Windows Phone zaczyna odczuwać brak Nokii

Felieton/Sprzęt 23.03.2015
Windows Phone zaczyna odczuwać brak Nokii

Windows Phone zaczyna odczuwać brak Nokii

Microsoft przejął od Nokii właściwie wszystko, co jest związane z konsumenckimi smartfonami i tabletami, w tym personel. Z tego połączenia może wyniknąć wiele dobrych rzeczy, ale jest jeden problem, od którego Microsoft na chwilę odwrócił swoją uwagę.

Aplikacje, aplikacje, aplikacje… choć Windows Phone jest już funkcjonalnym i dojrzałym systemem, to nadal cierpi na jedną zasadniczą i obiektywną wadę. Jest to znacznie gorzej wyposażony sklep z aplikacjami. Zanim przejdziemy do właściwej analizy problemu, najpierw wyjaśnijmy sobie kilka podstawowych faktów.

Nie jest prawdą, że na Windows Phone „nie ma aplikacji”. Owszem są, jest ich bardzo wiele i jest w czym wybierać. Choć prawdą jest, że niektórych programów czy gier nie uświadczymy na mobilnym Windowsie, to ten problem tyczy się również innych systemów operacyjnych. Za konkretny przykład niech posłuży oficjalny klient Disqusa, a więc czołowej platformy do systemu komentarzy, którą wykorzystuje zarówno Spider’s Web, jego bezpośrednia konkurencja, jak i nasze odpowiedniki na zachodzie.

foldery windows phone

Problem leży zupełnie gdzie indziej. Zarówno Microsoft, jak i Nokia (a w szczególności ta druga) rozumieli problem wczesnych lat Windows Phone’a, kiedy to faktycznie na ten system nie było aplikacji. Często więc sypały w przeróżne firmy dolarami, by te łaskawie pochyliły się nad tą garstką użytkowników (dalej liczona w milionach, ale nieporównywalnie mniejsza od tej z iOS-em bądź Androidem) i stworzyły kafelkową wersję swojej aplikacji. Sęk w tym, że Windowsów (proporcjonalnie!) nie przybywa, a ostatnio wręcz jest ich coraz mniej. Więc owe aplikacje są znacznie później aktualizowane o nowe funkcje.

Później czy… wcale?

Dopóki Nokia stała obok Microsoftu i promowała deweloperkę na Windows Phone, dopóty sytuacja była całkiem przyzwoita. Owszem, były opóźnienia, ale ostatecznie „Windowsiarze” i tak otrzymywali to, co użytkownicy innych platform, mogąc zarazem cieszyć się z unikalnych zalet Windows Phone.

Microsoft teraz jest sam, a jego partnerzy, w przeciwieństwie do Nokii, na razie bardzo ostrożnie inwestują w Windowsa. To oznacza, że na deweloperów wywierana jest coraz mniejsza presja. I to widać. Neowin dziś słusznie spostrzegł, że aplikacja do Instagramu nie została zaktualizowana przez okrągły rok. Jest nadal w wersji beta, nadal nie obsługuje wiadomości prywatnych czy umieszczania klipów wideo, że o nowych filtrach nawet nie wspominamy. Jest to podwójnie ironiczne: Instagram należy do Facebooka, a więc sojusznika Microsoftu, a na dodatek większość Windows Phone’ów to Lumie z bardzo dobrymi aparatami, a więc idealnymi do Instagrama.

vine windows phone

Instagram to kluczowa aplikacja, z której korzystają dziesiątki milionów osób. I nie jest jedyna. Równie istotny jest dla mnie (i dla milionów innych osób) LinkedIn. Od pewnego czasu korzystam z niego wyłącznie webowo, bo oficjalna aplikacja przestała działać (a raczej działa, ale najprawdopodobniej na skutek uaktualnionych API LinkedIna część funkcji nie działa poprawnie). Przykłady koniecznych a nieobecnych aktualizacji można mnożyć. Dorzućmy do tego nowe usługi, które zdobyły masową popularność po rozstaniu się z Nokią, takich jak Tinder czy Snapchat.

Microsoft jednak się stara i, co więcej, szykuje nowe otwarcie

To nie jest tak, że Microsoft nie robi nic, a użytkownicy Windows Phone’a znowu „nie mają aplikacji”. To była bzdura i bzdurą pozostaje. Na dodatek nie sposób nie docenić wielkich starań giganta z Redmond, których czołowym przykładem niech będzie sojusz z Dropboxem i wynikające z niego znakomite aplikacje dla Windowsa. Widać jednak widmo nadciągającego problemu z którym walczył Windows Phone 7 i być może wkrótce zaczną walczyć Windows Phone 8.1 oraz Windows 10.

Na szczęście dla użytkowników Windows Phone’a „idzie nowe”, a Microsoft zaczyna się, pisząc kolokwialnie, ogarniać. Ostatnie miesiące spędzono na integracji działu mobilnego Nokii i odkrywaniem nowych metod na efektywną kosztowo produkcję sprzętu oraz na projektowaniu Windowsa 10. Teraz Microsoft ma czas i zasoby by ponownie aktywizować deweloperów.

windows phone nokia lumia 2

Oczywiście to, czy zrobi to równie skutecznie, jak robił to w tandemie z Nokią, pozostaje kwestią otwartą. Jesteśmy jednak dobrej myśli. Największa konferencja Microsoftu dla deweloperów, a więc Microsoft Build 2015, została wyprzedana w kilka godzin (na szczęście, udało nam się załapać i będziemy ją dla was relacjonować prosto z San Francisco). Wstępne zainteresowanie Windowsem 10 jest olbrzymie, tak jak Azure. Czy zostanie utrzymane, okaże się w przeciągu nadciągających miesięcy.

Kto wie, może się okazać, że „opracowany słuchając głosu użytkowników” Windows 10, w duecie z niedrogimi smartfonami Lumia w końcu, po latach, zyska na tyle dużą popularność, że zachęty finansowo-merytoryczne ze strony Microsoftu okażą się zbędne. Bardzo na to liczymy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement