Szkoda, że Mad Max ukazał się właśnie teraz. To piekielnie dobra gra akcji – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 14.09.2015
Szkoda, że Mad Max ukazał się właśnie teraz. To piekielnie dobra gra akcji – recenzja Spider’s Web

Szkoda, że Mad Max ukazał się właśnie teraz. To piekielnie dobra gra akcji – recenzja Spider’s Web

Głównym błędem gry Mad Max nie jest ani powtarzalność, ani zagospodarowanie otwartego świata. Jest nim data premiery. Kalendarzowe zderzenie z Metal Gear Solid V żadnej grze akcji nie wyjdzie na dobre. Gdyby Maksymilian przyjechał nad Wisłę kilka tygodni wcześniej, wszyscy mówilibyśmy o tej kapitalnej produkcji.

Gdy na słynącym z bezrefleksyjnej politycznej poprawności, zachodnim portalu gra dostaje ocenę 5.5 na 10, trudno o lepszą rekomendację. Ustawiając się pod włos do przeważającej większości krytyków, obrałem sobie za punkt honoru ogranie Mad Maksa i przetrwanie na pustkowiu dłużej niż zaledwie kilka godzin. Efekt? Odkryłem jedną z najlepszych i najpiękniejszych gier akcji ostatnich miesięcy.

Mad Max 1

Jeżeli podoba ci się Assassin’s Creed, uwielbiasz Batmana i pozytywnie zaskoczyłeś się Shadow of Mordor, będziesz wniebowzięty.

Mad Max jest produkcją, która zdaje egzamin na prawie każdym obszarze. Otwarty świat. Samochodowe pojedynki. Rozwój bohatera. Walka w zwarciu. Wszystko to absolutnie pierwsza liga. Doskonale bawiłem się z produkcją twórców Just Cause, chociaż oczywiście ta nie ustrzegła się błędów i gorszych decyzji. Jeżeli jednak ktokolwiek myśli, że Mad Max zasługuje na te 5 na 10, sam jest bardziej szalony niż główny bohater.

Na pierwszy ogień chciałbym wziąć oprawę wideo. Ta sprawi, że będziecie szukać szczęki na wypalonych słońcem pustkowiach. Chyba jeszcze nigdy post-apokaliptyczny świat nie był taki piękny. Rozciągająca się na dziesiątki wirtualnych kilometrów pustynia cały czas opowiada swoją niemą historię, pokazując wraki statków, zrujnowane autostrady i kruszejące budynki. Na to wszystko zostały nałożone świetne efekty graficzne, dzięki którym Mad Max nabiera jedynego w swoim rodzaju stylu i pazura.

Mad Max 2

Z uśmiechem na ustach czytałem zachodnią recenzję, w której krytyk zarzucał małe zróżnicowanie otwartego terenu. Naprawdę życzyłbym sobie, aby inni producenci równie ciekawie wypełniali obiektami dna wyschniętych mórz i oceanów. Świat Mad Maksa jest upiększany kapitalnie wyglądającymi burzami, dziesiątkami samochodów przecinającymi płaską, piaszczystą powierzchnię, licznymi posterunkami przeciwników, bazami do rozbudowy, górami do zdobycia i tak dalej.

W tym niebezpiecznym, pięknym i urozmaiconym środowisku producenci opowiadają historię, która… nie ma żadnego sensu.

To właśnie scenariusz jest piętą Achillesa interaktywnego Mad Maksa. Wcielamy się w weterana pustkowi, który stara się przeżyć. To w zasadzie tyle. Nie znamy jego motywacji, nie wiemy, po co zdobywamy kolejne posterunki ani ulepszamy pojazd. Chcemy być lepsi, szybsi, silniejsi. To oczywiste. Nie wiemy jednak po co. Chociaż gra posiada tych kilkunastu NPC na krzyż, ci są tak samo wyprani z ambicji i celów, jak nasz awatar.

Mad Max 3

Bardzo szybko przestałem sobie zadawać pytania „po co?”, „jak to?” czy „dlaczego?”. Skoncentrowałem się na rozgrywce i wykonywałem kolejne misje z jednej, bardzo prostej, ale niezwykle ważnej przyczyny – rozgrywka dawała piekielną frajdę. Mięsista, zróżnicowana, efektowna, a momentami efekciarska zabawa na najwyższym poziomie. Bez zbędnych pytań, za to z wiatrem we włosach, rockiem w tle i bohaterem, który najpierw bije, potem zadaje pytania i kontempluje nad sensem istnienia.

Mad Max nie byłby sobą, gdyby nie prowadził post-apokaliptycznej bestii, z silnikiem V8 pod przeżartą korozją maską.

To właśnie za pomocą czterech kółek gracz porusza się po świecie, toczy część walk, napada na konwoje czy bierze udział w wyścigach. Nic zatem dziwnego, że w studio Avalanche musieli opracować system na tyle ciekawy, aby ze spalinowego potwora nie tyle trzeba było, co chciało się korzystać. To udało się niemal w stu procentach.

Mad Max 4

Gdy po raz pierwszy usiadłem za kółkiem pojazdu, wieszałem psy na model jazdy. Nic dziwnego, kiedy przeskakuje się do Mad Maksa z Forzy Horizon. Na całe szczęście wraz z kolejnymi ulepszeniami pojazdy stają się sterowne, zrywne i przede wszystkim – silne. Zaczyna się czuć tę olbrzymią prędkość, nie ograniczoną żadnymi przepisami, szlabanami czy znakami drogowymi. Tylko ty, pustynia, tumany kurzu… no i te kilka samochodów w tyle, których kierowcy chcą obedrzeć cię ze skóry.

