Microsoft rezygnuje z walki z reklamodawcami

News/Technologie 07.04.2015
Microsoft rezygnuje z walki z reklamodawcami

Microsoft rezygnuje z walki z reklamodawcami

Wraz z premierą Windows 8 i nowego Internet Explorera, firma Microsoft postanowiła wyjść ze szczególną inicjatywą jeżeli chodzi o prywatność swoich użytkowników i domyślnie uruchamiała w systemie moduł DNT. Teraz się z tego wycofuje. Co to za moduł i czemu właściwie jest to istotne?

Microsoft, jak wszyscy wiemy, bardzo kiepsko radzi sobie na rynku internetowej reklamy. Choć „kiepsko” jest tu pojęciem względnym, bowiem reklamy Binga należą do rynkowej czołówki w większości rynków, w których są obecne. Sęk w tym, że owa czołówka wygląda podobnie, jak w przypadku Windows Phone: choć jest to jeden z czołowych systemów reklamowych, to nadal jest na marginesie, daleko w tyle za rozwiązaniami Google’a.

Dlatego też Steve Ballmer zdecydował się potraktować swoją słabość jako atut. Skoro w Bing Ads firma Microsoft ma niewiele do stracenia, zwłaszcza że nadal nie zdecydowała się sprzedawać informacji o użytkownikach reklamodawcom, to może by tak jakoś zaszkodzić konkurentom?

Z pomocą przyszło proponowane przez globalną społeczność rozwiązanie o nazwie DNT (Do Not Track). To ustawienie dostępne w większości nowoczesnych przeglądarek wysyła żądanie do witryn, informujące, że użytkownik nie chce być śledzony i profilowany. Microsoft zdecydował, że by chronić prywatność użytkowników Windows, moduł DNT będzie zawsze domyślnie włączony, chyba że użytkownik zdecyduje się udać do ustawień systemu i zmienić to.

To nawet niegłupie, gdyby nie…

Teoretycznie, to świetny pomysł. Nie tylko faktycznie nie będziemy śledzeni przez moduły reklamowe, chyba że sami o tym zdecydujemy, a na dodatek najwięksi internetowi rywale Microsoftu (czytaj: Google) będą musieli się martwić mniejszą skutecznością spersonalizowanych reklam. Jest tylko jeden problem.

spartan-przegladarka

Reklamodawcy i witryny internetowe mogą, ale nie muszą szanować ustawienia DNT. Zależy to tylko od ich dobrej woli. A skoro Windows 8.x i Internet Explorer masowo to włączają (a ich użytkownicy rzadko zmieniają domyślne ustawienia, szczególnie te zaawansowane), to oznacza, że miliony internautów sygnalizuje zupełnie nieświadomie o tym, że nie chcą być śledzeni. Efekt końcowy był do przewidzenia.

Reklamodawcy mają w nosie DNT

Microsoft, zamiast osłabić Google’a i skuteczniej chronić swoich użytkowników, uczynił z DNT martwy moduł, który coraz rzadziej jest respektowany. Co więcej, zaszkodziło to również użytkownikom innych przeglądarek, których moduły DNT również w efekcie za wiele nie zmieniały.

Teraz Microsoft agresywnie wycofuje się ze swojej polityki. Nie tylko Windows 10 domyślnie będzie miał wyłączony moduł DNT, ale również po aktualizacji systemu Windows 7/8.1 do Windows 10, to ustawienie będzie zmienione (choć, co oczywiste, nadal będzie można je włączyć).

Czy to cokolwiek zmieni, a idea DNT będzie miała praktyczne zastosowanie po kapitulacji Microsoftu? To się oczywiście okaże. Obawiam się jednak, że upór Microsoftu wywołał tu nieodwracalne szkody i bardzo ciężko będzie na nowo edukować zarówno internatów, jak i reklamodawców jeżeli chodzi o sensowność i skuteczność takiego rozwiązania.

* Ilustracje pochodzą z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement