Streaming muzyki może niebawem dostać ogromnego kopa. Nie, nie chodzi tu o Apple Music

Artykuł/Technologie 09.07.2015
Streaming muzyki może niebawem dostać ogromnego kopa. Nie, nie chodzi tu o Apple Music

Streaming muzyki może niebawem dostać ogromnego kopa. Nie, nie chodzi tu o Apple Music

Można odnieść wrażenie, że rynek serwisów streamingowych, szczególnie w świetle ostatniej, dużej premiery, stał się dość zatłoczonym miejscem. Okazuje się jednak, że jeszcze jeden gracz może mieć zamiary dołączenia do wyścigu o portfele melomanów. I to gracz z potężnym zapleczem potencjalnych użytkowników. Mowa oczywiście o… Facebooku.

Według informacji pozyskanych przez Music Ally, plany serwisu Marka Zuckerberga odnośnie rynku muzycznego sięgają o wiele dalej, niż tylko uruchomienie usług muzycznego wideo.

Podczas rozmów z wytwórniami i dystrybutorami odnośnie tantiemów za odtwarzanie utworów w nadchodzącej usłudze, gigant zdaje się prowadzić także rozmowy o możliwym powstaniu serwisu streamingowego.

Tym samym portal społecznościowy rzuciłby rękawicę Googe’owi, któremu już teraz chce zagrozić oferując wideoklipy muzyczne na podobnej zasadzie jak Vevo. Usługa ta ma wystartować w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Uruchomienie serwisu streamingowego byłoby bezpośrednią próbą konkurowania z odpaloną niedawno usługą Google Music.

I co tu dużo mówić, nie tylko z nią. Tidal, Apple Music, Spotify, Deezer, Rdio, nadchodzący Groove… czy jest na świecie miejsce dla jeszcze jednego serwisu streamingowego?

Moim zdaniem nie ma, ale w przypadku Facebooka wszystko zależy od tego, jaką drogą podąży. Jeśli zdecyduje się, podobnie jak w przypadku Instagrama i WhatsAppa, na przejęcie istniejącego rozwiązania i kontynuowanie jego działalności, to w świecie strumieniowania muzyki niewiele się zmieni.

Trzeba jednak pamiętać, że Facebook to Facebook

To moloch, który coraz śmielej tworzy wokół swojego serwisu społecznościowego coś na kształt Internetu 2.0.

Wszystko wskazuje na to, że gigant nie chce wypuszczać użytkowników ze swoich objęć i stara się im zaoferować wszystko to, po co opuszczają portal. Oczywiście robi to w tym celu, aby użytkownicy go opuszczać… nie chcieli.

Wystarczy wspomnieć o Instant Articles, które ma zastąpić nam konieczność korzystania z portali informacyjnych. Jeżeli treści wydawców będą się pojawiały bezpośrednio w serwisie Marka Zuckerberga, jestem więcej niż pewien, że wielu użytkowników będzie używało mechanizmu Facebooka jako swojego jedynego źródła informacji.

Tak samo z usługą wideo. Jeżeli ta odpowiednio się rozwinie (a wszystko na to wskazuje), to po co szukać alternatywy? Tym bardziej, że ewentualne treści z YouTube przecież także można obejrzeć wewnątrz Facebooka, bez konieczności przechodzenia do serwisu Google’a.

Jeżeli do tego dołączy również serwis streamingowy zintegrowany bezpośrednio z samym Facebookiem, to Spotify, Tidal, czy inne Apple Music mogą mieć poważny kłopot.

W końcu mówimy o portalu, z którego aktywnie korzysta ponad miliard użytkowników na całym świecie.

Odpowiednio rozegrana, ta zagrywka może odbić się potężnym echem po Internecie i drastycznie zachwiać układem sił na rynku serwisów streamingowych.

Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie. Wizja Facebooka tworzącego swój własny Internet, choć bardzo dystopijna, jest jak najbardziej realna i wcale mi się nie podoba. Wiem jednak, że jestem w mniejszości, a miliony użytkowników na całym świecie powitałoby kolejną funkcję portalu z otwartymi ramionami.

Pozostaje tylko pytanie… czy będziemy mogli wtedy jeszcze mówić o monopolu, czy będzie to już zupełnie inny, odrębny świat?

Dołącz do dyskusji

Advertisement