Po ograniu War Thunder z goglami Oculus Rift zmieniam zdanie. VR to przyszłość gamingu

Felieton/Gry 10.06.2015
Po ograniu War Thunder z goglami Oculus Rift zmieniam zdanie. VR to przyszłość gamingu

Po ograniu War Thunder z goglami Oculus Rift zmieniam zdanie. VR to przyszłość gamingu

Dzięki uprzejmości producentów War Thunder miałem wiele dni, aby pobawić się goglami wirtualnej rzeczywistości Oculus Rift z wersji Development Kit 2. Posiadanie tego sprzętu w domu całkowicie zmieniło moje postrzeganie VR. To naprawdę jest przyszłość.

Jako bloger piszący o grach miałem już wielokrotnie do czynienia z Riftem. Gogle wirtualnej rzeczywistości od Oculus VR to dzisiaj obowiązkowy punkt wszystkich targów poświęconych grom i innych imprez masowych. Czym innym jest jednak założyć Rifta na kilka minut, bawiąc się w przygotowane wcześniej prezentacje, czym innym posiadać tę maszynkę i korzystać z niej w domowym zaciszu. Na własnych warunkach, z dostosowanymi soczewkami, świetnym zestawem słuchawkowym i spersonalizowanymi ustawieniami. To naprawdę dwa różne światy.

oculus rift

Najmocniej przekonałem się o tym zakładając gogle Oculus Rift podczas rozgrywki w War Thunder. Co tutaj dużo pisać – podczas zabawy dostałem gęsiej skórki.

Pikując ostro w dół w kokpicie P-51 Mustanga miałem źrenice rozszerzone do granic ich możliwości. Widziałem korony drzew, które z każdą chwilą stawały się większe i większe. Poczułem na twarzy mrowienie, kiedy ziemia z każdą sekundą była bliższa i bardziej szczegółowa. W połączeniu z dobrymi słuchawkami bezprzewodowymi zostałem w całości odizolowany do prawdziwego świata, co jedynie potęgowało doznania.

Z zewnątrz musiało to wyglądać przerażająco. Jak w przypadku każdego gracza z jakimikolwiek goglami VR na głowie. Wiecie, człowiek – roślina, w całości pochłonięty wirtualnym światem. Jednak tam w środku, tam w kokpicie amerykańskiej maszyny z czasów drugiej wojny światowej, naprawdę czuło się moc Mustanga. Czuło się, że za sprawą peryferyjnego narzędzia całkowicie zmienia się korzystanie z gry. Zupełnie inna percepcja. Inny dynamizm. Inna rozgrywka.

Kiedy wiele miesięcy temu rozpoczynałem przygodę z War Thunder, byłem nastawiony na rywalizację i bezpardonową walkę w powietrzu. Po założeniu gogli Oculus Rift frajdę dało mi… zwyczajne latanie. Wystarczyło, że leciałem w powietrzu i mogłem się swobodnie rozejrzeć po kabinie. Spojrzeć na skrzydła po lewej i prawej stronie, przyjrzeć się kontrolkom w kadłubie. Widzieć, jak pracują moje nogi, niczym w samochodzie osobowym. Wszystko to było tak… naturalne. Oraz ekscytujące.

Jestem pod olbrzymim wrażeniem, jak płynne i realistyczne jest śledzenie ruchów głowy przez sensory i kamerę Oculusa.

Kiedy na głowie miałem Development Kit 1, podczas rozglądania czuło się pewne opóźnienie i brak naturalności. W przypadku DK2 tego problemu nie ma w ogóle. Ja naprawdę spoglądałem na pola uprawne pod pilotowaną maszyną. Na poważnie widziałem, jak zaraz nad moją głową przelatywał myśliwiec przeciwnika. Autentycznie wleciałem w chmurę pyłu po wybuchu jakiejś powietrznej maszyny i stuprocentowo podchodziłem do lądowania ze ściągniętymi brwiami, zamieniając polną drogę w prowizoryczną ścieżkę zejścia.

Najprościej jest mi napisać, że Oculus Rift mnoży i potęguje doświadczenia. Z tego powodu powietrzne, drużynowe walki były dla mnie początkowo niemożliwe do wykonania. Zbyt dużo się działo. Dynamiczny, zręcznościowy styl rozgrywki kolidował z moimi realistycznymi doznaniami. Z tego powodu pierwsze kilka godzin grałem offline, latając po otwartej mapie i ignorując samouczki z uśmiechem od ucha do ucha. Lecąc prawdziwym samolotem, od początku do końca mam w żołądku olbrzymi kamień. Nie sądziłem, że to możliwe, ale Development Kit 2 sprawił, że przez moment poczułem coś podobnego siedząc przed PC.


war thunder2

To był pierwszy raz, kiedy wykorzystałem pełen potencjał hełmu rozszerzonej rzeczywistości. Takie doświadczenie jest zupełnie inne od kilkuminutowych testów podczas masowej imprezy.

Należy wybrać odpowiednie szkła, które ręcznie wmontowuje się w gogle. Rozmiar, płeć, kształt czaszki czy pozycja, w jakiej gramy – to wszystko ma znaczenie. Oficjalna aplikacja towarzysząca pozwala wprowadzić wiele zmian i poprawek, aby korzystanie z Rifta było jak najbardziej sugestywnym doświadczeniem. Łącznie z osobnymi sterownikami audio oraz dwoma zupełnie różnymi trybami działania. Dopiero poznanie wszystkich możliwości pozwala na świadomą konfigurację, która przynosi odpowiednie efekty.

Muszę przyznać, że jestem kupiony. War Thunder to pierwsza pełna, rozbudowana i w pełni funkcjonalna gra, którą testowałem z goglami VR w zaciszu własnego mieszkania. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Dotychczas byłem sceptyczny wobec projektu Oculus VR. Jak jednak mówił Alberto Moravia, tylko krowa nie zmienia zdania. Mam nadzieję, że przykład Gaijin Entertainment będzie wzorem dla innych deweloperów i już niebawem przetestuję Development Kit 2 na kolejnej produkcji Free2Play. Po prostu rewelacja.

war thunder 8

Nie mogę się doczekać 2016 roku, kiedy Oculus Rift w finalnej wersji pojawi się na sklepowych półkach. Podobnie jak Project Morpheus czy HTC Vive. To jest przyszłość.

Jeżeli macie jakieś szczegółowe pytania odnośnie gogli Oculus Rift, zadawajcie je w komentarzach. Z chęcią odpowiem na wszystkie nurtujące was kwestie.

Dołącz do dyskusji