Apple Music ma jeden killer-ficzer, który z pewnością przyciągnie muzyków

Felieton/Technologie 08.06.2015
Apple Music ma jeden killer-ficzer, który z pewnością przyciągnie muzyków

Apple Music ma jeden killer-ficzer, który z pewnością przyciągnie muzyków

Muszę przyznać, że prezentacja Apple Music nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, jak liczyłem, że zrobi. To co zobaczyliśmy to w zasadzie krzyżówka rozwiązań znanych ze Spotify i Pandory, posypana z lekka rezerwatowymi przyprawami, no i oczywiście z autorską zawartością w postaci żywych DJ-ów prowadzących audycje radia Beats One 24 godziny na dobę. Widzę jednak potencjał w innej funkcji, o której powiedziano stosunkowo niewiele – Music Connect.

Ekosystem Apple’a od początków istnienia iTunes stał się domem dla setek tysięcy niezależnych wykonawców na całym świecie i tak jest do dzisiaj. Muzycy chcąc ominąć tradycyjną drogę przez kontrakt z wytwórnią, zazwyczaj decydują się na udostępnienie swojej muzyki w sklepie Apple, gdyż otrzymują tam najlepsze warunki finansowe i logistyczne, by dotrzeć ze swoją muzyką do jak największej rzeszy ludzi.

Dotychczas jednak iTunes był wyłącznie kanałem dystrybucji, a promocja i pozyskiwanie słuchaczy odbywała się różnorakimi kanałami mediów społecznościowych. Głównym z nich jest oczywiście YouTube, a także Facebook i Twitter.

O ile nie wierzę w możliwość całkowitego wyeliminowania serwisu Google’a z równania, o tyle Music Connect może skutecznie zastąpić pozostałe kanały komunikacji na linii artysta-słuchacz, oferując tym pierwszym więcej możliwości dzielenia się ekskluzywnym contentem z fanami, a tym drugim – prosty dostęp, bezpośrednio z poziomu biblioteki audio ulubionego wykonawcy.

Apple Music skutecznie przyciągnie artystów niezależnych dzięki Music Connect

W przypadku uznanych artystów, będzie to raczej ciekawostka, ot taki dodatek, na którym ich fanbase (i tak przesycony informacjami na temat artysty) będzie mógł dostać jakiś dodatkowy, łakomy kąsek, chociażby w postaci pokazywanego na prezentacji fragmentu tekstu nowej piosenki Chrisa Cornella udostępnionego właśnie w Music Connect. Dla artystów niezależnych otwiera się jednak całe nowe pole do manewru i interakcji z publiką.

Jeżeli to, co o radiu Beats One mówiło Apple okaże się prawdą, to każdy wykonawca, którego muzyka będzie dostępna w Apple Music będzie miał równe szanse na pojawienie się w playlistach rozgłośni, oraz sugerowanych utworach w odtwarzaczu. Dając artystom możliwość prowadzenia promocji tym samym kanałem, którym odbywa się dystrybucja ich muzyki, ułatwiają potencjalnym, nowym słuchaczom dostęp do twórczości nowo odkrytych wykonawców.

apple-beats-one

Co więcej, jeżeli taki wykonawca ma odpowiednio zaangażowany fanbase, to na wzór Pandory, będą oni mogli sprawić swoimi kliknięciami, że utwory ulubionego artysty pojawią się w usłudze o wiele częściej.

Oczywiście Music Connect nie ograniczy fanom kontaktu poprzez sprawdzone kanały – słuchacze w każdej chwili będą mogli udostępnić dane informacje czy konkretny utwór w swoich mediach społecznościowych, a artysta będzie mógł wejść z nimi w interakcję prosto z Music Connect.

Być może w Polsce jest to na razie bez większego znaczenia – jestem jednak więcej niż pewien, że tysiące muzyków za oceanem już teraz myśli o tym, jak wykorzystać nowe możliwości, które zaoferuje im integracja z usługą Apple.

Warto też wspomnieć, że jeśli Connect się rozwinie, to będzie to solidny cios w Tidala, który próbował przekonać do siebie słuchaczy właśnie taką ekskluzywną zawartością od twórców dla fanów, oraz felietonami dziennikarzy muzycznych. Rozwiązanie Apple wydaje się nie dość że prostsze w wykorzystaniu, to do tego o wiele bardziej przemyślane, niż to, co proponuje platforma Jaya-Z.

Dodajmy do tego początkowy zasięg platformy, która na dzień dobry przyciągnie do siebie miliony użytkowników iOS (a co dopiero gdy dołączą do nich użytkownicy innych ekosystemów) i Apple właśnie mogło stworzyć usługę, która stanie się nowym domem dla tysięcy niezależnych muzyków, dotychczas niezadowolonych, a przez to niekorzystających z usług streamingu. Ich fani z pewnością docenią to, że w końcu dostaną możliwość strumieniowania ich utworów.

Wszystko ostatecznie rozbije się jednak o to, jakie warunki rozliczeń Apple zaproponuje swoim wykonawcom. Jeżeli będą one równie korzystne jak w przypadku iTunes (na tle konkurencji) to o ile Spotify pewnie pozostanie niewzruszony, o tyle Jay-Z będzie musiał zerwać ze swoją kampanią “biednych, uciśnionych artystów” i… zwinąć manatki. 

Czytaj więcej o konferencji Apple WWDC 2015:

Dołącz do dyskusji