Polski youtuber pozwie hejterów – innego vlogera i wykopowiczów. Chce 200 tys. zł

Artykuł/Technologie 31.07.2015
Polski youtuber pozwie hejterów – innego vlogera i wykopowiczów. Chce 200 tys. zł

Polski youtuber pozwie hejterów – innego vlogera i wykopowiczów. Chce 200 tys. zł

Polski YouTube kocha dramy. Chyba taka nasza natura, że lubimy się sprzeczać i dogryzać innym. Jednak Sebastian Barycza ma ich już dość i chce sprawę zakończyć w sądzie. Zbiera materiał dowodowy i prosi widzów o pomoc.

Sprawa, którą w jednym ze swoich vlogów poruszył Sebastian Barycza, swój początek miała kilka lat temu. Jak sam zainteresowany przyznaje, chlapnął kiedyś kilka słów za dużo i od tamtej pory paru internautów się do niego przyczepiło.

Od kilku lat Sebastian Barycza czuje się nękany przez vlogera znanego pod pseudonimem Brzydki Burak oraz dwóch wykopowiczów – xDawidMx i Corbin. Youtuber przyznaje, że chciał sprawę załatwić po męsku, czyli w sądzie. Jednak Brzydki Burak, który ma najaktywniej pomawiać i nękać drugiego vlogera, unika takiej konfrontacji.

Vloger pozwie vlogera – chce 200 tys. zł

Dlatego Sebastian Barycza postanowił wytoczyć przeciw niemu działa i skieruje sprawę na drogę prawną. Vloger uważa, że jest nękany, a w Sieci rozpowszechniane są nieprawdziwe i krzywdzące go informacje, jak choćby ta dotycząca choroby psychicznej, którą sugerują mu hejterzy.

Sebastian Barycza poza youtube’ową aktywnością prowadzi działalność gospodarczą i obawia się, że kontrahenci, którzy z nim współpracują oraz nowi partnerzy biznesowi mogą sprawdzać go w Sieci, gdzie w teorii mogą trafić na zmyślone informacje dotyczące choroby psychicznej. Barycza chce, żeby sąd zadecydował, czy jest chory, a jeśli nie jest, to żeby hejterzy rozpowszechniający fałszywe informacje wpłacili 200 tys. zł na cele charytatywne.

Zebranie materiału dowodowego przeciwko Brzydkiemu Burakowi i dwóm wykopowiczom może nie być łatwe. Barycza zauważa, że hejterzy często nie mówią o nim wprost, ale sugerują świadomym odbiorcom, kogo mają na myśli.

Odpowiedzialność za hejty

Jak zauważa Jakub Kralka, prawnik i opiekun działu prawnego Bezprawnik.pl, fakt, że Sebastian Barycza nie jest wymieniany przez hejterów z imienia i nazwiska nie powinien przesądzić o wyroku i vloger ma szansę na wygraną:

Barycza to stosunkowo ważna postać w mojej osobistej przygodzie z internetem. Kilka lat temu poczułem się autentycznie oszukany, gdy po kilku bardzo ciekawych odcinkach na temat Stanów Zjednoczonych trzydziestokilkuletni inżynier zawiesił dotychczasowe audycje na rzecz obrzucania się spiskowymi teoriami z grupką anonimowych dzieciaków. Zdałem sobie wówczas sprawę, że pomimo wysiłków Włodka Markowicza czy Radka Kotarskiego, polski YouTube w 95% stał się fabryką kolejnych Frytek, Jolant Rutowicz czy Trybsonów, a nie – przynajmniej – Hubertów Urbańskich, a więc bohaterów mentalnie i często intelektualnie niegotowych na swoją nagłą popularność.

 

Piszę o tym nie bez powodu, ponieważ za chwilę z taką nową rzeczywistością medialną, dużych dzieci, będzie musiał zmierzyć się polski sąd. Nie jestem pewien czy zrozumie i doceni powagę sytuacji. Zawsze to doradzam i jestem gorącym zwolennikiem wysyłania tzw. hejterów do sądu, jeżeli okoliczności są poważne, dochodzi do naruszenia bardzo szeroko pojmowanych dóbr osobistych, sądy bywają niezwykle przychylne względem krzywdzonych. Jeżeli Baryczy w istocie uda się udowodnić takie zachowanie swojego oponenta to może liczyć na korzystny dla siebie wyrok, nawet jeśli nie był wymieniany bezpośrednio z nazwiska. Sporo zależy też od ustalenia tego w jaki dokładnie sposób był “szkalowany” (o ile rozumiem on sam jeszcze tego dokładnie nie wie i póki co liczy na pomoc internautów) i w jaki sposób sam przyczynił się do zaistniałej sytuacji swoimi filmami sprzed lat. Z całą pewnością będzie to nieciekawy proces, tak jak nieciekawe są wojny dorosłych ludzi za pośrednictwem YouTube, ale widocznie jestem już na to za stary. Kilku gimnazjów i dwóch prawie czterdziestolatków żyje tym sporem.

Sebastian Barycza prosi o pomoc swoich widzów. Vloger liczy na to, że społeczność pomoże mu i podeśle materiały, w których hejterzy go nękają. Przez kilka lat mogło się uzbierać sporo dowodów, ale ich odszukanie i zebranie nie będzie łatwe. Dlatego youtuber oferuje 5 tys. zł nagrody za pomoc w doprowadzeniu któregoś z hejterów przed sąd i skazanie go.

* Zdjęcie: Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji