal znacznie lepsze niż u konkurencji w tej klasie. Kiedy już uda się nam zrobić zdjęcie w kiepskim oświetleniu, to w zasadzie można mu zarzucić głównie bardzo wyraźny szum cyfrowy. Jednak samo zrobienie zdjęcia w kiepskich warunkach jest problematyczne, ponieważ autofocus ma wtedy ogromny problem z ustawieniem ostrości.

Identyczne wady dotykają też przedniego sensora, który w dobrych warunkach oświetleniowych i tak jest co najwyżej „ok”, ale już w słabych warunkach niemal nigdy nie trafia z ostrością, a zdjęcia pokrywa wyraźny szum.

Podobnie rzecz się ma w czasie nagrywania filmów, natomiast na plus tutaj trzeba zaliczyć fakt, iż pomimo braku optycznej stabilizacji obrazu, nagrywane ujęcia są dość dobrze stabilizowane cyfrowo.

Największą bolączką Moto X Play w kwestii fotografii jest oprogramowanie, zarówno to do obsługi aparatu, jak i to odpowiedzialne za przetwarzanie obrazu. Jeśli chodzi o przetwarzanie, to jest ono stanowczo zbyt agresywne, przez co niektóre zdjęcia wyglądają po prostu sztucznie. Co się zaś tyczy aplikacji aparatu, to jest ona po prostu za bardzo okrojona i niewygodna w użyciu, co pokazuję szerzej w recenzji wideo.

Sam proces robienia zdjęcia jest też nieintuicyjny – tapnięcie w ekran nie ustawia ostrości, jak w innych smartfonach, lecz od razu robi zdjęcie. Ostrość ustawiana jest automatycznie. Jeśli chcemy sami wybrać punkt ostrości to owszem, możemy to zrobić, podobnie jak możemy sami ustawić ekspozycję, ale wymaga to przeciągania palcem po ekranie, co jest po prostu niewygodne.

W konsekwencji bardzo często się zdarza, że zrobimy wiele nieudanych i niechcianych ujęć, zanim uchwycimy to, na czym nam zależało.

Jeśli chodzi o oprogramowanie, to jedynym udanym dodatkiem jest funkcja szybkiego uruchamiania poprzez „Moto Gesture”. W tym konkretnym przypadku aparat włączymy dwukrotnym obróceniem nadgarstka. Funkcja ta działa bardzo dobrze i bardzo szybko, ale czasem potrafi uruchomić aplikację wtedy, gdy wykonamy jakiś bardziej gwałtowny ruch.

Codzienne użytkowanie

Jaka jest Moto X Play na co dzień? Powiedziałbym, że słowo-klucz w tym przypadku to „user experience”, czyli wrażenia z użytkowania. A te stoją na naprawdę bardzo wysokim poziomie.

Weźmy chociażby drobne dodatki od Motoroli. Moto Display to funkcja, która wyświetla na ekranie blokady informacje o oczekujących powiadomieniach. Wystarczy dotknąć ikonki, a ta rozwinie się ukazując podgląd wiadomości, więc od razu wiemy, czy musimy zareagować, czy powiadomienie może poczekać.

moto-x-play-34

Kolejnym udogodnieniem jest Moto Assist, czyli przypisanie profilów użytkownika do konkretnych miejsc czy pory dnia. Jest to szczególnie użyteczne w Androidzie 5.1.1, który nie pozwala na natywne wyłączenie wibracji przy powiadomieniach. Dzięki Moto Assist możemy się upewnić, że nic nie będzie nam przeszkadzało w czasie snu czy w miejscu pracy.

Wielka szkoda, że największy dodatek od Motoroli – Moto Voice – nie jest dostępny w języku polskim. Póki co więc nie porozmawiamy z naszym telefonem na terenie naszego kraju, ale Motorola zapewnia, że prace nad polską wersją Moto Voice trwają.

Co się zaś tyczy pozostałych wrażeń z użytkowania, to są one rewelacyjne za sprawą kumulacji tych drobnych, pozornie nieszczególnie istotnych czynników. Przede wszystkim sama ergonomia urządzenia sprawia, że po prostu dobrze trzyma się je w dłoni. Nie musimy z nim walczyć, żeby je komfortowo obsłużyć, choć dla większości użytkowników nadal będzie to telefon do obsługi dwiema rękami.

Czysty Android również sprawuje się kapitalnie. Wszystko działa szybko, płynnie, a interfejs Lollipopa wygląda naprawdę ślicznie i jest bardzo intuicyjny.

moto-x-play-33

Motorola przyłożyła się również do podstawowego aspektu smartfona, czyli jego funkcji telefonowania. Przede wszystkim jakość głośniczka do rozmów u szczytu ekranu jest rewelacyjna. Rozmowy prowadzone przez Moto X Play zawsze były czyste, wyraźne po obydwu stronach połączenia, a ja słyszałem rozmówcę nawet prowadząc rozmowę na ruchliwym dworcu kolejowym. Moto X Play nie ma też problemów z trzymaniem zasięgu, nawet w miejscach, gdzie ten jest niezbyt stabilny.

Podobnie rzecz ma się z sygnałem WiFi. Moduł a/b/g/n może nie jest najszybszy, ale przynajmniej zapewnia stabilne połączenie z siecią, także w miejscach, gdzie zasięg jest nieco słabszy.

Nie jest to jednak sprzęt bez wad, chociaż jak na tę półkę cenową, to nie ma ich zbyt wiele. Dla mnie najbardziej zauważalną była jakość audio, zarówno ta płynąca z głośniczka mono u dołu urządzenia, jak i z gniazda słuchawkowego.

To świetnie, że Motorola umiejscowiła głośniki na froncie urządzenia (choć nie są to moduły stereo!), ale jakość dźwięku produkowana przez głośniczek jest co najwyżej poprawna. Jest głośny, ale zdecydowanie brak mu szczegółowości.

Tak samo w przypadku gniazda słuchawkowego. Sygnał jest bardzo silny i nie przesterowuje na wyższych poziomach głośności, ale ogólna jakość dźwięku jest bardzo przeciętna.

moto-x-play-23

Nie mogę nie wspomnieć o pewnym braku w specyfikacji – Moto X Play nie posiada żyroskopu. Dla mnie problem niemalże nie istniał, bo w żadnym zastosowaniu tego braku nie zauważyłem, ale wielu użytkownikom ten brak może przeszkadzać, szczególnie jeśli chcą wykorzystywać Moto X Play w połączeniu z Google Cardboard, czy też do zdjęć sferycznych. Niektóre gdy również mogą być przez to niegrywalne, choć osobiście nie trafiłem na takie przypadki.

Bateria

Wszystkie te braki w 100% rekompensuje jednak wbudowany akumulator. 3630 mAh w Motoroli Moto X Play powinny być stawiane za wzór innym producentom. Dobrze, że Motorola nie bała się przekroczyć bariery centymetra grubości, by upchać tam tak duże ogniwo. Producent deklaruje, że wystarczy ono na 30 godzin ciągłego użytkowania i w pełni wywiązuje się z tej obietnicy.

moto-x-play-13

Podczas typowego dnia pracy, grania w gry i oglądania filmów na YouTube nie miałem najmniejszego problemu, by wyciągać ponad 5h włączonego ekranu przy blisko dwóch pełnych dniach użytkowania. Gdy zdarzały się bardziej intensywne dni, w których korzystałem z GPS-u, nawigacji, non stop uruchomionej łączności Bluetooth i podpiętym smartwatchem, Moto X Play bez wysiłku wytrzymywała cały dzień pracy.

Oznacza to, że przeciętny użytkownik nie będzie musiał ładować Moto X Play częściej, niż raz na dwie doby. Szkoda tylko, że w pudełku nie znalazła się ładowarka do szybkiego ładowania, które jest dostępne w Moto X Play. Na pocieszenie taka ładowarka nie kosztuje dużo, a ta, którą znajdziemy w pudełku, ma dwa porty USB, więc przyda się przy innych okazjach.

Czy warto kupić Moto X Play?

O tak, zdecydowanie warto. Jeśli patrzymy na ceny w sklepowych półkach, to choć X Play ma sporą konkurencję w postaci ubiegłorocznych flagowców, to nadal jest wartym uwagi zakupem. Jeszcze bardziej atrakcyjną propozycją będzie wtedy, gdy trafi do operatorów i będzie ją można nabyć za niewielkie pieniądze wraz z miesięcznym zobowiązaniem.

moto-x-play-17

W Moto X Play nie znajdziemy wielu „ficzerów” znanych z flagowców. Nie ma tu czytnika linii papilarnych, pulsometru, czy miliona dodatkowych funkcji. Są za to te, które faktycznie się przydają. Zupełnie tak, jakby Motorola dokładnie przyjrzała się typowemu sposobowi użycia smartfonów przez użytkowników i wywaliła to, z czego i tak prawie nikt nie korzysta. A dzięki temu otrzymujemy urządzenie, które wiele rzeczy robi dobrze, a kosztuje bardzo rozsądne pieniądze.

Oczywiście nie jest to sprzęt bez wad, a niektórzy użytkownicy chcieliby otrzymać od swojego smartfona większą wydajność i więcej możliwości. Dla niektórych Moto X Play może też być po prostu za duża – w takiej sytuacji mogę śmiało polecić ubiegłoroczną Moto X 2014, która co prawda ma dużo słabszą baterię i aparat, ale za to jest znacznie mniejsza.

Moto X Play to jednak w dalszym ciągu jedno z najciekawszych urządzeń w tej cenie dostępne w oficjalnej, polskiej dystrybucji. Dlatego pomimo kilku braków i uwag, biorąc pod uwagę urządzenia dostępne w Polsce, nie mam najmniejszego problemu by nazwać ją „królową średniej półki”.

Jak na tę półkę cenową otrzymujemy znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. A przede wszystkim, otrzymujemy świetne wrażenia z użytkowania, które, jeśli o mnie chodzi, są w stanie przyćmić wielu droższych konkurentów

Dołącz do dyskusji

Advertisement