Microsoft nie odpuścił rynku mobilnego. Co więcej, on właśnie zaczyna go zdobywać

Felieton/Technologie 03.03.2015
Microsoft nie odpuścił rynku mobilnego. Co więcej, on właśnie zaczyna go zdobywać

Microsoft nie odpuścił rynku mobilnego. Co więcej, on właśnie zaczyna go zdobywać

Jak Microsoft radzi sobie na rynku mobilnym? Wbrew pozorom na to pytanie nie ma łatwej odpowiedzi. Bo mimo że Windows Phone nie należy do najpopularniejszych systemów operacyjnych na świecie, to inne mobilne produkty Microsoftu cieszą się coraz większą popularnością.

Przykładem tego jest chociażby mobilna wersja pakietu Office, która nie tylko oficjalnie zawitała na urządzenia mobilne z systemem Android, ale jest też preinstalowana na nowych smartfonach wydawanych przez Sony i Samsunga. Powód tego jest prosty: mimo ofensywy Google na tej płaszczyźnie, to właśnie pakiet biurowy Microsoftu jest najpopularniejszym tego typu oprogramowaniem na świecie i funkcjonującym standardem.

Szczególnie mnie to nie dziwi, ponieważ ma on zdecydowanie więcej funkcji niż jakiekolwiek konkurencyjne produkty. Teraz wszystko wskazuje na to, że tak samo jak Microsoft Office był niekwestionowanym standardem na komputerach z systemem Windows, tak samo podbije rynek urządzeń z oprogramowaniem Android oraz iOS.

Mogę pokusić się o stwierdzenie, że Microsoft wydał swój pakiet biurowy w ostatnim momencie pozwalającym na zachowanie jego pozycji.

Przez ostatnie lata zdążyłem pogodzić się z myślą, że firma z Redmond nigdy nie zdecyduje się na wypuszczenie Office’a na platformy inne niż Windows i tym samym sprawi, że nowym standardem na rynku pakietów biurowych prędzej czy później stanie się Google Docs. Tak zapewne zrobiłby Steve Ballmer, jednak Satya Nadella poszedł po rozum do głowy, spojrzał na wykresy i zobaczył, że walka o rynek mobilnych systemów operacyjnych jest praktycznie przegrana dla każdego, kto nie jest Googlem lub Applem.

office na iPada

Dlatego zdecydował się na wydanie swoich flagowych produktów także na sprzęty konkurencji. “Zdrada! Jak tak można?! Wszystko dla pieniędzy!” – mimo że od tego posunięcia minęło już kilka miesięcy, oczami wyobraźni nadal widzę komentarze rozgoryczonych tym faktym fanów Microsoftu bardziej zaangażowanych w śledzenie rozwoju rynku nowych technologii niż własnego życia.

Jednak nawet ja, niedawny fanboy Windows Phone’a, w końcu uznałem, że choć system wydany przez Microsoft jest cudowny, to brakuje mi w nim kluczowych aplikacji niezbędnych do mojej pracy. Trello, Slack oraz wiele innych programów sprawiły, że ostatecznie przesiadłem się na Androida. Jednak czy to oznacza, że porzuciłem ekosystem Microsoftu? Broń Boże.

google-android-lollipop

Co więcej, dzięki wielu aplikacjom wydawanym przez firmę z Redmond mogę wręcz pokusić się o stwierdzenie, że mój LG G3 lepiej komunikuje się ze stacjonarnym Windowsem niż jakakolwiek Lumia. Po prostu korzystając z Windows Phone nie widziałem jakiejkolwiek wartości dodanej. Być może jeśli Cortana po polsku będzie dobrze działać, a filozofia aplikacji uniwersalnych faktycznie się sprawdzi, to powrócę do smartfonów z Windows Phone. Jednak póki co, zostaję z podrasowanym za pomocą usług Microsoftu Androidem.

Kolejnym dowodem na to, że Microsoft wcale nie radzi sobie źle na rynku mobilnym są… tablety.

Jakiś czas temu miałem okazję tworzyć dla czasopisma PC Format zestawienie różnego rodzaju stosunkowo tanich urządzeń nadających się do podstawowych zadań. Tani laptop, Chromebook, konwertowalny tablet z Windowsem lub Androidem, wiecie, rozumiecie. Jedyną kategorią sprzętową, w której miałem problem ze znalezieniem odpowiedniego urządzenia w rozsądnej cenie były… tablety z Androidem. Odnalezienie dobrego sprzętu tego typu wyposażonego w klawiaturę jest praktycznie niemożliwe.

acer aspire switch 10 023

W trakcie poszukiwań o pomoc poprosiłem nawet Kasię Purę z Tabletowo, ale… i ona nic nie znalazła. Zgodnie doszliśmy do wniosku, że rynek tabletów przeznaczonych do pracy powoli monopolizuje Windows 8. Przyczyna tego stanu rzeczy jest niezwykle prosta. Tablet z Androidem to przerośnięty smartfon, na którym można uruchomić wiele gier i ciekawych aplikacji do konsumpcji treści.

Z kolei nawet tani tablet z Windowsem to malutki krewny komputera, który da się podłączyć do monitora i korzystać z niego jak z niezbyt wydajnego, ale jednak peceta. Na siłę na tym sprzęcie można uruchomić też pełną wersję oprogramowania inżynierskiego i wykorzystać go do poważniejszych zadań. Czy będzie to komfortowe? Nie. Wygodne? Broń Boże. Ale w ogóle będzie możliwe, co może okazać się wyjątkowo cenną funkcją w sytuacji kryzysowej, takiej jak awaria komputera czy konieczność poprawiania projektu w drodze do pracy lub klienta.

acer aspire switch 10 012

Gdy patrzę na to, co potrafią oba rodzaje urządzeń, oczywiste wydaje mi się, że rynek małych tabletów zostanie nie tyle zagarnięty przez urządzenia z systemem Android, co skanibalizowany przez phablety. Z kolei segment większych sprzętów pozostanie pod kontrolą Microsoftu. Nie ma zresztą w tym nic dziwnego, bo rynek tabletów rośnie z każdym kwartałem wolniej, a coraz więcej osób zamiast kupować tablet i laptop woli wybrać bardziej uniwersalny komputer konwertowalny. Czy jest to sukces? Moim zdaniem tak, bo chociaż Microsoft nie zdobył nowego rynku, to obronił swój matecznik przed głównym konkurentem, czyli Google, a do tego delikatnie rozszerzył portfolio swoich produktów.

A Windows 10? Co z nim?

Codziennie mam okazję korzystać z nowego systemu Microsoftu zarówno w wersji komputerowej, jak też mobilnej i… całkiem mi się on podoba. Jeśli aplikacje uniwersalne staną się standardem, deweloperzy postanowią przenieść swoje dzieła na ekosystem Windows, zaś jedno środowisko pracy będzie dobrze funkcjonować zarówno na smartfonie, tablecie, jak też pececie, chętnie się na niego przesiądę i porzucę dla niego nawet pięknie wyglądającego Lollipopa.

Windows-10

Co jednak z innymi klientami? Tutaj niestety mam dla Microsoftu złe wieści. Gdyby Windows 8 i Windows 10 okazały się medialnym sukcesem, kto wie, być może duża część użytkowników Androida przy okazji następnej wymiany smartfonu zdecydowałaby się na Lumię. W ten sposób Microsoft zdobyłby kilka procent rynku i podwoił lub nawet potroił swoje udziały w nim.

Jednak w obecnej sytuacji kafelki nie cieszą się dużym zaufaniem, a zdecydowana większość użytkowników najchętniej zostałaby przy Windowsie 7, tak jak wcześniej za nic nie chciała odejść od Windowsa XP. Ludzie nie lubią zmian i akceptują tylko rozwiązania, z których już wcześniej mieli okazję korzystać. A tak się składa, że ponad 80% użytkowników urządzeń mobilnych wcześniej miało Androida. Oznacza to, że chętnie będą z niego korzystać lub przesiądą się na podobnego wizualnie iOS-a, a nie sięgną po zupełnie inaczej wyglądającego, kafelkowego Windows Phone’a.

windows-10-smartfony

Z tego powodu zaczynam tracić nadzieję na to, że system mobilny Microsoftu kiedykolwiek stanie się poważnym graczem na rynku smartfonów. Ale nie będzie to oznaczać porażki firmy z Redmond na tym froncie. Sukces tabletów z Windowsem oraz aplikacji Microsoftu z myślą o Androidzie pokazują, że ekosystem Windows żyje i ma się dobrze. Nie wiadomo tylko, czy jego składową pozostanie Windows Phone, czy na przykład CyanogenMod, w którego kierunku coraz odważniej spogląda firma z Redmond.

Dołącz do dyskusji

Advertisement