Produkuje się za dużo seriali. Tylko nieliczne warte są obejrzenia więcej niż jednego odcinka

Felieton/RTV 14.06.2015
Produkuje się za dużo seriali. Tylko nieliczne warte są obejrzenia więcej niż jednego odcinka

Produkuje się za dużo seriali. Tylko nieliczne warte są obejrzenia więcej niż jednego odcinka

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

Ładnych kilka lat temu uzależniłam się od seriali. Od tamtego czasu zdarzyło mi się nie raz i nie dwa zarwać noc, by w kilka godzin obejrzeć cały sezon jednej produkcji. Nie wiem, czy dopadły mnie już skutki binge-watching, choć po zakończeniu dobrych tytułów odczuwałam smutek i pustkę. Teraz jednak zdarza się to rzadziej. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że produkuje się po prostu za dużo seriali, a tylko kilka z nich w ciągu całego roku zasługuje na uwagę i obejrzenie więcej niż jednego odcinka.

Seriale oglądam regularnie, z racji tego, że wiele z nich recenzuję. Niestety znajomość z większością z nich kończy się po obejrzeniu jednego, dwóch czy trzech odcinków. Nie wiem, jaki wpływ ma na to po prostu zwykły brak czasu (poza siedzeniem przed ekranem telewizora lub komputera trzeba jednak naprawdę żyć), a jaki brak rzeczywiście dobrych produkcji.

W ciągu roku stacje telewizyjne wypuszczają dziesiątki nowych seriali. Mamy szansę obejrzeć pilotażowe odcinki kilkudziesięciu nowych tytułów i pisząc kilkudziesięciu, mam na myśli produkcje głównie amerykańskie, ale także brytyjskie, kanadyjskie i polskie (jeśliby wziąć pod uwagę rynek azjatycki czy południowoamerykański ta liczba gwałtownie wzrasta).

Oferta wydaje się naprawdę ogromna. Tymczasem ostatnio, kiedy przygotowywałam listę najlepszych serialowych produkcji, jakie już wyszły w tym roku, wzbogacając ją o kilka tytułów, na które warto czekać (tekst możecie przeczytać tutaj), zdałam sobie sprawę, że naprawdę trudno jest mi coś polecić.

Prawdopodobnie żaden z tych siedmiu seriali, które było nam już dane obejrzeć w całości, nie znalazłby się na liście moich ulubionych ponadczasowych tytułów. Warto zauważyć, że te siedem zamieściłam na liście po odsianiu wielu innych, a jeśli chciałabym wziąć po uwagę te produkcje, które rozpoczęły się w tym roku, ale jeszcze nie zakończyły, wybór byłby o wiele dramatyczniejszy i polałaby się krew.

kinomaniak filmy i seriale online netflix

Ubiegły rok wydaje się nieco łaskawszy, jeśli chodzi o powstanie ciekawych, godnych uwagi produkcji (listę najciekawszych debiutów roku 2014, którą teraz wzbogaciłabym o “How to Get Away with Murder”, a pomniejszyła o na przykład “Gotham”, możecie przeczytać tutaj). Oprócz przed chwilą wspomnianego kryminału w odcinkach mamy także “Detektywa”, którego drugi sezon już niebawem możemy zobaczyć na HBO GO (premiera odbędzie się dzień po światowej, czyli 22 czerwca), a także “Fargo”, “Olive Kitteridge” czy na przykład “The Affair”.

Jednak lista seriali, o których w mediach mówi się często w ciągu paru ostatnich lat pozostaje właściwie niezagrożona. Królują niezmiennie takie tytuły jak “Gra o tron”, która ostatnio budzi wiele sprzecznych emocji, “House of Cards” czy “The Walking Dead” i nie jest to wynik wyłącznie kampanii marketingowych, bo to właśnie te seriale były najchętniej ściąganymi w ubiegłym roku.

Niektórym nowym produkcjom, tak jak “Detektywowi” czy “Fargo” udało przedostać się do kręgu tych najpopularniejszych, ale trzeba przyznać, że jak na kilkadziesiąt nowych seriali w ciągu roku, dwa tytuły to naprawdę mało. Co ciekawe, śledząc media polskie i zagraniczne można często zauważyć, że seriale, które już dawno się zakończyły (na przykład “Przyjaciele”, “Lost”) budzą większe emocje niż nowe produkcje.

Oczywiście, nie od razu staje się serialem kultowym, ale trzeba sobie powiedzieć szczerze, że nowe tytuły, nawet te, które zaliczyłam do najlepszych w tym roku, raczej nie mają na to szansy. Są do zapomnienia. Skalę zjawiska pokazuje choćby liczba seriali (głównie produkcji, które zadebiutowały w roku 2014), które zostały skasowane. W jeden weekend łeb ucięto około 20 produkcjom.

Coraz częściej łapię się na tym, że wolałabym po raz enty obejrzeć “Gilmore Girls”, “The L Word”, “The Killing”, pierwszy sezon “Miasteczka Twin Peaks” czy “Gotowe na wszystko”. Odrzucam jednak tę myśl z braku czasu i sięgam z bólem po nowe sitcomy, seriale kryminalne, które zlewają mi się w jedno. Chyba nawet twórcy wiedzą, że nie są w stanie udźwignąć ciężaru przeszłości. Ludzi bardziej elektryzuje myśl o tym, że powróci “Z Archiwum X” i “Miasteczko Twin Peaks”, niż że zobaczą supernową produkcję, która tak naprawdę niczym nie różni się od innych.

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

Dołącz do dyskusji

Advertisement