Karol Kopańko / 27.07.2015

Dziewicza, biedna perła Azji, której mieszkańcom grozi holocaust – Mjanma (Birma)

76 interakcji Przejdź do dyskusji

Birma jest czarująca i najbardziej dziewicza ze wszystkich krajów, jakie odwiedziłem w Azji. Jest też bardzo biedna, a mimo to ludzie są gościnni i pomocni. Przeważa tu buddyzm, a przepiękne stupy są ozdobą każdego miasta. Turystom nie grożą niebezpieczeństwa, a infrastruktura już od dawna przygotowana jest na ich przyjęcie. Do Birmy trzeba jechać teraz, bo jutro może wyglądać już jak sąsiednia Tajlandia – zblazowana przez nadmiar przybyszów z innych krajów i pragnąca wycisnąć ich jak cytrynę.

W Polsce kładziemy się spać, a w Mjanmie wstawalibyśmy, aby podziwiać wschód Słońca!In Poland it’s 11PM but in Myanmar the Sun is rising!

Posted by Karol Kopańko on Thursday, July 16, 2015

Azja Południowo-Wschodnia (biorę pod uwagę kraje kontynentalne) dzieli się na dwa rodzaje krajów: stosunkowo zamożne, których mieszkańcy żyją na poziomie mniej, więcej jak w Polsce, lub trochę niższym i biedne, rozkradane przez dyktatorów i trawione przez konflikty religijne i etniczne. Do tej pierwszej grupy zaliczyć można Tajlandię, Wietnam i Malezję, do drugiej zaś Laos, Mjanmę i Kambodżę.

economist-mayanmar

Birma jest jednym z najbiedniejszych krajów na świecie. W regionie przegrywa z nią tylko Kambodża. PKB per capita (PPP) jest tu 6-krotnie niższe niż w Malezji, czy Polsce. Wystarczy odejść bardzo niedaleko od wypucowanego dla turystów ryneczku, aby zobaczyć, że ludzie podróżują tu głównie na wozach zaprzęganych w bawoły, a bankomat trafia się raz lub dwa w kilkudziesięciotysięczny mieście (prawdopodobieństwo, że nawet jeśli jest, to nie działa, też jest duże).

IMG_5522_Fotor

Sytuacja powoli ulega jednak poprawie, co widać np. w zwiększonych inwestycjach zagranicznych. Skąd się one biorą? Otóż z Birmy jest bardzo niedaleko do niezwykle chłonnych rynków: chińskiego i indyjskiego, a cena jednostki pracy jest tu niezwykle konkurencyjna. Stąd też tak duży wzrost inwestowanych funduszy.

Poniżej Yangońskie bloki.

Gospodarkę Birmy opisać można kilkoma słowami kluczowymi: ryż, opium i inne narkotyki, ropa i gaz, kamienie szlachetne i turystyka.

Birmańskie cygara, czyli trochę tytoniu, a trochę drewienek zawijane w suchy liść tha nat phet #cheroot #cigatet #myanmarKK

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Rolnictwo opiera się na ryżu, którym zasiewanych jest 60 proc. terenów uprawnych. Pozostałe wykorzystywane są zaś przeważnie pod uprawę kauczukowca lub maku, źródła opium. Jego wytwarzanie jest niezgodne z prawem, ale wciąż bardzo popularne. Mjanma jest drugim po Afganistanie największym na świecie producentem opium i największym metaamfetaminy. Nie bez przyczyny ten właśnie region zaskarbił sobie miano Złotego Trójkąta.heroinproducers

Mój film przedstawiający manufakturę składającą betel – czwartą najpopularniejszą używkę na świecie.

Historycznie Mjanma była kolonią brytyjską, po trzech wojnach w XIX wieku włączoną do terytorium Indii w 1885 roku. Kraj uzyskał niepodległość w 1948 roku, ale nie poradził sobie z utrzymanie rządów demokratycznych. Po wojnie domowej, nastąpił zamach stanu (1962) i zapanowały rządy autorytarne wedle zasad socjalizmu. 26 lat później nastąpił kolejny zamach stanu i władzę przejęła wojskowa junta, która rok później zmieniła nazwę kraju z Burmy na Myanmar.

Generałowie zgodzili się na przeprowadzenie wyborów, które w 1990 roku wygrała partia Narodowa Liga na rzecz Demokracji (NLD) pod przywództwem Aung San Suu Kyi, córki Aung Sana, kluczowej postaci ruchów niepodległościowych z 1948 roku. Junta pozostała jednak u władzy, a zwycięzcy wyborów trafili do więzień. Przebywali w nich do 1999 roku, kiedy karę zamieniono na areszt domowy. Aung San Suu Kyi (laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla z 1991 roku) zwolniono z niego w 2002 roku, ale po kilku miesiącach znowu aresztowano. W 2004 roku dyktaturę poparła Rosja, która zyskała na eksploatacji miejscowych złóż ropy naftowej i jej eksporcie, a istnieją także poszlaki sugerujące, że zaopatruje juntę w broń.

IMG_3370_Fotor

W 2010 roku rozpoczął się proces demokratyzacji Mjanmy. Z więzienia wypuszczona została Aung San Suu Kyi, a rok później prezydentem został Thein Sein – uprzedni generał, który w swoich rządach opierał się na wojskowych. W 2012 roku odbyły się uzupełniające wybory do parlamentu, w których partia Laureatki Nobla zdobyła 43 z 45 możliwych mandatów. Rok później Aung San Suu Kyi na zaproszenie Lecha Wałęsy przybyła do Polski, gdzie z rąk Prezydenta Bronisława Komorowskiego otrzymała kopię tablic z 21 postulatami strajkujących w sierpniu 1980 w Stoczni Gdańskiej.

Widok na Sule Pagodę i miejski ratusz z dachu Kościoła Baptystycznego w centrum Yangon.

Niestety w parlamencie ogółem jest 664 reprezentantów, więc chociażby w Izbie niższej opozycja stanowi znaczną mniejszość. Tymczasem wojskowi w obu izbach obsadzają 1/4 miejsc, a ponad połowa przynależy rządzącej partii. W Mjanmie mówi się, że składa się ona z tych generałów, którzy mundury zawiesili na wieszaku.

20150509_woc928

Coś się jednak zmienia, bo przecież w “zamordystycznym kraju” niemożliwe byłoby aby ludzie otwarcie mówili, że coś im się nie podoba, zwłaszcza turystom. W Mjanmie trafiłem zaś na wielu takich, dla których tempo zmian było o wiele za wolne, a generałów należałoby z dnia na dzień zdymisjonować, odebrać immunitet i osądzić.

Za co? Choćby za masowe aresztowania protestujących i szalejącą korupcję – wg. rankingu Transparency International, Mjanma to jeden z najgorszych pod tym względem krajów na świecie.

Sąd Najwyższy w centrum Yangon.

Bardziej wymierne efekty przyniósł niestety cyklon Nargis, który w kraj uderzył w 2008 roku i zabił 130 tys. osób, a dachu nad głową pozbawił 1,5 mln. Wojskowe władze na początku nie chciały przyjąć żadnej pomocy zagranicznej, ale pod presją ASEAN ugięły się. Junta sama chciała dystrybuować dary, co niestety spowodowało, że to właśnie jej przedstawiciele najbardziej skorzystali na tragedii.

Pomnik Niepodległości Birmy od Wlk. Brytanii (1948) znajdujący się z Parku im. Generała Mahali Bandula, który walczył z Brytyjczykami podczas pierwszej wojny brytyjsko-birmańskiej (1824–1826). Monument zastąpił statuę Królowej Wiktorii.

Kolejnym problemem Mjanmy, jest zróżnicowanie etniczne i wyznaniowe. Oficjalnie w Myanmarze wyróżnia się 135 grup etnicznych, dla porównania w Polsce osiem, wg spisu ludności z 2012 roku. W kraju znajduje się kilka ludów, które zdominowane zostały przez Birmańczyków i jeszcze całkiem niedawno pozbawione były wszelkich praw. Teraz wg litery prawa obywatele są równi, ale wciąż toczą się działania zbrojne na zachodzie kraju przeciwko muzułmanom – Rohingja.

Who’s got longer neck?

Posted by Karol Kopańko on Wednesday, July 8, 2015

Jak już po powrocie dowiedziałem się od jednego z Birmańczyków pracujących w organizacji Lekarze bez Granic, że temat muzułmańskiej mniejszości zamieszkującej terytoria graniczne z Bangladeszem jest objęty tabu.

Rohingja nie posiadają birmańskiego obywatelstwa, więc nie mogą korzystać z edukacji, a także opieki zdrowotnej, nie wspominając już o zajmowaniu stanowisk publicznych. W 2014 roku rząd wezwał ich do rejestracji w urzędach, oficjalnie zabraniając używanie słowa Rohingja i nakazując rejestrację jako Bengalczycy (wg birmańskiej wersji historii Rohingja przybyli właśnie z Bengalu). OZN uważa ich za najbardziej prześladowaną mniejszość etniczną na świecie.

Najsłynniejsza pagoda Birmy – Szwedagon. 

IMG_3673_Fotor

W 2012 roku wybuchły przeciwko nim zamieszki podżegane przez birmańskiego mnicha Ashin Wirathu, który głosił, że muzułmanie spiskują przeciwko buddystom, szykują zamachy terrorystyczne i usiłują przejmować ziemie innowierców. Zamieszki rozpoczęły się jako odwet za gwałt dokonany na Arakanijce przez 3 muzułmanów (Arakanowie to buddyści zamieszkujący zachodnie wybrzeże Birmy, głównie stan Arakan, gdzie znaczącą mniejszość stanowią właśnie muzułmańscy Rohingja).

W konsekwencji podpalonych zostało wiele meczetów i muzułmańskich szkół, a Rohingja ratowali się ucieczką do Bangladeszu, gdzie do dziś egzystują w obozach dla uchodźców. W pogromie zginęło 200 ludzi. Nie był to jednak ruch całkowicie spontaniczny, bo niektórzy protestujący otrzymywali zapłatę i jedzenie za uczestnictwo w zamieszkach. Podejrzewa się, że wspierali ich politycy, usprawiedliwiający mord obroną własnej religii przez ekspansją islamu. Nikt nie został ukarany.

Śpiący ochroniarze i policjanci w buddyjskiej świątyni.

Posted by Karol Kopańko on Thursday, October 30, 2014

Rohingja obowiązuje też tygodniowo jeden dzień pracy na rzecz wojska i jedna noc spędzona jako ochroniarz obiektu wojskowego. Teoretycznie nie mogą oni mieć więcej niż 2 dzieci, choć nakaz ten nie jest ściśle stosowany. Bywają usuwani ze swoich ziem przez władze, które ofiarowują je następnie buddyjskim osadnikom. Rohingja nie mogą podróżować bez oficjalnego pozwolenia, więc wielu z nich ucieka z kraju nielegalnie.

Modlitwa w Sule Pagoda.

W okresie od stycznia do marca 2015 roku ok. 25 tys. Rohingja wsiadło na pokład łodzi przemytników, którzy obiecali dopłynąć do Tajlandii, Malezji lub Indonezji. Niestety kilkuset z nich zmarło jeszcze na morzu z powodu katastrofalnych warunków sanitarnych, wielu podróż musiały kończyć wpław, a tysiące zostały uwięzione na morzu, bo przemytnicy żądali od nich dodatkowych opłat.

Amerykańskie Centrum Simona-Skjodta przy Muzeum Holokaustu jest zdania, że Rohingja grozi śmiertelne ryzyko padnięcia ofiarą holokaustu.

Nastroje się radykalizują, co wyrażają słowa Abu Bakr al-Baghdadi, lidera ISIS:

Where is the support of al-Salul [a derogatory term for the Saudi royals] and their allies for a million of the weak Muslims who are all without exception being exterminated in Burma?”

Niestety problemy religijne i etniczne rozwiązuje się najtrudniej, zwłaszcza, że w Birmie nie widać, aby mieszkańcom zależało na uregulowaniu stosunków z mniejszościami. Zamiast tego wolą spuścić na ich sytuację kurtynę milczenia i pozwolić szowinistycznym generałom na działanie.

Szybciej rozwój postępuje w sferze gospodarczej i wprowadzania nowych technologii. Przed rokiem 2011 tylko 1 proc. Birmańczyków miało dostęp do Internetu. Zaś wg prognoz rządu do 2016 roku 80 proc. mieszkańców będzie miała telefon komórkowy z dostępem do Sieci.

Na początku tego roku Google wprowadziło swoje usługi w Mjanmie, widząc rosnący popyt na aplikacje mobilne. Wielu z nich niestety nie da się pobrać lub korzystać z nich, bo posiadanie konta bankowego należy tu do rzadkości. Dlatego powstawać zaczęły sklepiki ze zdrapkami, które pozwalają na doładowanie internetowego konta płacąc gotówką.

Ograniczenia środowiska wymuszają kreatywność, jednak Birmańczycy nie ze wszystkim będą mogli poradzić sobie sami i potrzebują pomocy. Wiele zachodnich firm nie chcę się w nią jednak angażować, bo jak pomagać rządzącym, którzy łamią prawa człowieka?

Co ja jem w MYANMARZE?

Posted by Karol Kopańko on Friday, October 31, 2014

Powyższy wpis możecie uważać za początek serii o Mjanmie!

Wszystkie zdjęcia wykonane zostały iPhonem 4S, a nagrania GoPro 3.