Smartfon, który krzyczy o swojej wyjątkowości. Oppo N3 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/SW Testuje 10.07.2015
Smartfon, który krzyczy o swojej wyjątkowości. Oppo N3 – recenzja Spider’s Web

Smartfon, który krzyczy o swojej wyjątkowości. Oppo N3 – recenzja Spider’s Web

Naprawdę nieczęsto się zdarza, żeby nowe urządzenie mobilne wywoływało we mnie jakieś szczególne emocje. Owszem, zdarza się co roku kilka premier, przy których mój wewnętrzny geek skacze z radości, ale na tle sumarycznej liczby to raczej pojedyncze przypadki. Dlatego właśnie nie mogłem sobie odmówić przyjemności sprawdzenia Oppo N3, gdy tylko nadarzyła się taka okazja.

Ten smartfon jest na rynku już od ponad pół roku i mimo że oficjalnie Oppo nie prowadzi swojej dystrybucji w Polsce, możemy go nabyć poprzez brytyjski sklep. Choć w świecie smartfonów pół roku to szmat czasu (dwie generacje procesorów w przypadku Qualcomma), model N3 nadal pozostaje jednym z najbardziej wyjątkowych urządzeń na rynku.

Zwolenników audio-wizualnej konsumpcji treści zapraszamy do obejrzenia wideorecenzji smartfonu na naszym kanale YouTube:

A tymczasem odłóżmy na bok najmniej istotną część tej recenzji – specyfikację.

Parametry techniczne

  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 801 czterordzeniowy 2,3 GHz, grafika Adreno 330
  • RAM: 2 GB
  • Pamięć wbudowana: 32 GB + 32 GB microSD
  • Ekran: 5,5″ FullHD
  • Aparat: 16 MP f/2.2 z obrotowym modułem
  • Akumulator: 3000 mAh z szybkim ładowaniem VOOC
  • Łączność: BT 4.0, dwuzakresowe WiFi AC, dual-sim (micro + nano-sim), wsparcie dla OTG
  • System operacyjny: Android 4.4.4 z nakładką Color OS 2.0.1i
  • Wymiary: 161,2 mm x 77 mm x 8,7 mm
  • Waga: 192 g

Jak widać, czas odcisnął nieco piętna na flagowcu chińskiego producenta, bo dziś podobnie wyglądającą specyfikację znajdziemy w znacznie tańszych modelach ze średniej półki. Uważam jednak, że nadal nie ma się czego wstydzić.

Snapdragon 801 bez problemu radzi sobie z absolutnie każdym zadaniem i każdą grą, jaka jest dostępna w Sklepie Play, robiąc to bez cienia zadyszki. Do tego nie wykazując tendencji do przesadnego nagrzewania się.

Standardy łączności nadal przystają do obecnych propozycji konkurencji, a tak naprawdę jedynym miejscem, gdzie przydałoby się odświeżenie, jest RAM. W większości przypadków 2 GB to dostatecznie dużo do płynnej pracy, multitaskingu i przełączania się pomiędzy aplikacjami, ale czasem Color OS potrzebuje nieco więcej zasobów.

Jakość wykonania i codzienne użytkowanie

Jeśli podane w poprzedniej części tekstu wymiary niewiele Wam mówią, to uściślę – Oppo N3 jest po prostu wielki. Jak na 5,5″ – wręcz ogromny. Gabarytami bliżej mu do Lumii 1520/1320 (które mają ekrany 6″) niż do OnePlus One, LG G3/G4, czy nawet Samsunga Note 4.

Ze zdumieniem odkryłem jednak, że… nie mam absolutnie żadnego problemu z obsługą tego smartfona z tytułu jego rozmiaru.

DSC_9289

Oczywiście, z phabletami tak już jest, że człowiek bardzo szybko się przyzwyczaja, ale tutaj dużą rolę odgrywa sama konstrukcja urządzenia. Przede wszystkim, ogromną różnicę robi cienka, aluminiowa ramka biegnąca dookoła smartfonu. Dzięki niej zawsze jest za co chwycić i ani razu nie obawiałem się, ze upuszczę N3, choć biały poliwęglan, z którego zbudowana jest reszta obudowy, należy do dość śliskich.

Przyciski regulacji głośności i blokady ekranu również należy pochwalić za świetną jakoś wykonania, choć ze względu na umiejscowienie klawisza blokady po lewej stronie, obsługa wymaga odrobiny przyzwyczajenia.

Bardzo cieszy mnie też spora masa tego telefonu. Może to zabrzmi dziwnie, ale nie lubię przesadnie odchudzonych smartfonów, bo sprawiają wrażenie delikatnych zabawek a i można nawet zapomnieć, że ma się takie urządzenie w kieszeni. W przypadku Oppo masa jest – jak dla mnie – idealna, dodatkowo podnosząc wrażenie solidności chińskiego produktu.

Dużą rolę w korzystaniu z N3 odgrywa też przycisk O-Touch na pleckach urządzenia. Przede wszystkim, jest to czytnik linii papilarnych. Nie jest on może tak dokładny jak Touch ID czy rozwiązanie Samsunga z modelu S6, ale w co najmniej 8 przypadkach na 10 działał sprawnie, a jego umiejscowienie jest bardzo logiczne.

DSC_9181

Tym samym przyciskiem możemy sterować też modułem aparatu, a nawet zrobić selfie – ale o tym za chwilę.

Bardzo miłym dodatkiem jest dioda powiadomień Skyline 2.0, która świeci w podbródku urządzenia, będąc widoczną z obydwu stron. Jej jedyną wadą jest to, że świeci tylko w jednym kolorze, więc każde powiadomienie błyska tą samą barwą. To jednak drobny minus, a pulsującego, białego światła nie sposób przeoczyć.

Z punktu widzenia ergonomii Oppo N3 ma tylko jedną, sporą wadę – umiejscowienie portów. Zarówno USB jak i gniazdo słuchawkowe znalazły się na bocznych krawędziach urządzenia. O ile w przypadku USB nie jest to przesadnym problemem, o tyle już włożenie telefonu do kieszeni z podpiętymi słuchawkami stanowi wyzwanie, co zaprezentowałem w recenzji wideo.

DSC_9175

W tym samym miejscu wspomnę o ekranie – panel IPS zastosowany w Oppo N3 jest naprawdę śliczny. Rozdzielczość FullHD przy tej przekątnej jest w zupełności wystarczająca, kąty widzenia są rewelacyjne, a odwzorowanie barw na całkiem niezłym poziomie, choć iPhone 6 Plus to to nie jest.

Niestety nie jest to też najjaśniejszy z paneli, więc czasem używanie go w świetle słonecznym może być problematyczne. Dużym plusem jest fakt, iż całą tę powierzchnię mamy dla siebie, ponieważ zamiast przycisków ekranowych, producent umieścił pod wyświetlaczem klawisze pojemnościowe.

Android po chińsku

Osobny akapit należy się nakładce Color OS, bo to jedna z najciekawszych inkarnacji Androida, na jakie kiedykolwiek trafiłem. Standardowo, jak ma to miejsce w przypadku chińskich producentów, nie uświadczymy tu szufladki aplikacji, ale za to otrzymamy dostęp do sklepu z motywami, w którym możemy dostosować wygląd systemu do naszych upodobań.

Wokół Oppo skupiła się spora grupa entuzjastów, dzięki którym Color OS jest nieustannie rozwijany i przenoszony na kolejne rynki, w tym także Polski. Egzemplarz testowy dotarł do nas właśnie dzięki uprzejmości fanpage’a Oppo, założonego przez polskiego ambasadora marki, za co serdecznie dziękujemy.

DSC_9179

Nakładka Oppo jest doskonale przemyślana i na mój gust – naprawdę prześliczna. Ikony, animacje, układ menu, tacka powiadomień… to wszystko wygląda zupełnie inaczej, niż u jakiegokolwiek innego producenta. To fakt, że jest ona bardzo zasobożerna, ale nie można jej nazwać ociężałą, choć czas trwania animacji mógłby być nieco krótszy.

Największy minus to ilość śmieciowego oprogramowania, przez które telefonowi prosto z pudełka ubywa prawie 10 GB pamięci dostępnej dla użytkownika. Nic dziwnego, że Oppo razem z Samsungiem muszą zapłacić w Chinach karę za śmieciowe oprogramowanie. W N3 jest go po prostu za dużo, nawet jeśli niektóre aplikacje są całkiem użyteczne.

Niestety nie wiadomo, kiedy telefon doczeka się aktualizacji do najnowszej wersji Androida, lecz wiadomo, że w niedługim czasie trafi na niego odświeżona wersja nakładki, Color OS 2.1, która jest już obecna na przykład w nowym modelu R7.

Jednym elementem Color OS, który koniecznie wymaga poprawy, jest optymalizacja pod względem czasu pracy na baterii. Przy akumulatorze o pojemności 3000 mAh spodziewałbym się, że wyniki będą znacznie lepsze, ale jak widać na niżej załączonych zrzutach ekranu, nie jest różowo:

oppo n3 bateria

Wynik 3,5 godziny SoT osiągałem w zasadzie niezależnie od intensywności użytkowania, ale nawet przy łagodnym wykorzystaniu, smartfon nigdy nie osiągnął więcej niż 18 godzin czasu pracy na jednym ładowaniu.

Na całe szczęście do zestawu dołączona jest ładowarka VOOC, a jeśli chodzi o szybkie ładowanie, to Oppo nadal zostawia całą konkurencję w tyle. Naładowanie od zera do 75% to kwestia zaledwie pół godziny, a do pełna nieco ponad 60-70 minut.

Multimedia

Jak przystało na firmę, która słynie na świecie z produkcji wysokiej klasy sprzętów kina domowego, smartfon ich produkcji nie mógł być pozbawiony dobrych właściwości multimedialnych. Przede wszystkim wyróżnia się jakość dźwięku produkowana przez gniazdo słuchawkowe. Autorski kodek MAXX Audio spisuje się naprawdę znakomicie, szczególnie w połączeniu z utworami zapisanymi w formacie bezstratnym. Wiele smartfonów nie jest przystosowanych do tego, żeby odtwarzać pliki FLAC, ale w przypadku Oppo N3 naprawdę słychać było różnicę.

DSC_9197

Podobnie w przypadku rozmów telefonicznych – ostatnio taką jakość rozmów spotkałem w Lumii 930. Mechanizm redukcji szumów działa wprost idealnie, a obydwie strony słyszą się głośno i wyraźnie.

Co do głośniczka mam mieszane uczucia, bo z jednej strony gra on zaledwie przeciętnie, ale z drugiej bardzo głośno, w dodatku nie przesterowując. Dodatkowo, dzięki aluminiowej ramce wystającej nieco poza podbródek urządzenia, głośnik jest ulokowany tak, że nie sposób go zasłonić dłonią trzymając smartfon w trybie horyzontalnym, co jest częstym problemem u konkurencji.

Jak już wspominałem, Oppo N3 nie ma najmniejszego problemu z grami, nawet tymi najbardziej wymagającymi. Bez przestojów zagrywałem się w NFS: Most Wanted, Real Racing 3, Injustice, SkyForce 2014 czy Relic Run.

DSC_9169

Dzięki bardzo dobremu wyświetlaczowi i przyzwoitemu głośnikowi także filmy ogląda się nader przyjemnie, zarówno na odtwarzaczu systemowym, jak i w sieci. Czy to poprzez YouTube, czy serwisy VOD.

Muszę jednak teraz ponarzekać na jeden aspekt Oppo N3, co do którego miałem wielkie oczekiwania, a rozczarowałem się na całej linii.

Aparat w Oppo N3 miał być największą zaletą urządzenia, a jest jego największą wadą

Największy wyróżnik chińskiego smartfona – 16 MP aparat na unikalnym, obrotowym, poruszanym silniczniem module, okazał się być bardzo przeciętnym. Momentami – wręcz kompletną klapą. Przy czym najprawdopodobniej jest to wina niedopracowanego oprogramowania, ponieważ zastosowana optyka powinna generować o wiele lepsze rezultaty. Tymczasem zdjęcia zrobione Oppo N3 są co najwyżej OK i w żadnym wypadku nie przystają do czołówki najlepszych, fotograficznych smartfonów.

DSC_9211

Bolączki oprogramowania najbardziej objawiają się w trybie HDR, który działa naprawdę… źle. Aparat niemal zawsze źle dobierał ekspozycję, zdjęcia też bardzo często wychodziły nieostre, głównie ze względu na kiepsko działający AF.

W niekorzystnych warunkach oświetleniowych jest jeszcze gorzej, szczególnie jeśli chodzi o łapanie ostrości, a także o szum cyfrowy, który bardzo szybko wkrada się na zdjęcia.

Zmarnowaną okazją jest też “tryb ekspert”, w którym możemy raptem zmienić czas migawki, balans bieli i manualnie ustawić ostrość. To stanowczo za mało jak na smartfon, który pretenduje do miana fotograficznego i opiera swą wyjątkowość o moduł aparatu. Istnieje także możliwość zrobienia zdjęcia o kosmicznej rozdzielczości 50 MP, ale biorąc pod uwagę, że trwa to dużo czasu, a oprócz rozmiaru nie prezentuje żadnych benefitów, to raczej sztuka dla sztuki.

Kolejne bolączki ukazują się w momencie obrócenia kamery na front urządzenia. Zmieniają się wtedy nastawy oprogramowania i jedyne co można zrobić, to ustawić tryb pracy lampy błyskowej, oraz wybrać jeden z mocno przesadzonych trybów upiększania.

Na plus mogę zaliczyć chyba tylko ciekawy tryb automatycznej panoramy – wystarczy wybrać miejsce i nie poruszać smartfonem, a cała reszta odbędzie się sama z użyciem obrotowego modułu aparatu.

n3-panorama

Tryb wideo prezentuje się także bardzo, ale to bardzo przeciętnie. Ostrość zawsze myszkuje gdzieś wokół filmowanego obiektu, a ekspozycja zmienia się bardzo agresywnie, skutkując prześwietlonymi, albo niedoświetlonymi ujęciami. Efekty możecie zobaczyć w wideo-recenzji.

Sytuacji nie ratuje nawet przycisk O-Click. To bardzo ciekawe akcesorium, niestety jego możliwości zostały dość ograniczone. W przypadku aparatu, możemy go wykorzystać tak naprawdę tylko do obrócenia modułu i jako spust migawki.

Co bardzo dziwi, O-Click nie działa w ogóle w trybie wideo, a wielka szkoda, bo tam miałby najwięcej zastosowań do tworzenia ciekawych ujęć panoramicznych. Zasadniczo jedyną funkcją pilota O-Click, która wydaje się być faktycznie przydatna, jest możliwość naciśnięcia go dwa razy by wyszukać telefon włączając w nim alarm.

DSC_9182

W dalszym ciągu jestem zauroczony tym sprzętem, choć ciężko mi go jednoznacznie polecić

Pomijając aparat, którego bolączki można jeszcze załatać stosowną aktualizacją oprogramowania, Oppo N3 to naprawdę bardzo udane urządzenie, które po prostu ma w sobie to “coś”. Coś, co sprawiało, że podnosiłem go z biurka znacznie częściej, niż jakikolwiek inny telefon, żeby choć chwilę się nim pobawić.

Niestety, bardzo ciężko mi go jednoznacznie polecić, głównie ze względu na cenę. 650 dolarów, w dodatku za pośrednictwem zagranicznej dystrybucji, to naprawdę sporo. I może Oppo N3 wart był tyle w dniu premiery, ba, na pewno był! Ale teraz, w świetle pojawienia się nowych graczy na rynku, naprawdę nie umiem sobie wyobrazić, żeby ktoś wybrał akurat N3 zamiast jednego z konkurentów.

Warto jednak zainteresować się marką Oppo, bo z ich rąk wychodzą prawdziwie nietuzinkowe urządzenia. A to naprawdę bardzo ważne w czasach, kiedy kolejne sprzęty giną w zalewie wtórnych, miałkich kopii.

Unikalność w świecie smartfonów jeszcze nigdy nie była w cenie tak bardzo, jak teraz. 

Dołącz do dyskusji

Advertisement