Na całe szczęście jest na to rozwiązanie. Harpuny, wyrzutnie rakiet, karabiny wyborowe, kolce, granaty – twórcy oddają w ręce gracza rozbudowany system modyfikacji, dzięki któremu możemy zamienić nasz pojazd w prawdziwy wóz bojowy. Odpowiedni balans między prędkością, wytrzymałością i zdolnościami bojowymi to coś, za czym będzie podążał każdy gracz, zdobywając kolejne części i ulepszenia. Mniam.

Po wyjściu z samochodu Mad Max staje się nieco nudniejszy, ale wciąż niezwykle grywalny.

Główny bohater, podobnie jak jego bronie oraz pojazdy, zdobywa kolejne poziomy doświadczenia i umiejętności. Z czasem nasz awatar zamienia się z rozbitka w prawdziwego weterana, który wyprawia niesamowite rzeczy na ekranie. Takich walk nie powstydziłby się żaden film akcji. Gdybym miał je do czegoś porównać, bez wątpienia byłyby to sekwencje starć w Batmanach od Remedy.

Mad Max 5

Zakładanie dźwigni, łamanie rąk, szybki strzał z biodra, rzucanie wrogami o ściany – wszystko to zostało oparte o popularny, wręcz dominujący w gatunku akcji system gard i kontrataków, zapoczątkowany w branży na wielką skalę przez serię Assassin’s Creed. W post-apokaliptycznym wydaniu walka wciąż daje dziką satysfakcję. Zwłaszcza, gdy w pojedynkę posyłamy do piachu kilkunastu przeciwników.

Oczywiście w niektórych miejscach nie trzeba do oponentów nawet podchodzić. Można rozlokować się na dachu samochodu z karabinem snajperskim i strzelać do nich jak do kaczek. Można ich rozjechać, można wrzucić im rakietę – to właśnie lista tych możliwości sprawia, że walka w Mad Maksie jest ciekawa i wychodzi poza standardowe schematy. Dokładnie tak, jak w Arkham Knight, przy użyciu Batmobilu. Do pełni szczęścia zabrakło mi chyba tylko jakichś elementów skradania.

Mad Max 6

To, do czego mogę się naprawdę przyczepić, to system sztucznego wydłużania czasu gry poprzez wykonywanie monotonnych zadań pobocznych.

Te „pobocznymi” są jedynie z nazwy. Chociaż producenci nie każą ich wykonywać wprost, jest to konieczne, aby pchnąć do przodu wątek fabularny. Podzielone na rejony władzy lokalnych watażków pustkowie posiada coś na kształt licznika reputacji. Dla każdego terenu z osobna. Tylko zwiększenie reputacji pozwala odblokować dostęp do najważniejszych NPC. Bardzo kontrowersyjna decyzja, która wielu może wyjść bokiem.

Ostatecznie bowiem gracz i tak jest zmuszony do jeżdżenia i walczenia z przeciwnikami, przejmowania obozów czy atakowania konwojów. Przynajmniej do momentu, w którym nie zdobędziemy odpowiedniej rangi. Dopiero wtedy możemy z piskiem opon ruszyć przez kolejne zakręty scenariusza. Ruszać z kolei warto, ponieważ zyskujemy dostęp do kolejnych partii rewelacyjnie wyglądającego obszaru.

Mad Max 7

Zdobywanie posterunków, punktów widokowych, baz czy radiostacji – to klasyka takich gier akcji jak Far Cry, Batman, Assassin’s Creed czy Shadow of Mordor. Tam jednak gracz posiada możliwość wyboru. Albo będzie przechodził grę na 100% i skończy jako niepokonany pół-bóg z najlepszym ekwipunkiem, albo przebiegnie przez scenariusz, głodny zakończenia i napisów końcowych. Mad Max takiego wyboru nie daje. Grindujesz, albo zabieramy ci wachę i do widzenia.

Zalety

  • Wspaniałe, piękne, otwarte pustkowia
  • Kapitalnie efekty dobowe i pogodowe
  • Walka w zwarciu
  • Walka za kółkiem
  • Klimat
  • Rozwój postaci, broni i pojazdów
  • Gra na naprawdę wiele godzin

Wady

  • Powtarzalność
  • Zmuszanie graczy do grindu
  • Okazjonalne błędy uniemożliwiające progresję
  • Fabuła (w zasadzie jej brak)

Nie zmienia to faktu, że Mad Max jest naprawdę dobrą grą akcji, w którą wypada zagrać.

Nie jestem w stanie zliczyć efektownych ujęć, podczas których samochody przeciwników roztrzaskiwały się na skałach. Ileż to razy wykonałem mistrzowską kontrę, a na mojej twarzy pojawiał się dziki uśmiech satysfakcji. Wjazd prosto w burzowe chmury zapamiętam na długo. Nie żałuję żadnej godziny spędzonej z tym tytułem i gdybym dostał w swoje ręce kontynuację, nie posiadałbym się z radości.

Mad Max nie jest idealną grą akcji. Tak samo jak nowy Assassin’s Creed czy nawet Arkham Knight. To jednak piekielnie efektowne, śliczne i zróżnicowane interaktywne kino akcji. Nie dajcie sobie wmówić, że gra nie jest warta waszych pieniędzy tylko dlatego, bo jakaś inna produkcja posiada podobną mechanikę, a zamiast pustyni wyrastają w niej wieżowce. Mad Max to jeden z najlepszych tytułów akcji w tym roku.

Dołącz do dyskusji

Advertisement