Białe i czarne, bez szarości – zjada nas dychotomia myślenia

Artykuł/Nauka 16.09.2015
Białe i czarne, bez szarości – zjada nas dychotomia myślenia

Białe i czarne, bez szarości – zjada nas dychotomia myślenia

Napisałam kiedyś tekst o wierze i przekonaniach – o tym, jak zakorzeniają się w naszym mózgu. Ostatnio w obliczu kryzysu humanitarnego związanego z uchodźcami zauważyłam nasilenie pewnego błędu procesów myślenia nazwanego dychotomią myślenia. I to chyba właśnie dychotomia myślenia najlepiej określa stan społeczeństwa i internetu A. D. 2015.

Pisałam o tym, że człowiek łatwo wpada w schematy myślenia – są łatwiejsze do przetworzenia, wpisują się w ewolucyjny rozwój mózgu i postrzegania otoczenia oraz świata oraz stymulują nawet części mózgu odpowiadające za przyjemność. Ludziom wierzącym w teorie spiskowe łatwiej jest przetwarzać informacje, bo nie muszą ich analizować z każdej strony, osoby wierzące mają tendencję do interpretowania nowych faktów zgodnie ze swoim światopoglądem i jako udowadniające istnienie wyższego bytu i tak dalej.

Wszędzie dziś słyszę i czytam opinie oparte o ekstrema – jeśli ktoś nie głosuje na PO, pewnie będzie głosował na PiS. Jeśli ktoś popełni w szerszej wypowiedzi jeden błąd, jest od razu kłamcą. Jeśli ktoś skrytykuje jakiś aspekt wolnego rynku jest od razu komunistą. Nie ma szarej strefy – jesteś całym sobą za GMO, szczepionkami, przyjmowaniem uchodźców, równouprawnieniem, prawami dla osób homoseksualnych albo jesteś całkowicie przeciw. Jeśli nie jesteś przyjacielem, to jesteś wrogiem.

Wszyscy jesteśmy trochę temu winni, każdemu z nas zdarza się takie podejście do niektórych spraw. To właśnie dychotomia myślenia, błąd logicznym jeden z podstawowych, a jakże szkodliwych.

Dychotomia myślenia to naturalny dla człowieka schemat, pułapka ułatwiająca życie. Jednak obserwując politykę i media – źródła, które kształtują w jakimś stopniu kierunek publicznego dyskursu także wśród zwykłych ludzi – nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dychotomia myślenia jest wykorzystywana na potężną skalę do osiągania własnych celów.

Przez lata zatrzaśnięci byliśmy w politycznym uścisku PO-PiS. Jedno albo drugie, nie ma innej opcji. Tak przedstawiały to media demonizujące jedną lub podlizujące się drugiej stronie, tak wypowiadali się politycy straszący drugą partią.

Tylko, że ten obraz jest nieprawdziwy. PO i PiS nie leżą po przeciwnych biegunach a wokoło nich jest trochę innych opcji. Poza tym daliśmy tez sobie wmówić, że jeśli popiera się jedną partię, to trzeba to robić całościowo – nie ma tu miejsca na pochwałę niektórych dokonań i krytykę innych. Przykład idzie z góry, nie bez powodu z partii wyrzucani są często ludzie, którzy krytykują niektóre jej poczynania.

Dychotomia myślenia przejawia się też w technologicznym świecie, sama doświadczyłam jej nieraz.

Za każdym razem, gdy krytykowałam Apple’a nazywana byłam fanbojką Google’a, zdarzyło się nawet odwrotnie. Jeśli nie iPhone, to Android, jeśli nie Android to iPhone, trzeba wpisać się w jedną z dwóch opcji i nienawidzić drugiej.

Głosy zajmujące stanowisko jednobiegunowe są bardziej kontrowersyjne, więc lepiej się klikają (lubimy się nie zgadzać, to stymuluje w mózgu ośrodki odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności). Wyważona opinia nie wywołuje takich reakcji i ma mniejszą moc rażenia.

Widzimy to w niemal każdym temacie który wzbudza emocje. Kryzys uchodźców unaocznia, jak to niebezpieczne. W sieci i nawet na ulicach pojawiają się opinie nawołujące do przemocy, opinie które jeszcze bardziej zaostrzają dyskusję. Dla autorów świat jest biało czarny – my dobrzy, inni źli, nie ma nic pomiędzy.

Niestety coś może być częściowo prawdziwe, a częściowo fałszywe i nie wpisywać się w ramy prostego świata.

Jak przełamać ten schemat u siebie? Najlepiej przez świadomość jego istnienia i analizowanie tego, skąd biorą się opinie.

Czy są oparte bardziej na emocjach czy danych? Jak czujemy się po usłyszeniu przeciwnego punktu widzenia? Czy potrafimy przyznać się do błędu, choćby częściowego?

Opinie, w tym te oparte na dychotomii myślenia, zwykle mają więcej powiązań z emocjami niż nam się wydaje. To emocje napędzają skrajności, najczęściej dopiero potem opiera się je o dane interpretowane w sposób, który potwierdza wcześniej postawioną tezę. To w większości emocje każą nam też nie przyjmować pod rozwagę argumentów drugiej strony.

Człowiek to bardzo nieracjonalne stworzenie, któremu ciężko spojrzeć na siebie z dystansem.

Czytaj również:

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement