Snake Rewind, czyli sentymentalny powrót do gry dzieciństwa – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Technologie 14.05.2015
Snake Rewind, czyli sentymentalny powrót do gry dzieciństwa – recenzja Spider’s Web

Snake Rewind, czyli sentymentalny powrót do gry dzieciństwa – recenzja Spider’s Web

Czy jest na sali ktoś, kto posiadał starą Nokię i nie zagrywał się w węża? Nikt? Tak myślałem. W świecie przed Angry Birdsami i innymi grami, które wykorzystujemy do zabijania czasu istniała tylko jedna, tak kultowa gra mobilna. Ok, może przesadzam. Niemniej jednak obudziło się we mnie małe dziecko, kiedy dowiedziałem się o wskrzeszeniu oryginalnego Snake’a i choć miałem pewne obawy, zniknęły one bez śladu po pierwszych kilku minutach w grze.

Młodsi czytelnicy może nie zrozumieją, o co w zasadzie cały ten raban. W pełni to rozumiem – wychowaliście się na innych produkcjach niż ja, zwłaszcza w kontekście grania na telefonach komórkowych. Aż cisną się na usta słowa “gimby nie pamiętajo”.

Ekscytacja reedycją Snake’a ma oczywiście swoje podłoże niemal wyłącznie w sentymencie, jakim darzę tę pozycję i we wspomnieniach, które się z nią wiążą. A te są dość miłe, bo wąż towarzyszył mi głównie w czasie różnych wycieczek. Był idealnym zabijaczem czasu.

Snake Rewind to wciąż ten sam stary, dobry wąż

Jakaś część mnie obawiała się, że Snake Rewind będzie zwykłym kotletem. Nawet nie odgrzanym i doprawionym, ale po prostu wyciągniętym z lodówki daniem sprzed dekady, obrośniętym pleśnią współczesnych, irytujących rozwiązań. Na szczęście te przewidywania się nie sprawdziły, a klasyczny wąż bawi równie wspaniale, jak niegdyś.

Stylistyka gry jest do bólu minimalistyczna, utrzymana w klasycznej konwencji gier retro. Wygląda też po prostu ładnie, na ile ładnie może wyglądać złożony z kwadratów sznurek. Całość zgrabnie łączy klasykę z futuryzmem, co bardzo mi się podoba, a jest też odzwierciedlone w wyglądzie plansz, dodatków i super-mocy naszego węża, o czym za chwilę.

snake-rewind-wp

Sama rozgrywka nie zmieniła się ani trochę w stosunku do kultowego oryginału. Nadal jedyne co robimy, to przemieszczanie wydłużającego się potworka po planszy i pożeranie kolejnych kropek. Im nasz wąż dłuższy, tym porusza się szybciej, a utrzymanie go wewnątrz planszy wymaga coraz większego kombinowania.

Muszę przyznać, że na 6″ Lumii 1320 nie grało się w niego aż tak wygodnie, jak na maleńkim ekranie Nokii 3310 (głównie przez to, że aby przesunąć węża w górę trzeba wysoko sięgnąć palcem), ale i tak spędziłem z grą kilka bardzo przyjemnych godzin.

Każda kolejna plansza jest coraz większym wyzwaniem.

Aby je pokonać, musimy wypełniać misje, takie jak na przykład wykorzystanie funkcji Rewind (niczym flashback z serii wyścigów Grid) określoną ilość razy, albo rozbicie (sic!) węża pomiędzy konkretnym przedziałem zdobytych punktów.

Są też klasyczne wyzwania, jak zebranie pojawiających się na planszy niestandardowych dodatków.

Wspomniana funkcja Rewind nie działa oczywiście nieskończoną ilość razy, a każde kolejne jej wykorzystanie kosztuje nas coraz więcej cennych punktów.

Jak widać wielu deweloperów próbowało zapełnić pustkę po Snake'u
Jak widać wielu deweloperów próbowało zapełnić pustkę po Snake’u

W trakcie rozgrywki na planszy zaczną się także pojawiać dodatkowe power-upy, w tym mój ulubiony – magnes – który zbiera wszystko w promieniu pięciu kratek. Dodatkowe “pomoce” możemy także zakupić za zebrane punkty i… tu dochodzimy do momentu, w którym straszliwie obawiałem się epidemii mikropłatności.

Na całe szczęście nie dość że są one dość głęboko ukryte, to absolutnie nie są potrzebne, by czerpać przyjemność z gry. Po prostu uzyskanie niektórych power-upów będzie nas kosztowało nieco więcej pracy, ale nawet one nie są potrzebne, by pokonywać kolejne plansze.

Owszem, gra bez nich robi się naprawdę wymagająca, ale za to przypomina dokładnie to samo uczucie satysfakcji, które czułem lata temu grając w oryginalnego Snake’a.

Jedynym czynnikiem, który irytował mnie niemiłosiernie podczas gry była muzyka i niektóre efekty dźwiękowe.

O ile do tych ostatnich można się przyzwyczaić, o tyle tło muzyczne wyciszyłem w ustawieniach po kilku minutach. Nie jest to duża wada, bo wyłącznie muzyki to kwestia dwóch kliknięć, lecz skoro już twórcy decydują się na warstwę dźwiękową, to nie powinna ona przypominać taniego disco-polo bez wokalu.

snake-rewind-wp2

Potrzeba tu czegoś więcej niż wyłącznie sentymentu

Snake Rewind zagościł zarówno na mojej Lumii, jak i na smartfonie z Androidem, i nie przewiduję, żeby prędko z nich zniknął.

Dawno się tak dobrze nie bawiłem przy prostej, zręcznościowej gierce mobilnej i sentyment do marki jest tutaj tylko połowiczną przyczyną. Wąż jest po prostu świetną grą.

Martwi mnie tylko to, iż prawdopodobnie nie zyska on takiego uznania, jak jego kultowy pierwowzór. Wchodzi na rynek, gdzie aż gęsto od świetnej, miejscami niezwykle innowacyjnej konkurencji, która wielokrotnie jest w stanie zaoferować po prostu więcej.

Kto wie, patrząc po samej liczbie klonów gry w Google Play, powrót węża był z dawna wyczekiwany. Gra jest zupełnie darmowa, a mikropłatności kompletnie opcjonalne. Rozgrywka wciąga i skutecznie wzbudza “syndrom jeszcze jednej tury”.

Od siebie gorąco polecam i trzymam kciuki, żeby twórcy zgodnie z zapowiedzią stale rozwijali tę grę. Sam sentyment jest dobrym punktem wyjścia, ale aby utrzymać grę na powierzchni, trzeba zaoferować użytkownikom coś więcej.

Snake Rewind możecie pobrać za darmo ze Sklepu Windows Phone, Google Play, oraz Apple AppStore.

Dołącz do dyskusji

Advertisement