Podróż taksówką za granicą? Tylko z Uberem

Felieton/Biznes 25.04.2015
Podróż taksówką za granicą? Tylko z Uberem

Podróż taksówką za granicą? Tylko z Uberem

Tekst ukazał się pierwotnie na Blog Forum Spider’s Web.

O stereotypie nieuczciwych, warszawskich taksówkarzy, wiozących zagranicznych turystów, którzy nagminnie i z premedytacją wydłużali trasę z Portu Lotniczego na Okęciu do centrum stolicy, słyszał pewnie każdy. Oczywiście, takie zachowanie lokalnych “taksiarzy”, wykorzystujących ludzką niewiedzę, spotkać możemy na całym świecie. Tu jednak lekarstwem okazuje się być Uber.

Tydzień temu wróciłem z Paryża do Polski. Podróżowałem z małego lotniska Beauvais, na które dotarłem autokarem. Niestety, by zdążyć na lot, musiałem dotrzeć do dworca autobusowego (Port Maillot) na godzinę 5:45 rano. Na podróż metrem było za wcześnie, a lokalnej autobusowej komunikacji miejskiej wolałem uniknąć. W hotelu, w którym mieszkałem, zaproponowano mi zamówienie taksówki. Z propozycji nie skorzystałem, ponieważ bałem się “nabicia mnie w butelkę”.

W planach miałem podróż Uberem

Jeszcze na etapie planowania szczegółów wyjazdu, sprawdziłem odległość między hotelem a Portem Maillot, która wynosi 5 kilometrów. Już wtedy postanowiłem, że po raz pierwszy w życiu skorzystam z usług Ubera. Jak się później okazało, był to strzał w dziesiątkę.

Do zamówienia przejazdu przystąpiłem o godzinie 5:00. Wybrałem punkt początkowy oraz miejsce docelowe. Zdecydowałem się skorzystać z usług Uber POP. Szacowany koszt przejazdu wahał się pomiędzy 6 a 8 euro. Przejazd zamówiłem o 5:10. Kierowca przybył na miejsce w ciągu 16 minut, a jego aktualną lokalizację śledziłem cały czas na swoim telefonie. W międzyczasie kupiłem jeszcze najmniejszy pakiet internetu w roamingu, by w razie problemów, mieć kontakt z kierowcą. O 5:30 siedziałem już w zadbanym BMW Serii 5, po uprzednim włożeniu wszystkich pakunków do bagażnika.

Czarnoskóry kierowca ubrany był w porządny garnitur, uśmiechał się i był bardzo pomocny, lecz ani trochę nie potrafił rozmawiać po angielsku. Fakt ten nie był dla mnie wielkim zaskoczeniem. Po kilku dniach spędzonych w Paryżu, zdążyłem się przyzwyczaić, że niewiele osób potrafi płynnie posługiwać się najważniejszym językiem świata.

Przez całą trasę spoglądałem na ekran iPhone’a 4s, przyczepionego do kokpitu samochodowego, na którym miałem podgląd na pozostałą odległość do miejsca docelowego. Przejażdżka trwała osiem minut, a z mojej karty płatniczej pobrano kwotę 6 euro. Nie wiem, kto był bardziej zadowolony, ja czy moja dziewczyna, która początkowo podeszła do pomysłu przejazdu Uberem jak przysłowiowy “pies do jeża”.

uber

Nigdy więcej zwykłych taksówek za granicą

Mimo niewielkich obaw, przekonałem się do Ubera już po pierwszej udanej podróży. Miły i uczciwy kierowca, łatwy sposób zamawiania przejazdu oraz niska cena spowodowały, że już nigdy więcej, w miarę możliwości, nie wsiądę do tradycyjnego taxi.

Tekst ukazał się pierwotnie na Blog Forum Spider’s Web.

Dołącz do dyskusji