Wstyd na pół internetu, czyli nietypowy i ryzykowny sposób walki z homofobią na fejsie

Felieton/Social media 24.07.2015
Wstyd na pół internetu, czyli nietypowy i ryzykowny sposób walki z homofobią na fejsie

Wstyd na pół internetu, czyli nietypowy i ryzykowny sposób walki z homofobią na fejsie

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

Burzę wywołała strona, którą znaleźć można pod adresem Hejty na fejsie. Pojawiły się na niej dziesiątki zdjęć z napisami, mające charakter memów. Ale nie takich zwykłych, których zadaniem byłoby kogoś rozśmieszyć. Na fotografiach widniały nieznane osoby, a napisy na zdjęciach trudno byłoby nazwać inaczej niż mową nienawiści.

Autor strony postanowił w niewybredny sposób zemścić się na niekulturalnych i pełnych agresji użytkownikach Sieci. Zdjęcia, które widniały na stronie zostały pobrane z facebookowych profili osób, które w ostatnim czasie publikowały pod swoim imieniem i nazwiskiem nienawistne komentarze głównie w stosunku do homoseksualistów. Owe komentarze zostały w formie cytatu zawarte na fotografii.

Trzeba przyznać, że duże wrażenie robi skonfrontowanie sympatycznego, zdawałoby się, ojca z dzieckiem na ręku, który w postach na Facebooku pluje na osoby o odmiennej orientacji. Większość napisów można by określić mianem nienawistnego bełkotu, wyrzucanego z siebie z prędkością karabinu maszynowego, który w dodatku pełen jest błędów językowych. “Wytępić te kurwy”, “Jebany kurwiu nie poczuwasz się do bycia Polakiem to wypierdalaj z kraju”, “To jest hore” – to tylko niektóre z sympatycznych nawoływań naszych rodaków. Co najgorsze, na zdjęciach znalazły się osoby w szerokim przedziale wiekowym, od dzieciaków po dorosłych, dojrzałych ludzi.

Po jakimś czasie, kiedy odwiedzający już zapoznali się fotografiami, autor strony usunął zdjęcia (te jednak i tak można znaleźć przez wyszukiwarkę). Choć wiele osób miało nadzieję, że Hejty na fejsie będą aktualizowane.

hejty-na-fejsie

Ludzie znani z przestrzeni Internetu wyrażali się o powstałym w Sieci miejscu w sposób wręcz ekstatyczny. Ich posty zdawały się jasno mówić, że ktoś postąpił słusznie, wyśmiewając te osoby i narażając je na publiczny lincz. Hejty na fejsie wzbudziły radość tych, którzy brzydzą się agresją, słowną i fizyczną oraz odbierane są w swoim środowisku jako postępowe i tolerancyjne. I choć z jednej strony mam poczucie, że takie akcje gdzieś tam w jakiś sposób są słuszne, ostatecznie mam bardzo ambiwalentne odczucia w stosunku do tego, co się stało.

Czy naprawdę powinniśmy tą samą bronią atakować osoby, które w zasadzie nie zasługują na to, by zaszczycić ich odpowiedzią lub spojrzeniem?

Zdaję sobie sprawę, że autor Hejtów na fejsie nie zachowuje się w stu procentach tak samo, ale jednak robi coś, czego jako jednoznacznie dobre odebrać nie można. On nie przezywa teraz tych, którzy wyrażali się niepochlebnie o gejach czy lesbijkach, a wskazuje palcem. Nie wiem po prostu, czy warto w takiej śmierdzącej brei te palce maczać. Być może powinno się to skwitować znanym polskim powiedzeniem: “Mieczem wojujesz, od miecza giniesz”, bo to właśnie spotkało rzeczone agresywne osoby. Tylko czy naprawdę ci pełni nienawiści ludzie zastanowią się teraz, zanim coś napiszą? Szczerze wątpię. Nie zdziwiłabym się, gdyby niektórzy byli z tego nadal dumni.

Mimo że moje uczucia są niejednoznaczne, rozumiem, że w ludziach rodzi się bunt. Ostatnio spotykamy się z tak ogromną i okropną falą nienawiści (to nie ma znaczenia, czy jest to trollowanie, czy nie; jeśli ktoś robi to specjalnie lub dla tzw. “beki” przeraża to jeszcze bardziej, bo jest naprawdę świadomy krzywd, które wyrządza), że ktoś musiał prędzej czy później pęknąć. To, co stało się po śmierci nastolatka, który popełnił samobójstwo, bo znęcano się nad nim w szkole, to co działo się po śmierci jednej z blogerek modowych i w końcu to, co dzieje się teraz w stosunku do Filipa Chajzera, którego syn zginął w wypadku samochodowym jest głęboko przerażające. Nie jestem w stanie pojąć, jak człowiekowi, który przecież zawsze zależny będzie od drugiego człowieka, może sprawiać radość niszczenie drugiej osoby, która cierpi.

Ostatnio bardzo spodobał mi się post, który na swoim Facebooku umieścił pisarz Jacek Dehnel (zobaczyć go możecie poniżej).

Przyczynek do dyskusji o nienawiści w necie – post, którego już nie ma. Strona popierająca związki partnerskie, chłopiec…

Posted by Jacek Dehnel on 6 lipca 2015

Autor pokazał jak działa psychika wielu dzieciaków, wypisujących takie nienawistne komentarze. Sama spotkałam się z tym, że osoby, które, mówiąc językiem Internetu, coś mocno hejtowały, robiły tak tylko dlatego, że chciały się popisać, przypodobać, dopasować do znajomych, którzy im imponowali.

Myślę, że podejście Jacka Dehnela jest lepsze niż zakładanie takich stron jak Hejty na fejsie. Ale to jednak wymaga więcej energii, a sama rozumiem, że na osoby, które zioną nienawiścią, szkoda czasem jej tracić.

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji