Globalna ekspansja Netflixa, jako sposób na zakończenie walki z blokadami regionalnymi? Szkoda, że to tylko półprawda

Artykuł 27.03.2015
Globalna ekspansja Netflixa, jako sposób na zakończenie walki z blokadami regionalnymi? Szkoda, że to tylko półprawda

Globalna ekspansja Netflixa, jako sposób na zakończenie walki z blokadami regionalnymi? Szkoda, że to tylko półprawda

Podczas premiery Netflixa w Australii, szefostwo serwisu wypowiedziało się na temat łamania blokad regionalnych poprzez VPN. Reed Hastings, CEO Netflixa, twierdzi, że ma sposób na walkę z „geohakerami”, którą jest po prostu globalna ekspansja. Szkoda, że to tylko półprawda.

Choć Netflix stopniowo rozszerza swoją działalność o kolejne kraje, to do globalnej ekspansji jeszcze trochę brakuje. Jako Polacy, dobrze o tym wiemy, o czym dobitnie świadczy strona Netflixa wyświetlona z polskiej lokalizacji. Możemy się z niej dowiedzieć tylko tyle, że usługa nie jest dostępna w naszym kraju.

Netflix

Cóż to jednak dla nas, w końcu Polak potrafi!

Oferta wideo na życzenie serwowana przez Netflix jest na tyle atrakcyjna, że wiele osób decyduje się wykorzystać VPN, czyli swoisty tunel, przez który Netflix widzi nas jako użytkowników łączących się np. ze Stanów Zjednoczonych. Dzięki temu można skorzystać z Netflixa.

Nie jest rzadkością sytuacja, że Polscy klienci płacą Netflixowi pieniądze, których serwis od nich nie chce. Do tego dla Polaka kwota jest wyższa niż dla Amerykanina, bo dochodzi jeszcze drobna opłata za miesięczne utrzymanie VPN.

Taka sytuacja ma (bądź miała) miejsce nie tylko w Polsce, ale też na wielu bardziej rozwiniętych rynkach. Jednym z przykładów jest Australia, do której Netflix trafił w tym tygodniu. Szacuje się, że do tej pory ok. 200 tys. Australijczyków korzystało z VPN, by obejść blokady regionalne i korzystać z Netflixa. Te dane pokazują, jak duża jest skala problemu.

Tylko czy to na pewno jest problem?

netflix

CEO Netflixa przy okazji premiery usługi w Australii, zabrał głos w sprawie blokad regionalnych. Reed Hastings uważa, że VPN nie jest dużym problemem, a będzie jeszcze mniejszym, w miarę jak Netflix zwiększa swój zasięg. Plany serwisu zakładają, że do końca 2017 roku usługa będzie dostępna dla wszystkich zainteresowanych na całym globie.

Hastings uważa, że łamanie blokad regionalnych jest tak naprawdę małym problemem przy piractwie treści, które ma nieporównywalnie większą skalę. Pytanie tylko, czy korzystanie z VPN naprawdę jest dla Netflixa problemem. W końcu dzięki obchodzeniu blokad regionalnych serwis otrzymuje dodatkowe pieniądze z rynków, na których teoretycznie nie powinien istnieć.

Myśl globalnie, działaj lokalnie

Prawdziwym problemem Netflixa nie jest jednak zasięg, a zróżnicowanie oferty. Usługa co prawda jest dostępna w wielu europejskich krajach, ale co z tego, skoro biblioteka tytułów na starym kontynencie jest kilkukrotnie mniejsza, niż w Stanach Zjednoczonych?

Sama globalna ekspansja nie jest więc lekarstwem na VPN. Wielu użytkowników nadal będzie łamało blokady regionalne, by mieć dostęp do większej biblioteki materiałów. Reeds zdaje sobie z tego sprawę, co można wywnioskować z jego słów:

„Podstawowym rozwiązaniem [problemu VPN] jest dostarczenie usługi globalnie i zapewnienie na całym świecie takich samych treści. Wtedy będziemy mogli pracować nad poważniejszym problemem, którym jest piractwo”.

Teoretycznie rozwiązanie jest banalnie proste – ta sama zawartość katalogu, niezależnie od lokalizacji. W praktyce nie może być tak łatwo. Cały proceder łamania blokad regionalnych bardzo nie podoba się wytwórniom filmowym współpracującym z Netflixem. Chodzi tu oczywiście o pieniądze, umowy i wszystko to, co sprawia, że wielkie korporacje są tak powolne i mało elastyczne.

Z tego względu trudno mi uwierzyć, że wszystkie światowe rynki będą traktowane na równi z rynkiem USA. A jeśli tak się nie stanie, nigdy nie uda się kompletnie wyeliminować problemu VPN.

Czytaj również: 

Dołącz do dyskusji

Advertisement