Nie chcę widzieć min przedstawicieli Mozilli, gdy Microsoft wprowadzi swoją nową przeglądarkę

Artykuł/Technologie 04.03.2015
Nie chcę widzieć min przedstawicieli Mozilli, gdy Microsoft wprowadzi swoją nową przeglądarkę

Nie chcę widzieć min przedstawicieli Mozilli, gdy Microsoft wprowadzi swoją nową przeglądarkę

Początek tego roku nie przyniósł nam szokujących zmian w kwestii tego, kto rządzi i dzieli na rynku przeglądarek mobilnych i komputerowych. O ile jednak odebrać pierwszą pozycję Chrome mogło być wyczynem niemożliwym, o tyle na dalszych miejscach zapowiadało się na ciekawą rywalizację.

Kolejna niewykorzystana szansa

Styczniowe załamanie formy Internet Explorera i powolne wychodzenie Firefoksa z minimalnego dołka mogło sugerować, że te dwie znajdujące się w tabeli bardzo blisko siebie przeglądarki, w końcu zamienią się miejscami. Niestety nic z tego.

Wykres popularności obydwu przeglądarek w lutym wyglądał… niemal identycznie. Obydwie zanotowały bardzo niewielkie spadki – Firefox o około 0,5 pp (na 17,2%), natomiast produkt Microsoftu o 0,4 pp. W rezultacie różnica pomiędzy nimi nie uległa praktycznie żadnej zmianie. Tak jak miesiąc temu dzieliło je około 2,5 pp, tak samo jest i teraz.

1

Tym samym po raz kolejny Mozilli nie udało się wykorzystać słabości swojego odwiecznego konkurenta, który miesiąc po miesiącu i rok po roku utrzymuje swoje niewielkie prowadzenie. Kto wie, może premiera Spartana ostatecznie rozdzieli te dwie rywalizujące przeglądarki? Na razie wszystko wygląda tak, jakby obydwie firmy nie były w stanie znaleźć sposoby na wyrwanie się z tego układu.

Po poradę w tej kwestii najlepiej byłoby udać się do Google. Jego Chrome, choć oczywiście również miewa kryzysy (np. pod koniec zeszłego roku), zawsze błyskawicznie wraca do formy, tylko poprawiając swój poprzedni dobry wynik.

Tak było zresztą i tym razem. Po kiepskim grudniu, kiedy udziały lidera stopniały do 49,66%, nie ma już śladu. W zaledwie dwa miesiące Chrome ponownie zyskał sporo nowych użytkowników, ostatecznie kończąc luty z wynikiem przekraczającym 52%. Najwyraźniej ci, którzy kilka miesięcy temu postanowili dać kolejną szansę IE, ostatecznie wrócili do korzeni.

Sytuację na dole tabeli można natomiast opisać jednym słowem – nuda. Wykres oznaczający Safari jest linią prostą i to niemal idealnie równoległą do podstawy wykresu. Zmiana wyniosła idealne i równe zero.

Podobnie jest zresztą z szorującą po dnie Operą. Tutaj wzrost jest na tyle mały, że można pogubić się w liczeniu miejsc po przecinku. A przed nim jest oczywiście zero.

Chrome, Chrome i jeszcze raz Chrome

Wielkich zmian nie doczekaliśmy się także na rynku mobilnym, choć i tutaj raczej się ich nie spodziewaliśmy. Ponownie, po drobnej zadyszce w zeszłym miesiącu, do łask powrócił Chrome, dla którego StatCounter musiał aż zmienić układ wykresu, aby uwzględnić jego dominujący udział.

W rezultacie pierwsze miejsce zdaje się być poza zasięgiem jakichkolwiek rywali. Chrome, wskakując z 29,22% na 30,68% ma prawie 10 pp przewagi nad drugim Safari (wzrost o około 0,4 pp) i ponad 11 pp przewagi nad kolejnym – fabryczną przeglądarką Androida.

2

Ten ostatni zawodnik jest o tyle ciekawy, że choć teoretycznie na wszystkich względnie nowych telefonach jest już dostępny Chrome, po długich miesiącach bolesnych spadków, nagle… przestał tracić, a nawet niedawno odrobinę zyskał.

Biorąc pod uwagę fakt, że telefonów na rynku cały czas przybywa, można zakładać, że ktoś albo odkrył nieskończone zapasy smartfonów ze starym Androidem, albo jest to efekt lepszej sprzedaży tego typu urządzeń na rynkach rozwijających się. W każdym razie, choć można było się spodziewać, że dość szybko udział fabrycznej przeglądarki Androida zostanie całkowicie zmarginalizowany, tak się nie dzieje i nie zapowiada się, żeby stało się to względnie szybko.

Poza podium natomiast praktycznie bez zmian. UC Browser, który wskoczył pod koniec zeszłego roku na czwartą pozycję nie zamierza jej łatwo oddać, ale i nic nie wskazuje, aby w najbliższym czasie wspiął się wyżej. Z 11,6% zachowuje jednak bezpieczna przewagę nad Operą (8,66%), nie wspominając już o reszcie stawki, która praktycznie w ogóle się nie liczy, a jeśli nawet zaczynała wyrastać z tłumu drobnicy, to szybko została przywrócona do porządku.

Zabawy Chrome’a i Firefoksa

Trudno stwierdzić, dlaczego w naszym kraju dzieje się w kwestii przeglądarek tak, a nie inaczej, ale po raz kolejny mamy do czynienia z niemal identyczną sytuacją jak kilka miesięcy temu. Chrome zaczyna tracić, Firefox w tym samym czasie zyskuje, po czym – kiedy wydaje się, że juz coś z tego może wyniknąć – wszystko wraca do normy.

3

Tak właśnie stało się i tym razem. w styczniu Chrome troszkę podupadł, a Firefox minimalnie wzrósł, by… teraz stracić, przy jednoczesnym zysku przeglądarki Google’a. W rezultacie Chrome (48,71%) ma już ponad 15 pp przewagi nad swoim najbliższym konkurentem (33,41%).

Najbliższym i właściwie jedynym. Od trzeciej w zestawieniu Opery, która właściwie „ślizga się” po wykresie popularności przeglądarki Microsoftu (7,22%), dzieli Chrome… ponad 40 pp (8,22%). Więcej komentować chyba nie trzeba.

Kto jest liderem mobilnym w Polsce?

To pytanie oczywiście nie wymaga odpowiedzi, bo jest ona jak najbardziej oczywista. To Chrome, bo któż by inny?

I tak jak w innych przypadkach, tak i u nas, jeśli chodzi o smartfony, właściwie nie wiadomo, kiedy rozpędzony Chrome dotrze w końcu do granicy swoich możliwości i popularności. Jeszcze na dwa miesiące przed końcem zeszłego roku zostawał w tyle za fabryczną przeglądarką Androida, a dziś nie zostawia jej żadnych szans.

46,68% (44,49% w zeszłym miesiącu) – to praktycznie całkowita dominacja. Fabryczny Android wprawdzie jeszcze próbuje się bronić (36,7%), ale widać, że jego dni są już policzone. Nie ma tutaj zatrzymania spadku tak, jak dzieje się to na świecie. Tylko w ciągu ostatnich 30 dni zanotowano tutaj stratę w wysokości prawie 1,5 pp.

4

Jeszcze mniej zadowolona może być Opera. Zaczynająca zeszły rok z 16,5% udziałów, teraz choć ostatnio spadek był minimalny (z 6,69% na 6,19%), nie może nawet marzyć o sytuacji podobnej do tej ze stycznia 2014. Tak, wtedy dzieliło ją od Chrome zaledwie kilka pp.

Dziś musi się bronić przed mobilnym IE, który wybija się skutecznie z dna. I choć jego wzrost wyniósł zaledwie około 0,2 pp, to od Opery dzieli go mniej niż 2 pp. Patrząc na obydwa wykresy, można oczekiwać, że na trzecim miejscu niedługo zajdą zmiany.

Co i tak dla całego rynku może mieć marginalne znaczenie – król jest tylko jeden.

 

* Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Shutterstock.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement