Zainteresowanie polskim portfelem, którego nie można zgubić, przerosło wszelkie oczekiwania

News/Biznes 13.03.2015
Zainteresowanie polskim portfelem, którego nie można zgubić, przerosło wszelkie oczekiwania

Zainteresowanie polskim portfelem, którego nie można zgubić, przerosło wszelkie oczekiwania

Inteligentny portfel, “którego nie da się zgubić”, zdobył przychylność społeczności serwisu Kickstarter. Twórcy tego projektu zebrali dziesięciokrotnie więcej pieniędzy niż zakładali. To zresztą nie koniec, bo kampania crowdfundingowa polskiego startupu Woolet nadal trwa.

Polacy coraz częściej odnoszą sukcesy na Kickstarterze. Jednym z pierwszych głośnych sukcesów było ufundowanie Sherlyboksa, czyli dysku sieciowego wspierającego usługę Sher.ly Wczoraj z kolei poinformowaliśmy o tym, że na chwilę przed końcem zbiórki entuzjaści robotyki z krakowskiego Husariona zdobyli finansowanie na Robocore.

Dobre wieści mamy też dla osób zainteresowanych inteligentnym portfelem Woolet.

woolet-kickstarter

Pierwszy raz o Woolecie, czyli portfelem ze zintegrowanym modułem Bluetooth, pisaliśmy jeszcze w lutym w okazji startu kamapnii zbierającej środki na realizację projektu. Wooletem zajmuje się zespół kilku programistów z Krakowa, wśród których znalazł się Marek Cieśla. Wcześniej miał on swój udział w Sherlyboksie, który to z powodzeniem zebrał wymagane środki.

Woolet to zupełnie nowy projekt, który przypadnie do gustu każdej osobie, która kiedykolwiek zawieruszyła portfel. Dzięki integracji w nim modułu łączności bezprzewodowej Woolet jest cały czas spakowany z aplikacją na smartfonie. Użytkownik zostanie poinformowany jak tylko telefon i portfel stracą ze sobą połączenie.

Na zebranie wymaganych pieniędzy potrzebne były twórcom zaledwie dwa dni.

woolet

Niektóre projekty na Kickstarterze nie są w stanie do samego końca zebrać dostatecznej liczby chętnych, a innym ledwo co udaje się zebrać środki. Czasem jednak, tak jak w przypadku Woolet, odzew społeczności Kickstartera przekracza najśmielsze oczekiwania zespołu szukającego wsparcia. Tak też wygląda to w przypadku Wooleta.

Zespół Marka Cieśli nie potrzebował na realizację swojej wizji milionów. Aby wprowadzić ją w życie jego firma potrzebowała 15 tys. dol. Już w dwa dni od rozpoczęcia zbiórki, 27 lutego, kwota ta została przekroczona. Teraz w połowie czasu trwania kampanii, do której zakończenia pozostało jeszcze 20 dni, na liczniku jest już 150 tys. dol.

To aż dziesięc razy tyle, ile zakładano na początku.

woolet-kickstarter-13

Te pieniądze pozwolą na realizację innych planów – 15 tys. dol. było potrzebne na stworzenie podstawowej wersji Wooleta. Kolejne progi ustalone przez twórców wynosiły od początku 20 tys. dol. dla aplikacji do Windows Phone oraz 35 tys. dol. dla aplikacji do Apple Watch.

50 tys. dol. pozwoli na stworzenie Wooleta w wersji XL, 100 tys. dol. potrzebne było na wykonanie portfela z Gore-teksu, a 125 tys. dol. na bezprzewodową ładowarkę. Przy zbiórce na poziomie 150 tys. dol. uda się zrealizować wszystkie założenia.

Pozostaje pytanie, czy wzorem Sher.ly twórcy nie zdecydują się teraz dodać kolejnych progów wsparcia. W przypadku Sher.ly dodano bowiem obsługę platformy Banana Pi zamiast Raspberry Pi, jak to miało mieć miejsce pierwotnie.

Bardzo ciekawi mnie, na jakim poziomie zbiórka się zakończy. Jak na razie nie doczekaliśmy się końca mocy przerobowych startupu odpowiedzialnego za Woolet, a wyprzedało się jedynie 20 sztuk “Early Bird Woolet Special”, które trafią do klientów już w kwietniu.

Sprawdź również: Twój prywatny robot bliżej niż myślisz! Polacy zebrali potrzebną kwotę

Dołącz do dyskusji