Final Fantasy XV równie blisko do gigantycznego sukcesu, co wielkiej porażki – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja/Gry 08.04.2015
Final Fantasy XV równie blisko do gigantycznego sukcesu, co wielkiej porażki – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Final Fantasy XV równie blisko do gigantycznego sukcesu, co wielkiej porażki – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Po kilku godzinach z rozszerzoną wersją demonstracyjną Final Fantasy XV jestem boleśnie rozdarty. Gra ma wszelkie zadatki, aby być największą, najpiękniejszą i najbardziej spektakularną opowieścią Square-Enix od czasów Final Fantasy VII. Z drugiej strony dostałem tytuł zaskakująco powierzchowny, surowy i całkowicie niedopracowany.

Chyba dopiero po przejściu Final Fantasy VII na pierwsze PlayStation zrozumiałem, jak istotna jest narracja w grach komputerowych. Do momentu debiutu Xboksa 360 i PlayStation 3 twórcy serii Final Fantasy byli mistrzami w opowiadaniu niesamowitych, chwytających za serce historii oraz tworzeniu niepowtarzalnych światów.

final fantasy vii

Potem stało się coś bardzo złego.

„To już nie to samo” – może napisać każdy starszy gracz, który spędził długie godziny z Final Fantasy XIII wyposażone w dwa samodzielne dodatki. Wielka marka kojarzona nie tylko z grami, ale również sztuką i magią, stała się jedną z wielu, wielu serii jRPG. Nie pomagało podejście samego wydawcy. Square-Enix zalało rynek masą konwersji i reedycji, doprowadzając do szału posiadaczy PlayStation 4.

FINAL FANTASY XV EPISODE DUSCAE_20150324211129

Nic dziwnego, że w takich okolicznościach Final Fantasy XV coraz częściej nazywane jest drogą do odkupienia dawnych mistrzów Role-Play. Gra, która powstaje od kilku długich lat, ma być wielkim powrotem Japończyków do dawnej chwały. Cały problem polega na tym, że z Final Fantasy XV miałem już do czynienia i wcale nie jestem przekonany co do wielkiej rewolucji, jaka ma wydarzyć się w sub-gatunku jRPG.

Final Fantasy XV faktycznie powala.

Niestety, tyczy się to głównie warstwy wizualnej i dźwiękowej. Po kilku godzinach z grą to właśnie grafika i muzyka zrobiły na mnie największe wrażenie. Pod tym względem ma się wrażenie, że producenci faktycznie wskoczyli na zupełnie nowy, prawdziwie next-genowy poziom. Final Fantasy jeszcze nigdy nie było tak piękne. Czy jednak kogokolwiek to dziwi? To pierwsza prawdziwa odsłona serii na PS4 i XONE, nie licząc szwadronów reedycji HD.

Kiedy gracz wraz z drużyną bohaterów wychodzi z namiotu na otwartą przestrzeń, można pokiwać głową z uznaniem. Rozległa, malownicza kraina to coś zupełnie innego od zamkniętych korytarzy poprzednich odsłon Final Fantasy. Chociaż otwarte lokacje nie są olbrzymie, pozwalają na wypełnienie mnóstwem ciekawych miejsc i postaci. Niestety, tak się nie dzieje, o czym za chwilę.

final fantasy xv 4

Final Fantasy XV to przepiękne efekty świetlne, ale i małe, trudne do wychwycenia smaczki jak szaty powiewające na wietrze. Magiczne efekty wyglądają kosmicznie, natomiast zmienny cykl dnia i nocy sprawia, że ta sama lokacja nabiera zupełnie innego charakteru. Podczas rozgrywki przygrywa niesamowita  muzyka, jedyna w swoim rodzaju. Jako wielki fan serii już teraz mogę z pełną odpowiedzialnością napisać – usłyszycie najlepszą ścieżkę dźwiękową w grach jRPG od lat.

Otwarty świat to ułuda.

Dopiero po kilku pierwszych godzinach zdałem sobie sprawę, jak przerażająco puste jest Final Fantasy XV. Rozszerzona wersja demonstracyjna oddaje w ręce graczy wiejskie tereny, po których można swobodnie się poruszać. Zarówno za dnia, jak i w nocy. W teorii brzmi kapitalnie – TES V: Skyrim czy Fallout: New Vegas to gry, które pokazały, że otwarta struktura świata idealnie pasuje do gier cRPG. Niestety, twórcom ze Square-Enix nie udaje się go zapełnić.

final fantasy xv 6

Po raz kolejny podkreślam – grałem w wersję demonstracyjną. Jeżeli jednak tak będzie wyglądał finalny kod gry, poczuję się rozczarowany. Co nam z przepięknych, otwartych terenów, jeżeli nic na nich się nie dzieje? Pod tym względem Final Fantasy XV wygląda jak piękna wydmuszka z pustym środkiem.

Takie elementy jak stoły i krzesła nawet nie drgnęły pod naporem ciał bohaterów. Postaci niezależnych, które miały coś do powiedzenia, była zaledwie garstka. Rozmów z nimi nie potrafię uznać za ciekawe czy absorbujące, pomimo szczerych chęci. Przez cały czas brakowało mi większej interaktywności.

FINAL FANTASY XV EPISODE DUSCAE_20150318105031

Ten świat po prostu nie tętni życiem.

Po wyeliminowaniu wielkiego zagrożenia dla całego obszaru wszyscy i tak zachowywali się jak gdyby nic się nie stało. Łącznie ze sklepikarzem któremu sprzedawałem rogi niebezpiecznej, terroryzującej całą okolicę bestii. Ot – kolejny dzień na skąpanych słońcem terenach rolnych.

Podczas zwiedzania świata część z wrogów pojawia się znikąd, wzorem gier Final Fantasy na pierwsze PlayStation. Do napotkanych budynków w większości przypadków nie mogłem nawet wejść. Zapomnijcie też o pływaniu czy teleportacji w dowolne miejsce, co było widać na zwiastunach promocyjnych. NPC nie urządzają sobie żadnych wycieczek. Kierowcy zatrzymanych samochodów nic nie zrobią, dopóki nie zejdę z jezdni. Przypadków można mnożyć. Świat na zwiedzanej przeze mnie lokacji był po prostu zamrożony i martwy.

final fantasy xv 11

Zupełnie inaczej jest z walką.

Ta będzie naprawdę dynamiczna. Bardziej niż w jakiejkolwiek wcześniejszej odsłonie. Final Fantasy XV najbliżej do Final Fantasy Type-0 HD, które właśnie wylądowało na stacjonarnych konsolach. Zapomnijcie o turowych starciach czy wybieraniu ciosu z listy ataków i magii. Pod względem walki Final Fantasy XV znacznie bliżej do… gier From Software, z Dark Souls na czele.

Nie, nic mi się nie pomyliło. Do serii Final Fantasy zawitały uniki oraz błyskawiczne kontrataki. Do tego możliwość zablokowania kamery na konkretnym przeciwniku oraz aktywna walka, która zależy tylko i wyłącznie od naszych zdolności manualnych. Oczywiście za siłą i skutecznością ciosów w dalszym ciągu odpowiada ekwipunek oraz poziomy doświadczenia. Czy jednak nie dokładnie tak samo jest w grach From Software?

final fantasy xv 12

O ile starcia z szeregowymi przeciwnikami mają w sobie coś ze slasherów, tak walki z tak zwanymi bossami to już czyste Dark Souls. Gracz musi znać wachlarz ataków przeciwnika i szukać jego słabych punktów. Frontalny atak zawsze prowadzi do porażki. Pchnięcie, uskok, kontratak, pchnięcie – to zupełnie nowe Final Fantasy, w które gra się jak w rasowy tytuł akcji. Ciężko jednak powiedzieć, czy to zmiana na lepsze – dzisiaj w co drugiej grze wprowadzane są podobne rozwiązania.

W Square-Enix mają jeszcze mnóstwo pracy

To, co zaskoczyło mnie najbardziej, to skandaliczna optymalizacja wersji demonstracyjnej. W niektórych obszarach oraz podczas niektórych walk Final Fantasy XV zaczynało klatkować jak pokaz zdjęć z wakacji. Czegoś takiego na konsoli jeszcze nie widziałem. No i na pewno  nie chcę widzieć, kiedy już położę ręce na finalnej wersji kodu.

Na ten moment ciężko również cokolwiek napisać o systemie rozwoju postaci. Wraz z awansem bohatera na kolejne poziomy zdobywamy nowe specjalne umiejętności, z których skorzystamy podczas walki. Te nie są jednak nawet w połowie tak skuteczne jak przyzwania – trwające kilkanaście sekund animacje, które zwalają z nóg i zadają wrogom olbrzymie obrażenia. Nie mogę się doczekać, żeby przetestować kompletny, otwarty system w pełnej wersji gry.

Przede wszystkim Square-Enix musi jednak tchnąć życie w stworzony przez siebie świat. Jeżeli wszystkie lokacje będą tak skromnie wyposażone w zadania i postacie niezależne jak ta z wersji demonstracyjnej, spotkamy się z olbrzymim rozczarowaniem. Więcej misji, więcej interakcji, więcej różnorodności, więcej sekretów i więcej pomieszczeń do których można wejść – to nie jest pobożna lista życzeń. To lista niezbędnych implementacji, aby świat FF XV zaczął bawić.

final fantasy xv 1

Kilka lat temu sporych rozmiarów mapy z Final Fantasy XV zrobiłyby na mnie wrażenie. W dobie TES V: Skyrim, Dying Light, Dragon Age: Inkwizycji czy trzeciego Wiedźmina Japończycy mają jednak wiele do nadrobienia. Wiarygodny, żywy świat to podstawa udanego cRPG i to właśnie wiarygodnego, żywego i ciekawego świata mi tutaj zabrakło. Wierzę jednak, że inne, mocniej zurbanizowane obszary w pełnej wersji gry pokażą mi, że pomyliłem się w swojej ocenie.

Szykuje się coś wielkiego

Podczas rozgrywki czułem, że producenci ze Square-Enix mają ambicję stworzenia czegoś wyjątkowego i niepowtarzalnego. Na płaszczyźnie grafiki i muzyki na pewno to się udało. Jeżeli chodzi o walkę – wciąż mam mieszane uczucia. Co do żywego, otwartego i ciekawego świata – tutaj brakuje naprawdę wiele i liczę, że finalna wersja kodu nie potwierdzi moich obaw. Tak czy inaczej – naprawdę czekam.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement