Amazon policzy ile stron czytasz na Kindle’u i ma ku temu dobry powód

News/Technologie 22.06.2015
Amazon policzy ile stron czytasz na Kindle’u i ma ku temu dobry powód

Amazon policzy ile stron czytasz na Kindle’u i ma ku temu dobry powód

W miniony weekend przeczytałem informację o nowym pomyśle Amazonu, który może zrewolucjonizować rynek książki. Firma Jeffa Bezosa chce rozliczać pisarzy nie od liczby pobranych przez użytkowników rodziny urządzeń i aplikacji Kindle ebooków, a od liczby przeczytanych przez nich stron. To rozwiązanie ma naprawdę sporo sensu.

Amazon jest bezsprzecznie hegemonem rynku ebooków. Firma nie tylko robi bodaj najlepsze dostępne obecnie czytniki do konsumowania beletrystyki nie kosztujące majątku, ale też ma w ofercie aplikację na smartfony i tablety za pośrednictwem której można konsumować książki z największej cyfrowej anglojęzycznej księgarni świata.

Dystrybucja ebooków w formie abonamentu.

Oprócz możliwości zakupu ebooków “na własność” – co w przypadku Amazonu oznacza przypisanie ebooka do konta i możliwość jego późniejszego pobrania na urządzenia lub do aplikacji, ponieważ firma korzysta z rozwiązań typu DRM – Amazon oferuje cyfrowe książki w ramach np. planów abonamentowych.

Użytkownicy – niestety nie z Polski – mogą skorzystać z usług takich Kindle Unlimited oraz Kindle Owners Lending Library. W ich ramach można pobierać wybrane ebooki z oferty Amazonu na swoje urządzenia bez konieczności uiszczania za nie opłaty. Artyści są już teraz z tego tytułu wynagradzani.

Od lipca zmieni się sposób tych rozliczeń.

kindle

Do tej pory autorom książek wypożyczanych przez klientów Amazonu wypłacane były tantiemy za każde pobranie przez kolejnego użytkownika – niezależnie od tego, czy faktycznie przeczytał on daną książkę. Amazon uznał, że ten model nie jest sprawiedliwy i zamiast tego będzie liczyć, ile stron przeczytali użytkownicy.

Amazon przy tym zadba o to, żeby twórcy nie mogli oszukiwać systemu. Liczba przeczytanych stron będzie wyliczana w sposób znormalizowany – zapewne w zależności od liczby liter w połączeniu z liczbą ilustracji – by użycie większych liter lub szerszych marginesów nie było nie fair względem autorów korzystających z innej typografii.

Czy to zmieni sposób pisania książek?

Pozycji Amazonu nie można lekceważyć, a taka zmiana sposobu rozliczeń może zmienić nieco proces twórczy autorów, którzy będą optymalizować swoje pozycje pod zyski. Nie jest trudno wyobrazić sobie, że za jakiś czas na rynek trafi wiele książek wyposażonych w dodatkowe ilustracje.

Niektórzy komentatorzy przewidują wręcz, że system ten może być zabójstwem dla autorów książek nie będących beletrystyką – przewodników, albumów itp. – których z zasady nie czyta się od deski do deski, a jedynie sprawdza w jedną informację, która akurat jest potrzebna.

Same powieści mogą nagle być zresztą niedługo pisane od razu z myślą o tym, by za wszelką cenę utrzymać zainteresowanie czytelnika. Póki będzie to skutkowało lepszym warsztatem pisarza, jestem za – dopóki nie zacznie on stosować tanich chwytów i niepotrzebnych cliffhangerów tylko po to, by zarobić kilka centów więcej za tantiemy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement