Jaka będzie przyszłość dysków twardych – SSD czy HDD? Seagate rzuca mocne słowa, ale nie brałbym ich na poważnie

Felieton/Sprzęt 14.09.2015
Jaka będzie przyszłość dysków twardych – SSD czy HDD? Seagate rzuca mocne słowa, ale nie brałbym ich na poważnie

Jaka będzie przyszłość dysków twardych – SSD czy HDD? Seagate rzuca mocne słowa, ale nie brałbym ich na poważnie

Od kilku lat rośnie popularność dysków SSD. Musi to budzić frustrację firm takich jak Seagate oraz Western Digital, które przespały półprzewodnikową rewolucję i w swojej ofercie nadal mają wyłącznie talerzowe dyski twarde.

Trudno się dziwić obecnemu stanowi rzeczy. W końcu dyski SSD cechują się większą przepustowością, wydajnością oraz krótszym czasem dostępu niż dyski HDD. W dodatku nie są to ich jedyne zalety, ponieważ ze względu na brak elementów mechanicznych cechują się one też dużą odpornością na uszkodzenia mechaniczne i małymi wymiarami. Dzięki temu doskonale nadają się do stosowania w laptopach i urządzeniach mobilnych, których popularność cały czas rośnie.

Nie oznacza to jednak, że dyski SSD nie mają wad.

Jedną z ich najsłabszych stron jest mała pojemność oraz wysokie ceny. Z tego powodu dyski półprzewodnikowe nie nadają się na magazyny danych. Mimo to już od jakiegoś czasu mówi się, że ceny dysków SSD mogą spaść na tyle, że wyprą z rynku tradycyjne dyski HDD. Przeciwnego zdania jest Dave Morton, wiceprezes Seagate. Jego zdaniem dyski półprzewodnikowe pod względem opłacalności nigdy nie dogonią dysków talerzowych. To bardzo odważna teza, z którą absolutnie nie mogę się zgodzić.

Jak na razie koszt jednego gigabajta jest znacznie mniejszy w przypadku dysków talerzowych i wynosi około 3,3 centa. Dla porównania, w przypadku dysków SSD koszt takiej samej pojemności to 58 centów. Należy jednak wziąć pod uwagę, że dyski SSD to stosunkowo nowa technologia. Jest ona dopiero dopracowywana i ma przed sobą bogatą przyszłość.

Dlatego można być pewnym, że ceny dysków SSD nadal będą spadać, a producenci tradycyjnych dysków talerzowych będą w tarapatach. Przewiduje to SanDisk oraz Toshiba. Według tych dwóch firm do 2020 roku ceny dysków HDD i SSD zrównają się. Jednak nawet jeśli ostatecznie ceny dysków SSD będą wyższe, producenci dysków talerzowych i tak będą mieli problemy.

Stanie się tak, ponieważ już teraz producenci dysków twardych mają trudności z tworzeniem coraz bardziej pojemnych modeli.

Obecnie największe dyski HDD mają pojemność wynoszącą 8 TB. Co więcej, największe zapowiadane dyski to właśnie modele SSD. Znalazł się wśród nich nawet model o pojemności 16 TB. Może to oznaczać, że technologia talerzowa dochodzi do granic swoich możliwości, a ciągłe zwiększanie gęstości zapisu na talerzach staje się trudne lub wręcz niemożliwe.

Nie należy też spodziewać się, że producenci dysków talerzowych zdecydują się na dodawanie kolejnych talerzy do swoich modeli, w celu zwiększenia ich pojemności. To spowoduje zwiększenie wymiarów dysków, a obecny na rynku trend jest absolutnie odwrotny. Już nawet w komputerach stacjonarnych i serwerach coraz częściej stosuje się małe, 2,5-calowe dyski.

Z kolei laptopy, nie mówiąc o urządzeniach mobilnych, są na tyle cienkie, że nawet tak małe napędy zajmowałyby w nich za dużo miejsca. Dyski talerzowe są wypierane z coraz większej liczby urządzeń i są traktowane głównie jako narzędzie do tworzenia backupu. Tradycyjne dyski znajdziecie przede wszystkim w formie NAS-ów i zewnętrznych dysków na USB.

Nie oznacza to jednak, że dyski HDD znikną z rynku lada dzień.

Już niebawem ponownie będą sprzedawać się jak świeże bułeczki. Wszystko z powodu coraz większej dostępności materiałów wideo w rozdzielczości 4K oraz rosnącej popularności gier wykorzystujących wirtualną rzeczywistość, które zajmują ogromne ilości miejsca. Należy jednak spodziewać się, że w dłuższej perspektywie dyski SSD przegonią swoich talerzowych poprzedników pod względem pojemności i wyprą je z rynku.

Stanie się tak, nawet jeśli jakimś cudem felerna przepowiednia Seagate’a się spełni, a dyski HDD do końca swoich dni będą nieco tańsze. Jestem bowiem przekonany, że dyski półprzewodnikowe mają tak wiele zalet, że nawet zwykli użytkownicy chętnie dopłacą do nich kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt procent ceny urządzenia.

A Seagate pomimo buńczucznych deklaracji doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego kiepskiego położenia. By się o tym przekonać, wystarczy zapoznać się z doniesieniami z ostatnich miesięcy, według których Seagate i jego największy konkurent, Western Digital, poważnie zastanawiają się nad przejęciem SanDiska, czyli jednego z największych popularyzatorów i producentów dysków SSD na rynku.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement