Widzieliśmy, jak w 24 godziny powstają gry. #Win10Hacks – relacja Spider’s Web

Relacja/Gry 19.05.2015
Widzieliśmy, jak w 24 godziny powstają gry. #Win10Hacks – relacja Spider’s Web

Widzieliśmy, jak w 24 godziny powstają gry. #Win10Hacks – relacja Spider’s Web

Piątek wieczór to idealny moment na randkę, wyjście do klubu lub domówkę ze znajomymi? Błąd! Ci młodzi ludzie zdecydowali się spotkać, by całą noc wspólnie programować i tworzyć gry, a my w tym szaleństwie postanowiliśmy poszukać metody.

W dniach 15-16 maja w EXPO Łódź odbył się bezpłatny maraton programowania – Win10Hacks. To 24-godzinna impreza programistyczna poświęcona tworzeniu gier na najnowszy system operacyjny Windows 10. Podczas wydarzenia eksperci z Microsoft oraz zaproszeni goście – w tym Jeff Burton, jeden ze współtwórców EA – zaprezentowali jak projektować gry na Windows 10 oraz jak stworzyć uniwersalną aplikację, która będzie działać na pięciu platformach: smartfonie, tablecie, komputerze, Xbox oraz HoloLens. Choć Microsoft nieraz już organizował w Polsce programistyczne jamy, ten był pierwszym nastawionym na tworzenie gier.

Do udziału w hackatonie zaproszono szczególnie przedstawicieli startupów, profesjonalnych game deweloperów oraz pasjonatów gier z całej Polski . Zapewniono im miejsce do pracy, dużo pizzy, ogromną ilość napojów energetycznych, dostęp do prądu, darmowy Internet i motywujące nagrody do rywalizacji. Komputery należało sobie zorganizować we własnym zakresie.

Cel całej zabawy? Stworzenie gry, która okaże się najlepsza wśród wszystkich napisanych podczas imprezy. Pracować można było na dowolnych narzędziach. Nie było żadnego nacisku na wykorzystanie Visual Studio, a więc sztandarowego produktu programistycznego Microsoftu. Ba, gigant z Redmond zaprosił nawet Josha Naylora z Unity Technologies, który podczas hackatonu wygłaszał prelekcje i wspierał tych, którzy zdecydowali się wykorzystać właśnie to narzędzie.

Do tego szalonego maratonu mogły się zgłaszać zarówno zespoły, jak i pojedyncze osoby, które już na miejscu organizowały się w drużyny. By zadanie nie było łatwe i by ograniczyć do minimum możliwość przywiezienia ze sobą częściowo gotowej gry, każdy z zespołów losował temat swojej produkcji w formie trzech losowych słów kluczowych. Organizatorzy zdecydowanie nie ułatwili im zadania. Tak prezentowały się wyniki losowania (lewa kolumna to nazwa drużyny):

nazwy

Kreatywność zdecydowanie mile widziana. A było o co walczyć i nie chodzi nam o nagrody rzeczowe (konsola Xbox One, smartfony Lumia 1520 i hybryda Surface Pro 2). Uwaga podgladających wydarzenie inwestorów jest dużo ważniejsza…

Entuzjazm i radość tworzenia

Chwila paniki po przydzieleniu tematów i praca, dosłownie z miejsca, ruszyła pełną parą. Im większe stężenie pizzy i „energetyków” w krwi, tym pojawiał się coraz większy luz i coraz więcej szalonych pomysłów. Przykładowo, Pixel Creators postanowił wykorzystać sprzęt, który miał przy sobie, a więc „karton” Color Cross umożliwiający stworzenie ze smartfonu i owego kartonu hełm do wirtualnej rzeczywistości.

– Na razie tworzymy na Windows Phone 8.1, ale port do Windows 10 będzie bardzo prosty – stwierdził kapitan drużyny, Dawid Chróścielski (Microsoft Junior Leader – Junior.NET Politechnika Poznańska) w rozmowie z nami. Zapytaliśmy go też jak zdecydował się podzielić pracę. – Korzystamy z prywatnego gita, stworzyliśmy repozytorium. Część z nas jeszcze uczy się jego obsługi. Mamy trzech programistów i jednego grafika, który dłubie w Blenderze. Dźwiękowca co prawda nie mamy, ale potrafię nieźle beatboksować – dodaje ze śmiechem Dawid. Zapytaliśmy go też o radę dla młodych programistów, którzy już przerobili wszelakie tutoriale i chcą się rozwijać. – Gdzie się zakręcić? Jeżeli chodzi o gamedev, to zdecydowanie GameJamy, takie jak ten dzisiejszy. Sam prowadzę na Politechnice Poznańskiej grupę Junior.NET i tam wszystkich na jamy namawiam. To bardzo rozwija. Pamiętam, jak raz pojechaliśmy na jam nie znając Unity i nauczyliśmy się tego narzędzia już w trakcie pracy. Intro gry co prawda ważyło 1,5 giga, ale za każdym razem dużo się rozwijamy. Dziś, na przykład, eksperymentujemy z wirtualną rzeczywistością – opowiada Dawid.

Z kolei zespół JPG powstał… na kilka godzin przed imprezą. Na początku ów trzyosobowy zespół był nieco przestraszony ogromem pracy, ale po przetrawieniu ich tematu, od razu pojawiły się pierwsze pomysły. – Zależy nam na tworzeniu gier mobilnych dla wielu graczy, ale na jeden ekran – twierdzą w rozmowie z nami. Dlaczego? Bo uważają, że taka forma gry, jak klasyczne planszówki, integruje ze sobą graczy, zamiast ich izolować od realnego świata.

Każdy zespół miał nieco inne podejście do pracy i narzędzi. Przykładowo, Memento Commit postanowili pisać wyłącznie w Visual Studio, bo, jak stwierdzili, „tak jest szybciej”. Przyznali, że temat „stanowił pewne wyzwanie”, ale po 40-minutowej naradzie nad pomysłem na grę przystąpili od razu do pracy. – Świetna impreza, świetni ludzie – komentowali podczas pracy, w końcu zajmując drugie miejsce. Z kolei zespół TSNU postawił na Unity, bo, jak przyznają, najlepiej znają to narzędzie. Chłopaki stanowili duet, który do tej pory zbyt ściśle ze sobą nie współpracował, choć rozważają wspólne tworzenie w przyszłości gier na Androida.

Wszędzie i przy prawie każdym stanowisku
Wszędzie i przy prawie każdym stanowisku

Ambitnie do tematu podszedł zespół Polygon Power. Zgrana ze sobą drużyna z Politechniki Warszawskiej skupia od dawna wokół siebie lokalny „gamedev”. Zajmują się też współorganizacją Global Game Jam i chcą samodzielnie zorganizować zorientowany na nasz rynek Slavic Gamejam. Do pracy wybrali Cocos 2DX, bo, jak argumentują, jest to bardzo przyjemny framework do C++ i współpracuje ze Sklepem Windows. –-Średnio trawimy Unity, mamy szacunek do tego silnika, ale nie jesteśmy w stanie na nim pracować – twierdzą.

Warto było!

Na 21 drużyn aż 19 zgłosiło gotowe gry. Jedyną formą ewangelizacji organizatora, a więc Microsoftu, była zachęta wszystkich drużyn do współpracy w ramach programu ID@Xbox. Pierwsze miejsce zajęła drużyna Sushi Friday – wylosowali słowa: kaczka, jubiler, burger. Gracz w grze wciela się we właściciela fast fooda w świecie kaczek. Do restauracji gracza przychodził regularnie mafia i policja. Ta pierwsza zbiera diamenty w burgerach, które im serwowano, a policja tylko jedzenie. Gracz miał za zadanie rozpoznać kaczkę (policjant czy mafia) i zaserwować burgera (normalnego) policji, a takiego z diamentem dla mafijnej kaczki. Burgery też trzeba było przygotować na czas co było też celem gry.

Wszyscy uczestnicy zgodnie ocenili w rozmowach z nami, że impreza była zaiste niesamowita. Każdy z zapytanych przez nas twierdził, że choć nagrody są fajne, to główna korzyść z uczestnictwa to możliwość pracy w odmiennych niż domowe czy uczelniane warunkach a także wielka lekcja i duża szansa do samorozwoju.

 

Tym bardziej żałujemy, że tego typu wydarzenia nie są promowane i cieszą się niskim zainteresowaniem mediów. Oprócz nas w Łodzi pojawili się tylko chłopaki z magazynów Pixel i CHIP i wspólnie z nami próbowali wspierać zespoły, notując przebieg imprezy i w dużej części… próbując im nie przeszkadzać.

Po #Win10Hacks wszyscy zbiorowo wróciliśmy do domów i padliśmy na twarz na okrągłą dobę. Tym większy szacunek dla młodych koderów. My „tylko” lataliśmy całą noc z aparatem i dyktafonem, a oni przez dobę ślęczeli nad specjalistycznym oprogramowaniem tworząc coś zupełnie nowego. I na dodatek znakomitego. Tego typu wydarzenia to prawdziwa kuźnia talentów.

Dziękujemy Olenie Kholikovej i Przemkowi Gałuszce za nieocenioną pomoc przy tworzeniu powyższej relacji.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji