Współczesny sprzęt wojskowy – śmigłowce wielozadaniowe dla Wojska Polskiego

Artykuł/Blog Forum 23.04.2015
Współczesny sprzęt wojskowy – śmigłowce wielozadaniowe dla Wojska Polskiego

Współczesny sprzęt wojskowy – śmigłowce wielozadaniowe dla Wojska Polskiego

Tekst ukazał się pierwotnie na Blog Forum Spider’s Web.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zagadnienia wojskowości mają niewiele wspólnego z nowymi technologiami, to jednak tylko pozory. Mikrofale, nawigacja satelitarna  bezzałogowe statki powietrzne zwane potocznie dronami, a nawet internet – te świetnie przyjęte w sektorze cywilnym technologie, wywodzą się właśnie z projektów militarnych.

W serii tematycznych tekstów postanowiłem nieco przybliżyć wam współczesna technikę wojskową, odnosząc się do prowadzonej obecnej modernizacji Sił Zbrojnych RP. Pierwszy wpis z poświęcę będącemu w trakcie przetargowi na nowe śmigłowce dla naszej armii.

Do 2022 roku polska armia zamierza wydać 130 mld zł na dozbrojenie, więc o lukratywne kontrakty biją się największe koncerny zbrojeniowe świata. Na dzień dzisiejszy, Wojsko Polskie w znacznej mierze korzysta z poradzieckiego i mocno już wyeksploatowanego parku maszyn latających. W 2012 roku zainicjowano przetarg na zakup 48 nowych wiropłatów, mających zastąpić sowieckie Mi-8. W 2013 roku konkurs ofert rozszerzono do 70 maszyn, aby teraz ograniczyć go do 50.

Zdjęcie: zoom.mon.gov.pl
Zdjęcie: zoom.mon.gov.pl

Wojsko szuka tzw. “wołów roboczych”, czyli średniej wielkości uniwersalnych śmigłowców, przeznaczonych zarówno do transportu ładunków lub minimum 12 żołnierzy, jak i misji poszukiwawczo-ratunkowych (CSAR) oraz zwalczania okrętów podwodnych (ASW), w ramach jednej, wspólnej platformy.Ostatnie sformułowanie stanowi warunek kluczowy, a przez wspólną platformę rozumie się perspektywę ograniczenia kosztów poprzez przynajmniej 50% wspólnych części dla każdego z rodzajów śmigłowców (transportowego, ratunkowego, zwalczania okrętów podwodnych). Kolejnym warunkiem jest maksymalna polonizacja produktu, więc zaangażowanie w projekt rodzimego przemysłu.

Ostatnim z głównych wymogów jest offset, czyli przynajmniej częściowy powrót wydanego kapitału w postaci transferu technologii. Do przetargu stanęły trzy wielkie koncerny, a szacunkowa wartość kontraktu oscyluje w granicach 12-15 mld złotych. Przyjrzyjmy się poszczególnym produktom.

S-70i

Pod tym oznaczeniem krył się dotychczasowy faworyt, kultowy już Black Hawk, amerykańskiej korporacji Sikorsky Aircraft. Firma w 2007 roku kupiła mające ponad 70 letnią tradycję zakłady PZL w Mielcu i obecnie montuje tam 20 maszyn rocznie.

Oferowana Polsce konstrukcja jest najnowszą odmianą platformy. Na pokładzie mieści się do 20 żołnierzy, a całość napędzają dwa turbowałowe silniki o mocy ponad 1500 koni mechanicznych, uznanej marki General Electrics, zdolne przemieścić śmigłowiec na odległość do 600 km. Amerykanie chwalą się, że z Black Hawka korzysta ponad 20 krajów, co czyni go jednym z najpopularniejszych śmigłowców na świecie.

343651975

W istocie jest to maszyna sprawdzona, jednak nie zakwalifikowała się do dalszego etapu konfrontacji. Oficjalnym powodem odrzucenia propozycji Sikorsky Aircraft było nie przedstawienie przez oferenta wersji wsparcia pola walki z uzbrojeniem (choć takie warianty istnieją). Nieoficjalnie mówi się też, że Czarny Jastrząb odpadł, bo to konstrukcja najstarsza ze wszystkich trzech, oblatana jeszcze na początku lat 70.

Poza tym stawianie na broń zza oceanu jest ryzykowne z innego powodu – Amerykanie niechętnie udostępniają kody źródłowe systemów informatycznych, niezbędnych do autonomicznego działania ich sprzętu. Ciekawostką jest fakt, że w ubiegły roku Sikorsky nieoczekiwanie złożył w Ministerstwie Obrony Narodowej wniosek o przedłużenie procedury przetargowej, wprowadzając MON w niekryte zakłopotanie. Niewiele to jednak dało i S-70i, spełniając 50 ze 105 kryteriów stawianych przez stronę polską, odpadł z dalszej rywalizacji, przez co PZL Mielec oparty o produkcję jedynie tej maszyny (i serwis małych samolotów wojskowych Bryza), może mieć teraz problem.

AW149

Model 149 to konstrukcja włosko-brytyjskiej spółki AgustaWestland. Europejski tandem przymierzając się do polskiego przetargu, w 2010 roku nabył zakłady PZL ze Świdnika, mając zamiar budować w nich właśnie AW149.

Śmigłowiec ten to powiększona wersja cywilnego AW139. W odróżnieniu od rywali, wykonany jest w dużej mierze z kompozytów, dlatego przez złośliwych nazywany jest “plastikową taksówką”. To jednak krzywdzące określenie, gdyż kompozyty w lotnictwie to przyszłość, a środków do zwalczania helikopterów i tak nie brakuje, niezależnie od opancerzenia celu.

AW149_06

AW149 podobnie jak BH, wyposażono w dwa turbowałowe silniki, również produkcji General Electrics, ale o większej mocy, bo 2000 KM. Owa maszyna zabiera na pokład do 18 żołnierzy destanu i może ich przetransportować na odległość do 800 km. Jest najnowszą z rywalizującej trójki, oblataną w 2009 roku. W mojej ocenie jest to też konstrukcja najładniejsza. Jednak wygląd dla wojska nie ma znaczenia i AW149 spełniając 41 ze 105 wymogów, odpadł z walki o polskie niebo.

Głównym argumentem przeciwko tej maszynie był zbyt długi, bo 4 letni okres oczekiwania na pierwsze egzemplarze ze Świdnika – wojsko wymaga pierwszych dostaw za 2 lata. Paradoksalnie, nowoczesność tej konstrukcji również mógł mieć negatywny wpływ na decyzję, gdyż niektórzy specjaliści zwracają uwagę, że to sprzęt jeszcze niesprawdzony w boju, a w przyszłości może ujawniać problemy “wieku dziecięcego”.

Z drugiej strony, te same zarzuty pojawiały się w stosunku do zwycięzcy dialogu na Kołowy Transporter Opancerzony. Dziś już wiemy, że były one przesadzone, a popularny Rosomak sprawdza się dobrze. Niemniej, zakłady w Świdniku dysponując doświadczoną kadrą, zajmują się produkcją autorskiej konstrukcji SW-4, a także realizują serwis i modernizację licznej floty śmigłowców W-3 Sokół, stąd ich los zdaje się być stabilny.

EC725 (H225M) Caracal

Jedyną maszyną, która przeszła do dalszej fazy testów jest oblatany w 2000 roku Caracal, zbudowany przez francusko-niemiecki koncern Eurocopter (obecnie Airbus Helicopters).

Jest to rozwinięcie powstałego pod koniec lat 70 francuskiego śmigłowca AS532 Cougar. Głównymi użytkownikami Caracala są Brazylia, Meksyk, Malezja, oraz oczywiście Francja. Metalową konstrukcję napędzają dwa trubowałowe silniki Makila o mocy 1800 KM.

DIGIT-04594_A4

Śmigłowiec, spełniający 71 ze 105 wymogów, charakteryzuje się największym zasięgiem, bo do 900 km, oraz największą ładownością – do 28 żołnierzy. I pewnie głównie ze względu na wielkość został wybrany do dalszych testów, gdyż najbliżej mu do specyfiki Mi-8, czyli sporej maszyny którą ma zastąpić. Wiropłat ten sprawdził się na misjach w Afganistanie, Libanie i Mali, gdzie jego silniki w piasku i wysokich górach radziły sobie lepiej od silników Black Hawka. Jednoczesnie nadal jest perspektywiczny, bo stosunkowo nowy. Natomiast wielką niewiadomą pozostaje stopień polonizacji produktu, bo Airbus nie ma fabryki w Polsce, choć podobno przymierza się do zakupu WZL 1 w Łodzi.

Na koniec dodam, że wszystkie trzy maszyny są porównywalne i niezależnie od tego, na którą padnie ostateczny wybór, będzie to skok generacyjny dla armii. Dziś to szczególnie istotne w kontekście napiętych nastrojów za naszą wschodnią granicą. Zaproszenie oferenta do fazy testów nie jest jednoznaczne z podpisaniem kontraktu, ale znacznie do niego przybliża. I choć teraz pewnie posypią się formalne protesty, to producenci doskonale zdają sobie sprawę, że MON rozpisuje już kolejny konkurs, tym razem na 30-32 śmigłowce szturmowe (kryptonim Kruk). Obecny przetarg, który i tak ma już poślizg, ma być rozstrzygnięty do końca 2015 roku.

Tekst ukazał się pierwotnie na Blog Forum Spider’s Web.

Dołącz do dyskusji