Najciekawszy Samsung już w naszych rękach! Galaxy S6 Edge – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja/Technologie 12.03.2015
Najciekawszy Samsung już w naszych rękach! Galaxy S6 Edge – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Najciekawszy Samsung już w naszych rękach! Galaxy S6 Edge – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Kiedy Samsung zaprezentował światu model Round, praktycznie wszyscy zakładali, że jest to jedynie ciekawostka, z której Koreańczycy szybko się wycofają. Częściowo potwierdził to kolejny smartfon z wygiętym, ale już w inny sposób wyświetlaczem – Note Edge. Cały czas jednak ekranowa rewolucja trzymała się z daleka od serii S. Aż do teraz. Aż do Galaxy S6 Edge, który właśnie trafił w nasze ręce.

Pierwszy kontakt ze smartfonem jest co najmniej intrygujący, nawet jeśli patrząc na niego idealnie pod kątem prostym widzimy po prostu smartfon – taki jak wiele innych. Wystarczy jednak chwycić go w dłoń, żeby zobaczyć, że coś jest nie tak – wykonane z metalu krawędzie są zbyt ostre, jak na urządzenie o takiej grubości.

samsung galaxy s6 edge 15

I tym samym, dość szybko, nawet bez włączania ekranu, poznajemy największą różnicę pomiędzy Galaxy S6 a Galaxy S6 Edge. „Zaostrzenie” krawędzi spowodowało bowiem specyficzne wyprofilowanie przedniej części smartfonu, które pozwoliło na zastosowanie wyświetlacza delikatnie zachodzącego na boki. Nie tak bardzo, jak w Galaxy Note Edge i też bez większości tamtych funkcji, ale w sposób, który dość trudno przegapić.

Szczególnie po włączeniu smartfonu, kiedy naszym oczom ukazuje się naprawdę imponujący obraz, sprawiający wrażenie, jakby wykorzystywał więcej powierzchni… niż jest dostępne. Same ramki wprawdzie nie należą do najcieńszych (choć przy takim ułożeniu trudno porównywać je do klasycznych), ale i tak efekt jest.

samsung galaxy s6 edge 24

I zdecydowanie robi wrażenie, jednocześnie wcale nie przeszkadzając w zwykłym użytkowaniu. S6 Edge spędził w moich rękach wprawdzie jeszcze niewiele czasu, ale nawet podczas intensywnej zabawy nie zdarzyło się, aby przypadkiem wnętrzem dłoni aktywowana została jakakolwiek niechciana funkcja. Biorąc pod uwagę, że nie zdarzało się to też w przypadku Note Edge, nie powinno być tu raczej żadnych problemów. Nie miałem też żadnych trudności z pisaniem na ekranowej klawiaturze tuż po wyjęciu sprzętu z pudełka.

Wyświetlacz ma zresztą sporo powodów, aby imponować nawet, gdyby nie został wygięty z obu stron. Przy tej przekątnej i tej rozdzielczości (2K), wygląda po prostu fenomenalnie – obraz jest niesamowicie szczegółowy i ostry, kolory prezentują się wybornie, a w połączeniu z tym, co wyróżnia Edge, zdaje się zyskiwać zupełnie nowy wymiar. Nawet jeśli nie planujecie wydać sporej góry gotówki na ten model, zdecydowanie warto przynajmniej przyjrzeć się mu przy jakiejkolwiek okazji.

Choć może lepiej nie, bo wtedy zaczniecie sprawdzać, ile jeszcze obciążeń udźwignie wasza karta kredytowa.

Jedyne co smuci to fakt, że zagięty ekran został tutaj, jak już wspomniano, zagospodarowany w odmienny sposób niż w Note Edge. Nie jest to „dodatkowy ekran w ekranie”, a po prostu specyficzne i obustronne przedłużenie jego zasadniczej części. Nie ma już więc paska powiadomień, linijki czy przeniesienia na tę powierzchnię niektórych przycisków funkcyjnych.

samsung galaxy s6 edge 14

Po prostu treść, która wyświetliłaby się na płaskim ekranie w klasyczny sposób, tutaj na krawędziach delikatnie się zawija.

W tym momencie pojawia się dość istotne pytanie: czy taka jest przyszłość zagiętych ekranów, czy po prostu wersje Edge serii S i Note poszły innymi drogami. Jeśli to drugie – w porządku. Jeśli pierwsze – straszna szkoda, zmarnowany potencjał i tworzenie kolejnych rozwiązań tylko po to, by je tworzyć.

Niezależnie jednak od odpowiedzi na to pytanie, nie spełniło się moje marzenie – że zakrzywiony ekran w serii S spowoduje szybszy rozwój oprogramowania na tego typu wyświetlacze, tym samym skutecznie rozbudowując możliwości i Note i S, budując tym samym naprawdę ciekawy ekosystem „zakrzywionych” aplikacji. Na razie do niczego takiego nie dojdzie.

samsung galaxy s6 edge 5

Tym, co otrzymujemy od Samsunga w przypadku S6 Edge jest… wysuwana z prawej krawędzi lista naszych ulubionych kontaktów – tzw. „People edge”. Ma to sens i jest bardzo ciekawe, ale czy naprawdę ciekawsze od tego, co oferował Note Edge? Nie sądzę.

Ci jednak, którzy z Note Edge kontaktu nie mieli, prawdopodobnie nie znajdą (przynajmniej na początku) zbyt wielu powodów do narzekań. Wręcz przeciwnie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę jakość wykonania.

Plastik? Nie. Szkło i metal? Jak najbardziej. Tak właśnie prezentuje się nowy telefon Koreańczyków z najwyższej półki i bardzo, bardzo dobrze. Urządzenie w ręce sprawia fantastyczne wręcz wrażenie – nie zbyt ciężki, ale i nie zbyt lekki – po prostu w sam raz. Wyważenie – również na piątkę z plusem.

samsung galaxy s6 edge 13

O zastosowanych materiałach można mówić i mówić, szczególnie porównując do starszych modeli z tej linii, ale po wielu komentarzach na ten temat chyba już nie trzeba. Starczy tylko powiedzieć, że S6 Edge jest trochę… nie jak Samsung. Choć może lepszym określeniem byłoby po prostu „jak nowy Samsung”. Świetne materiały, świetne wykonanie, świetne spasowanie i właściwie zero tworzyw sztucznych.

W kwestii samego projektu zdania będą oczywiście podzielone, szczególnie jeśli brać pod uwagę mocno wystający obiektyw tylnej kamery. Z całą jednak pewnością z wyglądu S6 Edge jest o wiele mniej kontrowersyjny i uniwersalny estetycznie niż jego bliski kuzyn z serii Note.

samsung galaxy s6 edge 20

Nie mogę natomiast ustalić jednego – czy ten telefon jest tak wygodny w obsłudze, jak oczekiwałbym od najdroższego modelu w ofercie producenta. Z jednej strony dobrze wpasowuje się w dłoń, a dzięki zagiętemu ekranowi fenomenalnie „siedzi” w kieszeni (to nie przesada!), ale ostra, metalowa krawędź przeszkadzała mi już w Note Edge, a tu zamiast jednej są dwie.

To z kolei odrobinę psuje doznania płynące z trzymania S6 Edge w ręce. Tak, leży w niej świetnie, tak wpasowuje się w nią odpowiednio, ale te krawędzie po prostu odrobinę drażni. Może to kwestia kilku dni, aby się do tego przyzwyczaić, ale pierwsze wrażenia są właśnie takie, a nie inne.

samsung galaxy s6 edge 12

Na pocieszenie, naprawdę dobrze sprawuje się wbudowany czytnik linii papilarnych, który nie wymaga już przeciągnięcia palca, a po prostu przyłożenia go, co powinno być rozwiązaniem pierwotnym, a nie takim, do którego Samsung musiał dochodzić przez długi czas. Jak to działa? Prawie idealnie. Na ponad 100 wykonanych prób, S6 Edge nie dał sobie rady mniej więcej 2-3 razy, nawet pomimo tego, że niektóre próby były naprawdę dziwne.

Czy palec dotykał przycisku prostopadle czy prawie równolegle, wyniki praktycznie zawsze były takie, jakich można było oczekiwać – błyskawiczne odblokowanie telefonu. W porównaniu do tego, co było wcześniej, to gigantyczny przeskok, zdejmujący z użytkowników konieczność zastanawiania się jak przyłożyć palec i czy nie lepiej było jednak zastosować klasyczne hasło.

samsung galaxy s6 edge 7

Co do wydajności urządzenia czy odporności tylnego, szklanego panelu, na razie jeszcze jeszcze trudno wyrokować. Dość łatwo stwierdzić tuż po wyjęciu z pudełka, że obydwa te „elementy” są doskonałe (a pod względem wydajności S6 Edge naprawdę „zamiata”). Jak będzie w rzeczywistości – zobaczymy w praniu.

Do tego czasu oczywiście chętnie odpowiemy (lub spróbujemy odpowiedzieć) na wszystkie pytania!

Aktualizacja: S6 Edge, jak się okazuje, posiada kilka funkcji zbliżonych do tych, które znamy z Note Edge. Również potrafi wyświetlać powiadomienia, informacje z różnych kanałów czy dane z innych aplikacji, ale… tylko przy wygaszonym ekranie. Jest więc jakaś szansa na to, że coś dobrego z tego wyjdzie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement