Przez nadgarstek do serca. TomTom Multi-Sport Cardio – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 08.06.2015
Przez nadgarstek do serca. TomTom Multi-Sport Cardio – recenzja Spider’s Web

Przez nadgarstek do serca. TomTom Multi-Sport Cardio – recenzja Spider’s Web

Utarło się przekonanie, że bieganie jest najtańszym ze sportów. Tak, pod warunkiem, że nie jesteś gadżeciarzem, lub – jeśli ktoś woli inne określenia – nie zamierzasz na bieżąco monitorować swoich sportowych wyczynów. Wtedy konieczny staje się zegarek, a wybór tego właściwego nigdy nie jest łatwym zadaniem.

Decyzja staje się tym trudniejsza, im więcej mamy pieniędzy do wydania. W cenie testowanego TomToma znajdziemy na rynku co najmniej kilka bardzo interesujących modeli, a niektóre wydają się nawet oferować więcej, przy cenie odrobinę niższą. Niektóre produkty mają jednak cechy, które umiejętnie wyróżniają je z tłumu.

Pytanie tylko, czy TomTom Multi-Sport Cardio zalicza się do tej właśnie kategorii? Zobaczmy.

Zestaw

Niewielkie opakowanie, w którym dociera do klientów TomTom Cardio w wersji Multi-Sport być może niespecjalnie rozpieszcza, ale oferuje właściwie wszystko, czego można byłoby wymagać. To, czego potrzebujemy, żeby po prostu założyć zegarek i ruszyć w trasę.

tomtom multisport cardio 11

Poza jednym uniwersalnym paskiem i oczywiście samym zegarkiem, paczuszka kryje wewnątrz specjalną stację dokującą/ładującą, instrukcję (w której właściwie nic nie ma), dodatkową ulotkę z grafiką jak zakładać zegarek i, co chyba najciekawsze w kwestii dodatków, solidny i łatwy w założeniu uchwyt rowerowy.

Miły dodatek – może i nie jest specjalnie drogi (79 zł w sklepie TomToma), ale nie musimy myśleć o jego zamawianiu i czekać na przesyłkę. Po prostu jest. W końcu to „multisport”.

Wygląd, budowa i jakość wykonania

Najwyższy (i najdroższy) obecnie zegarek sportowy TomToma dostępny jest w sprzedaży w aż 7 wersjach kolorystycznych, zaczynając od stonowanego czarnego z czerwonymi akcentami, przez wersje czerwono-czarne, szaro-białe, aż po zielonkawo-czerwone. Jeśli ktoś nie potrafi się zdecydować na jedną konkretną, może (za 119 zł) dokupić dowolną inną. Centralny element zegarka (czy właściwie zegarek sam w sobie) jest zawsze taka sama – czarna.

W tym przypadku na testy dotarła odmiana biało-czerwona i, moim skromnym zdaniem, jest to chyba najciekawsze wydanie tego urządzenia. Z prostego powodu – nawet z czarnym paskiem ten zegarek po prostu krzyczy na całe gardło „sport” i nie będzie pasował do marynarki czy innego eleganckiego stroju. Bardzo szeroki, gumowy pasek z milionem dziurek, specyficzny wyświetlacz i jeszcze bardziej oryginalny “przycisk”. To nie jest recepta na zegarek na każdy dzień.

tomtom multisport cardio 26

Chyba, że kogoś niespecjalnie obchodzi zdanie innych na temat jego ubioru – wtedy droga wolna. Ja, w ramach testów, ponosiłem TT przez kilka dni jako najzwyklejszy zegarek i… czułem się z tym całkiem dobrze. O ile zakładałem go do krótkich spodenek i zwykłego t-shirta.

O „podłączeniu” TomToma do zwykłego paska, co staje się powoli standardem w przypadku wielu smart-zegarków, nie ma oczywiście mowy. Wszystko przez dość oryginalny (choć znany już z poprzednich urządzeń tej firmy) sposób sterowania. Praktycznie całkowicie zrezygnowano bowiem z przycisków na ekranie czy w jego bezpośredniej okolicy. Jedyny obecnym na tafli wyświetlacza (który sam w sobie dotykowy nie jest) jest pojedynczy pojemnościowy przycisk włączający podświetlenie.

Poza tym wszystko obsługiwane jest za pomocą czterokierunkowego joysticka umieszczonego niżej, w pozornie dziwnym miejscu. W praktyce jednak takie rozwiązanie sprawdza się świetnie, głównie z jednego powodu. Nie musimy obracać nienaturalnie ręki, jeśli chcemy np. zapauzować trening, a i sam ruch drugiej ręki jest wyraźnie mniej wymagający. Fakt, że dzięki temu moduł GPS jest skierowany cały czas ku niebu, jest dla użytkownika jedynie pochodnym zyskiem.

Oczywiście jest to zaleta do momentu, kiedy chcemy przejść do innego menu i zobaczyć, co jest wyświetlane na ekranie. Często zdarza się wtedy, że… jest on odchylony pod nienaturalnym kątem i choć obraz wciąż jest czytelny, to nie aż tak, jak można byłoby tego oczekiwać.

tomtom multisport cardio 28

Nie jestem przy tym pewien, jaki „przebieg” miał testowany przeze mnie egzemplarz, ale chromowana ramka przycisku była już dość zauważalnie luźna. Nie wpływało to w żaden sposób na wygodę obsługi, ale może odrobinę niepokoić na przyszłość, o ile takie zachowanie będzie się pogłębiać.

To jednak właściwie jedyne zastrzeżenie w kwestii jakości wykonania, jakie można mieć (po miesiącu dość intensywnego użytkowania) do TomToma w tej wersji. Pasek wykonany jest z naprawdę solidnego materiału, natomiast ekran, choć zegarek kilkukrotnie… nie zmieścił się ze mną w drzwiach, w dalszym ciągu wygląda praktycznie jak nowy.

Wygoda użytkowania

Specyficzna budowa zegarka na początku kazała mi wierzyć, że nie będzie to raczej wygodny sprzęt, a już na pewno nie będzie on uniwersalny. Bardzo dobry pasek to jedno, a wygięcie sztywnej części zegarka to drugie. Na szczęście byłem w ogromnym błędzie.

Już po pierwszym założeniu wiedziałem, że jest to jeden z absolutnie najwygodniejszych zegarków, jakie przyszło mi mierzyć (a tych było co najmniej kilkanaście). Odpowiednio elastyczna guma idealnie układa się na nadgarstku, twarde elementy są w ogóle nieodczuwalne, a dzięki aż 15 punktom zapięcia (z potrójną „zapinką) TomTom trzyma się i chudszej i grubszej dłoni pewnie i komfortowo.

tomtom multisport cardio 3

Nie da się wprawdzie powiedzieć, że w ogóle nie czuć, że go założyliśmy, przynajmniej na początku. Jednak po kilku minutach biegu czy jazdy w ogóle o nim zapominamy. I to chyba najlepsza możliwa ocena, jaką można wystawić tego typu sprzętowi.

Nawet nie trzeba wspominać, że podczas aktywności szanse na to, że dobrze zapięty zegarek sam spadnie nam z ręki, są praktycznie zerowe. Podczas biegania kilkukrotnie zahaczyłem o wystające z boku drogi gałęzie, a TomTom pozostał całkowicie niewzruszony (w przeciwieństwie do mnie).

Trzeba także przyznać, że jeśli chodzi o kwestię komfortu noszenia zegarka przy ręce spoconej dłuższym treningiem, nie ma z tym najmniejszych problemów. Pomimo szerokiej, dość grubej gumy, ręka w tym miejscu nie zalewa się w jakiś niesamowity sposób potem, ani nie jest obtarta.

Mimo tak pozytywnej opinii (opartej na testach na trzech osobach), mimo wszystko warto jest sprawdzić TT Cardio na własnej ręce przed zakupem. W sieci pojawiają się co jakiś czas informacje, że dla osób o naprawdę chudych rękach sztywna konstrukcja zegarka może nie być idealna.

Ekran i obsługa

Skoro zegarek już założony, warto sprawdzić co znajdziemy na ekranie i jak się go właściwie obsługuje. I tu znajdziemy zarówno sporo plusów, jak i drobnych minusów.

Pierwsze co rzuca się w oczy to fakt, że ekran – domyślnie wyświetlający godzinę oraz datę – jest stosunkowo niewielki. Na grafikach prasowych może wyglądać na całkiem spory, ale w rzeczywistości ramki są dość szerokie, a czerń niezbyt głęboka, aby zlać się z ramkami i przynajmniej udawać, że powierzchnia robocza jest odrobinę większa.

Ogólnie pod względem technicznym ekran TomTom Multi-sport Cardio jest dobry tam, gdzie dobry być powinien i słaby tam, gdzie może to nie mieć szczególnego znaczenia. Przykładowo jest doskonale czytelny w nawet najmocniejszym słońcu (a także tuż przed zmrokiem!), ale już jego rozdzielczość przenosi nas w czasie o dobrych kilka lat wstecz. Wszystkie elementy, szczególnie te większe, są mocno poszarpane i mało szczegółowe.

tomtom multisport cardio 2

Średnio pięknie wygląda również podświetlenie. Sprawdza się wprawdzie świetnie, ale jest strasznie nierówne – na krawędziach jest praktycznie białe, natomiast w środku w najlepszym wypadku ciemnogranatowe.

Na szczęście nie jest to smart czy pseudo-smart zegarek, więc może to nie być taką przeszkodą i raczej przez pryzmat takich niedociągnięć nikt go oceniać nie będzie.

Początkowo dziwne może się wydać natomiast sterowanie. Bez ekranu dotykowego i bez przycisku „zatwierdź” w jakiejkolwiek formie, część użytkowników może wydawać się odrobinę zagubiona. Na szczęście rozgryzienie całego mechanizmu i uznanie go za jednej z najprostszych na świecie, nie zajmie zbyt wiele czasu.

Po menu poruszamy się bowiem po prostu strzałkami (prawo, lewo, góra, dół), które w zależności od lokalizacji mają odrobinę inne działanie. Brzmi to może dość skomplikowanie, ale w rzeczywistości w ogóle takie nie jest. Chcemy wybrać daną opcję? Klikamy strzałkę w prawo. Chcemy wybrać inną? Klikamy w dół albo w górę i potem zatwierdzamy w prawo. Chcemy wrócić do poprzedniego menu? Strzałka w lewo.

tomtom multisport cardio 25

Nawet „urozmaicenia” (np. klik w dół na ekranie treningu, żeby przejść do jego ustawień) są na tyle oczywiste i uniwersalne w obrębie systemu zegarka, że każdy nauczy się ich błyskawicznie. Trudno wprawdzie powiedzieć, czy jest to faktycznie rozwiązanie lepsze od standardowych, ale z pewnością nie jest dużo gorsze. Choć czasem chciałoby się mieć jednak dedykowane przyciski od najpopularniejszych opcji.

Jedyne, co może naprawdę drażnić to fakt, że przewijane w pionie menu nie mają opcji „zapętlania”, tj. po dotarciu do końca listy i kolejnym kliknięciu, nie jesteśmy przenoszeni na początek, a po prostu „odbijamy się od dna”. W trakcie biegu, kiedy w ten sposób przewijamy ekrany z parametrami naszego treningu, może to naprawdę mocno zajść za skórę.

Konfiguracja i ustawienia

Pomijając zakładanie konta w serwisie TomTom, niewiele jest w samym zegarku do skonfigurowania. Godzina, data, podstawowe informacje na nasz temat (płeć, waga, wzrost, etc.), jednostki, reakcja przycisków, tryb nocny, dodatkowe czujniki (HRM, kadencja na rowerze) i połączenie ze smartfonem przez Bluetooth.

tomtom multisport cardio 14

To wszystko. W końcu nie mamy spędzać całego dnia na konfiguracji zegarka, tylko korzystać z jego możliwości. I tu nie jest ani za mało, ani za dużo tych ustawień.

Dodatkowe czujniki

TomTom Multi-sport Cardio obsługuje dwa rodzaje czujników – HRM (jeśli wbudowany okazałby się dla nas niewystarczający lub podczas jazdy na rowerze z zegarkiem przy kierownicy) oraz kadencji (dla jazdy na rowerze). Paskowy HRM może się też przydać np. podczas biegania zimą – osoby, które zakładają zegarek na wierzchnią warstwę ubrania nie będą mogły w końcu inaczej zmierzyć swojego tętna.

Trzeba przy tym pamiętać, że TT działa wyłącznie z czujnikami Bluetooth. Czujniki ANT+ nie są obsługiwane.

Łączność

Zegarek można synchronizować (treningi, dane GPS) z komputerem przez kabel USB lub z telefonem (Android/iOS) przez Bluetooth (konieczny 4.0) i dedykowaną aplikacją TomTom.

tomtom multisport cardio 15

O obydwu tych rozwiązaniach można powiedzieć tyle, że działają. Jedyne co można zarzucić łączności Bluetooth to to, że jest niewyobrażalnie wręcz powolna. Przesyłanie tras (testowane na 3 telefonach), nawet w przypadku krótkich biegów, trwało dłużej, niż ktokolwiek by tego chciał. Gdyby tego było mało, zegarek potrafi zrywać połączenie z telefonem po pewnym czasie i przerywać transfer. Wybudzenie go rozwiązuje problem, ale… powolny transfer zaczyna się od nowa.

Za to oczywiście nie musimy od razu po powrocie do domu biec do komputera – coś za coś.

Obsługiwane sporty

Skoro multi-sport, to musimy mieć wybór pomiędzy co najmniej kilkoma rodzajami aktywności i oczywiście tak właśnie jest. Przy obecnej wersji oprogramowania dostępne są:

  • Bieg
  • Rower (do wyboru rozmiar kół, zmiana tempa na prędkość)
  • Pływanie (długość basenu)
  • Bieżnia
  • Freestyle
  • Stoper

W pierwszych dwóch i piątym przypadku możemy skorzystać jednocześnie z GPS oraz wbudowanego (lub zewnętrznego) czujnika tętna, z czego możemy również zrezygnować, jeśli chcemy oszczędzać akumulator (choć różnica w czasie pracy jest niewielka). W przypadku pływania opcja pomiaru tętna i GPS jest niedostępna, w przypadku bieżni nie działa GPS (dystans jest wyliczany z akcelerometru). Po aktywacji stopera nie jest aktywny ani GPS, ani czujnik tętna.

W przypadku pływania trzeba również pamiętać, że nie jest obsługiwana opcja pływania na otwartych akwenach (konieczne jest podanie długości basenu). Można jednak obejść to, korzystając z opcji Freestyle.

tomtom multisport cardio 20

Podczas jazdy na rowerze trzeba oczywiście pamiętać, żeby albo założyć zegarek na rękę, albo wyposażyć się w dodatkowy HRM.

Niestety nie ma chyba żadnego sposobu, żeby zaplanować trening składający się z wielu dyscyplin, albo przełączać się pomiędzy nimi w ramach jednego „startu”. Zawsze trzeba zakończyć obecny trening i rozpocząć nowy. Mi to akurat w niczym nie przeszkadzało, ale możliwe, że bardziej ambitnym nie przypadnie to do gustu.

Jak więc widać, zabrakło chociażby jazdy na nartach czy zwykłego chodzenia czy wędrowania, ale biorąc pod uwagę czas pracy (8 godzin z włączonym HRM, 10 bez) zegarek mógłby po prostu rozładować się podczas dłuższej sesji, a wspomaganie się powerbankiem, przez wzgląd na specyficzna stację ładującą, byłoby w terenie raczej niezbyt wygodne. Oczywiście, jeśli chcemy, można znów skorzystać z opcji „Freestyle”.

Co na ekranie?

Wiedząc już jakie sporty możemy monitorować na TomTomie, warto przyjrzeć się temu, co w trakcie zabawy jest nam w stanie pokazać. Niestety jest to dość delikatna kwestia.

Ekran TT jest wprawdzie niezbyt wielki, ale dotyczy to właściwie wszystkich tego typu sprzętów. Mówiąc inaczej, prawie wszystkie nie mogą się pochwalić zbyt wielką powierzchnią roboczą. TomTom zdecydował więc, żeby na ekranie treningu priorytetem był jeden parametr, dwa inne były dodatkiem, natomiast do reszty musimy się po prostu przeklikać.

tomtom multisport cardio 27

I muszę przyznać, że nie do końca przypadło mi do gustu takie rozwiązanie, choć oczywiście ma swoje spore zalety. Przede wszystkim parametr główny jest zawsze rewelacyjnie widoczny. Jeden rzut oka i już wiemy jakie mamy tętno czy z jakim tempem albo jak daleko zabiegliśmy czy zajechaliśmy. Niestety dwie pozostałe informacje (do wyboru dla każdego ze sportów osobno) są praktycznie nieczytelne. Malutkie, umieszczone tuż pod krawędzią ekranu zmuszają do tego, aby dłużej wpatrywać się w zegarek.

Nie da się też w żaden sposób zmienić tego ustawienia. Dwa duże pola informacyjne? Nie. Cztery mniejsze? Też nie. Zawsze i wszędzie jest to nieszczęsne 1+2, albo raczej „1 + sprawdź ile zobaczysz”. Przykładowo ja lubię na ekranie widzieć przynajmniej dystans, tętno i aktualne oraz średnie tempo. Tutaj to niemożliwe. Poza tym te dwa małe pola można wprawdzie zdefiniować osobno dla każdego sportu, ale już nie dla każdej „zakładki” w rezultacie w niektórych przypadkach informacje na ekranie po prostu się dublują.

Pozostaje więc przeklikiwanie się przez kolejne poziomy pionowych ekranów z kolejnymi parametrami (ich kolejności również nie można zmienić), co w połączeniu z brakiem zapętlenia listy daje się czasem we znaki.

Innym irytującym brakiem jest brak możliwości podglądu danych na temat naszego aktualnego treningu w trakcie pauzy. Musimy albo wrócić do treningu albo go zakończyć. Jedyną wyświetlaną informacją jest nasze tętno.

Treningi

Jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z aktywnością i nie jest pewien co powinien robić, żeby coś mu to dawało, z pomocą przychodzą zawsze gotowe, nawet jeśli bardzo podstawowe, plany treningowe z Internetu lub strony producenta.

I TomTom nie jest tutaj inny. Z poziomu zegarka możemy wybrać jeden z maksymalnie pięciu rodzajów treningu (nie wszystkie dostępne są dla wszystkich aktywności). Wliczają się w to m.in.:

  • Cele – do wyboru odległość, czas i kalorie z odliczaniem do końca. Zegarek informuje o osiągnięciu 50% celu (a także 90%, 100% i 110%), co może być np. dobrym sygnałem, żeby zacząć kierować się tą samą drogą w stronę domu
  • Interwały – opcja konfiguracji rozgrzewki, treningu, odpoczynku, liczby powtórzeń i rozluźnienia. W trakcie treningu powiadomienia przekazywane są graficznie (co robić i jak długo) oraz za pomocą wibracji i „piknięć”. Co ciekawe, nie ma żadnej opcji treningu interwałowego na bazie tętna czy tempa – do wyboru jest tylko odległość albo czas. Dodatkowa wada – średnia podawana jest dla całego biegu, a nie dla danego fragmentu biegu. To samo zresztą tyczy się zwykłych biegów – jeśli chcemy zobaczyć średnią np. dla danego kilometra, musimy co km ustawić automatyczne okrążenie.
  • Okrążenia – czas albo dystans. Jedyny sposób, żeby uzyskać z poziomu zegarka dostęp do średniego czasu danego kilometra.
  • Strefy – strefy tempa (zakres), prędkości albo tętna. Ustala się wartość maksymalną i minimalną danego parametru. Niestety po jednej strefie dla całego ćwiczenia. Trzeba jednak przyznać, że monitoring i powiadomienia działają tutaj naprawdę świetnie i aż chce się eksperymentować.
  • Wyścig – tutaj ścigamy się z naszym poprzednim wynikiem. Na ekranie pokazywana jest prosta grafika, pokazująca czy w tym momencie jesteśmy za naszym poprzednim rekordem, czy też przed nim
  • Kadencja – tylko w przypadku posiadania zewnętrznego czujnika rowerowego

Wszystkie te treningi nadzorowane są przez TomToma bardzo skutecznie, a o każdym ewentualnym osiągnięciu lub odchyleniu jesteśmy informowani bardzo przyjemną i skuteczną wibracją. Dodatkowo np. przy aktywności „strefowych”, na ekranie pokazuje się czytelny, ułatwiający odpowiednie działanie wykres oraz specjalne oznaczenia, kiedy jesteśmy idealnie w strefie.

Przy aktywnościach w strefach tętna dostępny jest również diagram przedstawiający procentowy udział danych stref w czasie naszego biegu.

Całość wydaje się więc być przemyślana, praktyczna, prosta, a jednocześnie skuteczna. Niestety można odnaleźć tutaj dwie rysy.

Po pierwsze brak możliwości ustawiania trochę bardziej skomplikowanych treningów i interwałów (czy czegoś do nich podobnego) na tętno lub tempo. Jeśli ktoś biega np. tylko w określonym zakresie tempa (ale nie w interwałach na tempo), to zegarek jest do tego idealny. Jeśli natomiast ktoś ma trening na tętno lub interwały na tempo, to musi monitorować je samodzielnie i zamiast zdać się na wibrację gdy coś jest nie tak, biec ze wzrokiem wlepionym w ekran. Zapomnijcie też o treningach, gdzie np. każdy interwał ma inną długość (o ile coś takiego w ogóle się praktykuje).

tomtom multisport cardio 22

Po drugie boli fakt, że konkurencja chociażby w postaci Garmina udostępnia proste plany treningowe, które można jednym kliknięciem zgrać na telefon i po prostu realizować dzień po dniu. Tutaj czegoś takiego nie odnajdziemy, ba, nie można zapisywać np. kilku rodzajów treningów interwałowych. Zapamiętywany jest ostatni i koniec.

Szkoda, bo mogłaby to być spora zaleta. Oczywiście treningi pobrane z Internetu niekoniecznie są idealne, niekoniecznie są najlepsze, czasem nawet nie są dobre, ale jeśli ktoś nie ma bladego pojęcia od czego zacząć, zawsze są czymś, czego można spróbować.

Nie zmienia to jednak tego, że to co TomTom potrafi monitorować i kontrolować, monitoruje i kontroluje świetnie. Przy biegach na strefy tempa nie mamy co chwilę alarmu, nawet jeśli nasz zakres jest dość wąski. Przy biegach na tętno informuje nas natychmiast, kiedy biegniemy ze zbyt małym lub zbyt dużym wysiłkiem i odpowiednio nas powiadamia.

Całość jest zrealizowana tak dobrze, że przy długich, spokojnych wybieganiach praktycznie od startu do zakończenia biegu nie patrzyłem na zegarek. Czekałem tylko, aż zawibruje i wiedziałem, że trzeba zwolnić. Tylko dlaczego nie mogę sobie tego zaprogramować na odpowiednie dni tygodnia i po prostu wybierać z listy? Mój zegarek, który ma naprawdę ładnych kilka lat, robi to z łatwością i uwielbiam tę opcję. Bezbłędnie potrafi też obsłużyć automatyczną pauzę, bez czego wyniki rowerowych jazd w mieście po prostu mi się nie podobają. TT tego nie umie.

tomtom multisport cardio 23

Z drugiej strony, na co zwróciła mi uwagę jedna z osób, którym prezentowałem TomToma, wszystko tutaj jest… proste, banalnie łatwe do zrozumienia, ustawienia i ruszenia w trasę. Kiedy pokazałem mu mojego Garmina, dodatkowe oprogramowanie do przygotowywania treningów i liczbę opcji w samym zegarku, osoba ta złapała się za głowę, zapytała „na co to komu?” i stwierdziła, że wolałaby TomToma. Żeby biegać, a nie siedzieć z nosem w ekraniku.

GPS

Są dwie rzeczy, które potrafią zdenerwować sportowca jeszcze przed rozpoczęciem treningu. Pierwsza z nich to długi czas wyszukiwania naszej lokalizacji. Na szczęście TomTom radzi sobie z tym znakomicie.

Wszystko dzięki funkcji QuickGPS, czyli po prostu pobieraniu danych (za pośrednictwem telefonu lub komputera) na temat lokalizacji satelitów. Wystarczy przed wyjściem upewnić się, że dane te znajdują się w pamięci zegarka, wybrać interesujący nas trening i… już. Praktycznie w ogóle nie trzeba czekać, po prostu zaczynamy biec lub jechać.

tomtom multisport cardio 13

Warto przy tym pamiętać, że ważność tych danych to przeważnie kilka dni, więc od czasu do czasu warto zadbać o to, żeby były świeże. W przeciwnym wypadku TomTom Cardio będzie nas lokalizował w klasyczny sposób, co i tak odbywa się kilkukrotnie szybciej, niż na moim starym Garminie. Zawsze jednak lepiej móc zacząć trening natychmiast.

W kwestii dokładności, trudno żeby móc TT cokolwiek zarzucić. Nie tylko nasza lokalizacja odnajdywana jest błyskawicznie, ale również zapis trasy jest aż do przesady precyzyjny i idealnie pokrywa się z tym jak biegliśmy. Nawet przy bieganiu w lesie czy parku, a także w miejscach otoczonych przez wysokie budynki, Multi-sport Cardio radzi sobie świetnie.

Czujnik tętna

Druga rzecz, która denerwuje przed rozpoczęciem treningu to konieczność nakładania na siebie, oprócz standardowego ubioru, wszystkich dodatków, w tym paska z HRM. Nie jest to może czynność zbyt skomplikowana, ale jednak usunięcie jej z listy przygotowań jest bardzo pożądaną opcją.

Utarło się jednak przekonanie, że czujniki tętna umieszczone na nadgarstkach są dużo mniej precyzyjne od tych, które umieszcza się na klatce piersiowej. Czy faktycznie?

Cóż, w moim przypadku niekoniecznie. Biegi i przejazdy rowerowe wykonywane równolegle z Garminiem i firmowym paskiem HRM (choć poprzedniej generacji, nie HRM-Run) dawały w obydwu przypadkach niemal identyczne wyniki.

tomtom multisport cardio 19

Oczywiście widać było różnice. TomTom potrafił przykładowo w niektórych momentach chwilę później niż Garmin złapać moment wzrostu tętna i zamiast stopniowego wzrostu, zapisywał po prostu gwałtowny skok. Miało to też odzwierciedlenie w tym, co pokazywał zegarek w trakcie biegu – podczas gdy na TomTomie byłe jeszcze „nisko”, Garmin z paskiem był już o ładnych kilka czy kilkanaście BPM wyżej i jestem pewien, że to był wynik bliższy temu, jak czułem się w tamtym momencie.

Po pewnym czasie obydwa wyniki zrównywały się i utrzymywały się na dokładnie tym samym lub bardzo zbliżonym poziomie, choć nie da się ukryć, że niektóre wykresy z TT Cardio były dużo bardziej „postrzępione” i miały kilka dziwnych punktów więcej.

Nie zawsze jednak było tak, a i nawet wtedy trudno uznać, że było w jakikolwiek sposób źle. Przeważnie TT szedł łeb w łeb z paskowym Garminem, a co najważniejsze – pokazywał niemal zawsze dane zbieżne z rzeczywistością. Nie było więc tak, że wypluwałem już płuca, a TT pokazywał 120 BPM, albo biegłem spokojnie, a na ekranie wisiało 160 BPM.

Kilkanaście spokojniejszych i mniej spokojnych treningów w strefach pokazało zresztą, że TT spokojnie można w tej kwestii ufać. Może i nie zawsze jest absolutnie precyzyjny, ale daje dość dokładne pojęcie o tym, w jakim stanie aktualnie się znajdujemy (jeśli nie potrafimy tego sami określić – ja nie zawsze potrafię).

tomtom multisport cardio 24

Poza tym warto zadać sobie dwa pytania. Czy czujnik zakładany na klatkę piersiową jest idealnie precyzyjny? Mój na pewno nie. Po drugie, czy kosztem rzadki, niewielkich niedokładności, warto męczyć się z paskiem? Tym bardziej, że coraz więcej zegarków będzie wyposażonych właśnie w taki czujnik.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że – przynajmniej tak wyglądało to podczas moich amatorskich treningów – dużo łatwiej jest mimo wszystko zaburzyć odczyt z czujnika na nadgarstku, niż klasycznego paska. Źle zapięty pasek, bardzo mocno spocona ręka i już mogą zacząć się problemy.

Kadencja, kroki i akcelerometr

Malutki dodatek, wynikający z obecności akcelerometru, ale dla miłośników cyferek z pewnością mile widziany. Na dodatek całkiem dokładny – wszystkie jego wyniki były mniej więcej zbieżne z moimi szacunkami z czasu biegu. Nie potrafię wprawdzie obliczyć w takiej sytuacji co do 1 liczby kroków i jednoznacznie uznać, że dane z TomToma są idealne, ale na pewno są zbliżone do rzeczywistości.

tomtom multisport cardio 6

Trochę gorzej ma się natomiast odczytywanie dystansu z akcelerometru podczas zabaw na bieżni. W taką pogodę wprawdzie aż szkoda marnować piękne słońce, ale eksperymentalnie przebiegłem się kilkukrotnie na bieżni (upewniając się, że wszystkie dane wprowadzone są poprawnie) i choć czasem TT trafiał, to przeważnie mijał się z prawdą o około 200-300 m. Dla porównania, w terenie zdawał się być nawet dokładniejszy niż mój wysłużony, ale jednak pewny Garmin.

Niestety z TT Cardio nie można korzystać jak np. z opaski do mierzenia kroków, chyba że włączymy np. tryb bieżni, ale jest to rozwiązanie na około i może spowodować, że sprzęt rozładuje się jeszcze zanim wrócilibyśmy z pracy do domu.

Ocena odpoczynku

Kolejny mały dodatek, który w zasadzie nie znaczy wiele, ale przyjemnie go mieć. W momencie zapauzowania aktywności (długie przytrzymanie przycisku w lewo) na ekranie wyświetla się licznik określający długość sugerowanego odpoczynku. Gdy doczekamy do końca, na podstawie naszego tętna zostanie określone, czy odpoczynek był dobry czy raczej kiepski.

Do czego może się to przydać? Chociażby do ustalenia, które mini-aktywności w trakcie przerw pozwalają nam się faktycznie przynajmniej minimalnie zregenerować, a które nie, lub po których powinniśmy poczekać nieco dłużej.

Niestety brak tutaj znanego z produktów konkurencji asystenta odpoczynku (choć i u niej oczywiście w obecnej formie też jest raczej sugestią, niż zawsze słuszną radą). Musimy więc słuchać naszego organizmu, zamiast polegać na algorytmach. Może to i dobrze.

Po treningu – co na zegarku?

Z poziomu zegarka możemy sprawdzić najbardziej podstawowe dane na temat naszego treningu – czas trwania, dystans, prędkość lub tempo, średnie tętno, liczbę spalonych kalorii i… to tyle. Nie zobaczymy zapisu naszej trasy (co może być akurat zbędne na takim ekranie), ani też np. kadencji, która – co ciekawe – na stronie i w aplikacji jest już dostępna.

Brakuje także chociażby zapisu stref tętna. Dlaczego, skoro w trakcie biegu możemy to sprawdzić? Nie każdy i nie zawsze biega z telefonem, a przyjemnie jest zająć się czymś ciekawym podczas powrotu do domu.

Nie odnajdziemy tutaj również np. naszych prywatnych rekordów. Co smutne, nie ma ich także na stronie internetowej.

Po treningu – co w telefonie i komputerze?

Tutaj jest już na szczęście o wiele lepiej, choć też panuje raczej… minimalizm.

IMG_0235

Z poziomu aplikacji możemy zobaczyć kompletną listę naszych treningów, z najważniejszymi informacjami dostępnymi na pierwszy rzut oka (sport, data, dystans, czas trwania). Po wybraniu interesującego nas treningu mamy natomiast dostęp do:

  • Dystansu
  • Czasu
  • Liczby spalonych kalorii
  • Tempa/prędkości
  • Wysokości/różnicy wysokości
  • Średniego tempa
  • Kadencji
  • Mapy naszej trasy
  • Podziału treningu na odcinki (o ile dostępne) co 1 kilometr (czas/tempo, prędkość, tętno)
  • Wykresy prędkości/tempa i BPM/stref

Aplikacja umożliwia też podgląd sumarycznych danych, choć w dość uproszczonej formie. Możemy więc np. zobaczyć ile przebiegliśmy i z jakim tempem od początku, ale już nie w ostatnim tygodniu czy miesiącu. Możemy także zmienić nasze dane profilowe, ale z wyłączeniem stref tętna.

Do tego potrzebny nam jest komputer z aplikacją (Windows/OS X) i portalem (MySports), z poziomu którego możemy uzyskać dostęp do… w zasadzie tych samych informacji, co z aplikacji (która jest w dużej mierze opakowaną w „aplikacjowość” stroną mobilną”).

Zrzut ekranu 2015-06-07 o 19.01.51

I w zasadzie niewiele więcej o MySports można powiedzieć. Poza poglądem zapisów (bez bardziej szczegółowych statystyk, etc.) do wyboru mamy tylko zakładkę Treningi z kilkoma przykładowymi treningami, które można wybrać do ćwiczenia „wyścig”. Ewentualnie możemy wybrać, który z naszych poprzednich biegów będzie naszym „przeciwnikiem” (konieczna jest synchronizacja zegarka). To właściwie tyle.

Zrzut ekranu 2015-06-07 o 19.01.35

Do Endomondo, Stravy czy portalu Garmina brakuje jej jeszcze bardzo, bardzo wiele. Szkoda to przyznawać, ale chyba największą zaletą oprogramowania TomToma jest w tym przypadku możliwość automatycznego i imponująco szybkiego przesyłania zsynchronizowanych treningów do serwisów zewnętrznych (na szczęście przetwarzane są przez nie poprawnie). Wszystko można zrobić bezpośrednio z aplikacji desktopowej TT, a liczba dostępnych serwisów… zdecydowanie poszerzyła moją wiedzę na temat tego jak ogromna jest liczba graczy w tym segmencie. Każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

Bateria

Producent deklaruje 8 godzin treningu przy włączonym HRM i około 10 przy wyłączonym. Trzeba jednak pamiętać, że zegarka nie da się wyłączyć, więc nawet nieużywany nieco „podjada”, a poza tym spory wpływ na czas pracy ma podświetlenie, z którego z pewnością będziemy chcieli skorzystać po zmroku.

tomtom multisport cardio 5

Kiedy podświetlenie nie było potrzebne, zegarek wytrzymywał co najmniej 6-7 godzin treningów i około 5-7 dni w trybie czuwania, bez konieczności podłączania do ładowarki. Nocne bieganie i niemal nieprzerwane podświetlenie znacznie jednak pogorszyło ten wynik. Bywało, że zegarek wytrzymywał około 5 godzin i 4-5 dni i trzeba go było ponownie ładować.

Bez wątpienia trudno przy takim czasie pracy uznać TT za produkt wybitnie przydatny dla wędrowców. Nawet wyłącznie HRM nie pozwoli nam na zapisanie dłuższego, np. 12-godzinnego wypadu w góry.

Podsumowanie

Z TomTom Multi-sport Cardio przebiegłem (jak na mój dorobek) całkiem sporo kilometrów w terenie, pobiegałem na bieżni, poskakałem w ramach prostych ćwiczeń, zamoczyłem się w basenie oraz przejechałem na rowerze, i choć powyższa recenzja może wyglądać na dość mieszaną w kwestii oceny, było mi naprawdę przykro w momencie, kiedy musiałem spakować go do pudełka i odesłać do producenta po testach.

Przede wszystkim jest to zegarek świetnie leżący na ręce i rewelacyjnie wprost komfortowy, a do tego robiący wszystko to, co jest w stanie zrobić, w sposób bardzo dobry. Do tego dochodzi jeszcze błyskawiczne ustalanie pozycji, precyzyjny GPS i pomiar tętna, któremu jestem w stanie uwierzyć, a do którego nie jest potrzebny przeszkadzający pasek oraz fantastycznie czytelny ekran  z mocnym podświetleniem i prosta obsługa.

tomtom multisport cardio 18

Być może właśnie z tego ostatniego wynika większość moich zarzutów. Dla niektórych użytkowników ten zegarek będzie zbyt prosty, zbyt okrojony z dodatkowych funkcji (lub zabawek – zależy jak interpretować) i opcji personalizacji czy konfiguracji. Musimy sami zdecydować, czy to co oferuje TT jest dla nas wystarczające, czy potrzebujemy bardziej rozbudowanego kombajnu.

Do kwestii tego, czy wybrać Cardio w odmianie Multi-sport czy Runner, można podejść na dwa sposoby (chyba że tylko biegamy, wtedy dyskusji nie ma). Z jednej strony różnica w cenie jest niewielka (około 200 zł – 1200 vs. 1000 zł) i jeśli np. mamy w rowerze czujnik kadencji, a do tego pływamy i uprawiamy kilka innych sportów, nie powinniśmy się długo wahać przed zakupem droższego modelu. Z drugiej strony, jeśli głównie biegamy, a od czasu do czasu wskoczymy na rower czysto rekreacyjnie (bez ciśnienia na prędkość, etc.), zawsze możemy później zamienić po eksporcie rodzaj treningu na stronie internetowej (np. w Endomondo). A pieniądze zostaną np. na sprzęt faktycznie treningowy.

Dołącz do dyskusji