Bardzo szybko ochłonąłem po premierze nowego Macbooka

Felieton/Sprzęt 09.03.2015
Bardzo szybko ochłonąłem po premierze nowego Macbooka

Bardzo szybko ochłonąłem po premierze nowego Macbooka

Apple zaprezentował światu swojego nowego Macbooka. Nie Macbooka Air Retina, nie Macbooka Air 12″. Po prostu – Macbooka. Przez chwilę uległem magii tłumu i wpadłem w zachwyt nad nowym dzieckiem cupertińskiej rodziny… do momentu, w którym wszedłem na Apple Store i zobaczyłem polskie ceny urządzenia, oraz odświeżone wersje obecnego line-upu.

Już ubiegłoroczna linia produktowa laptopów Apple była naprawdę mocna. Mieliśmy Macbooki Air o fenomenalnym czasie pracy na baterii, bardzo wydajne Macbooki Pro, które nie ustępowały znacząco pod względem czasu pracy swoim cieńszym braciom, a oferowały o wiele wyższą wydajność i nieporównywalnie lepsze ekrany. Zdawało się, że wszystko było na miejscu.

Aż pojawił się on

Macbook. Wykonany przy wykorzystaniu zupełnie innych niż dotychczas technologii w niemal każdym miejscu – w każdym aspekcie doskonalszy. Ekran Retina, nowa klawiatura, nowy typ gładzika, cieńszy, lżejszy, wszystko naj.

Zrzut ekranu 2015-03-09 o 18.42.49

Zachwyciłem się od pierwszej sekundy. Nawet wykastrowanie ze wszystkich złączy mi nie przeszkadzało (w końcu hej – za jedyne 379 zł mogę sobie kupić przejściówkę, prawda?), poza tym, kto dziś używa kabli?

Wszystko było pięknie, do momentu w którym zobaczyłem odświeżoną wersję Macbooka Pro 13″. I nagle nowy Macbook stracił dla mnie sens.

Cena to jakiś żart

Tańsza wersja nowego Macbooka, z dyskiem twardym o pojemności 256 GB, procesorem Intel Core M 1,1 GHz oraz 8 GB pamięci RAM kosztuje 6299 zł.

ceny_mb

Tymczasem, odświeżony Macbook Pro 13″… również kosztuje 6299 zł. To znaczący przeskok cenowy w porównaniu do poprzednika za 5499 zł, jednak nowe parametry w stu procentach go usprawiedliwiają.

Decydując się na podstawową wersję MBP 13″ tracimy względem nowego MB 12″ tylko jedną rzecz – 128 GB dysku twardego. To naprawdę niewiele, jeżeli weźmiemy pod uwagę co zyskujemy:

ceny_mbp

Procesor Intel Broadwell i5 2,7 GHz. Pamięć RAM: 8 GB LPDDR3 1866 mHz. Ekran Retina o rozdzielczości jeszcze wyższej niż w wersji 12″, choć zapewne gęstość pikseli będzie porównywalna. O ironio, w nowym MBP 13″ zaimplementowano także… gładzik Force Touch, a więc jeden z głównych “ficzerów” nowego, dwunastocalowego Macbooka. Czas pracy na baterii obydwu urządzeń wynosił będzie 10 godzin.

Pamięć RAM w nowym modelu nadal taktowana jest na poziomie 1600 mHz. Procesor na swojej najwyższej częstotliwości pracuje wolniej, niż najsłabsza wersja i5 w MBP 13″. Tutaj naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać.

Drogie Apple, gdzie tu logika?

W świecie retailu mówi się o takim zjawisku jak “kanibalizacja” produktów. Jeśli o mnie chodzi, to odświeżony Macbook Pro 13″ właśnie pożarł swojego młodszego, ślicznego brata. Nie potrafię odnaleźć logicznych wskazań, które usprawiedliwiłyby decyzję Apple o wycenie nowego produktu.

Jestem w stanie zrozumieć, że zapewne koszty produkcji są większe, niż przy poprzednich generacjach. Jestem w stanie zrozumieć nowe, cudowne technologie, spośród których paradoksalnie najbardziej ciekawi mnie… nowa klawiatura.

apple-macbook

Nie potrafię tylko zrozumieć, w jakich klientów celują w Cupertino ze swoim nowym produktem?

Czy naprawdę świat jest pełny ludzi, którzy dla pół centymetra i pół kilograma mniej są w stanie poświęcić aż tyle wydajności, w tej samej cenie?

Nowy Macbook z pewnością znajdzie nabywców wśród zamożnej klienteli, szukającej stylowego laptopa komplementarnego, mającego zastąpić im obecną generację Macbooka Air. Czy jednak sam fakt zastosowania ekranu Retina jest dostatecznym usprawiedliwieniem, by przeliczać gotówkę w portfelu? Nie wydaje mi się.

No właśnie, DROGIE Apple…

Jeżeli podobnie jak ja, po przerwie technicznej Apple Store kilkukrotnie odświeżaliście stronę, nie mogąc uwierzyć własnym oczom – spokojnie! Z waszym wzrokiem wszystko w porządku. To z cenami stało się coś bardzo złego.

ceny_mba

Rozumiem wzrost ceny w przypadku Macbooka Pro 13″, tym bardziej, że gdyby zaoferować go w dotychczasowej cenie, która byłaby niższa niż nowego Macbooka 12″, ten ostatni naprawdę nie miałby szans.

Rozumiem do pewnego stopnia stanowczo za wysoką cenę odświeżonych Macbooków Air 11″ i 13″ – nowe, wydajniejsze procesory i układy graficzne swoje kosztują, choć… i tutaj cena nie wydaje mi się do końca uzasadniona.

Czego nie jestem w stanie zrozumieć w ogóle, to nagły wzrost cen na… iPhone’y. Cena podstawowej wersji 16 GB iPhone’a 6 wzrosła z 2949 zł do aż 3199 zł. Podczas gdy wszyscy spodziewali się obniżki cen, jako że nowa generacja smartfonów Apple już jakiś czas gości na rynku, otrzymaliśmy urządzenie jeszcze droższe.

ceny_iphone

Gdybym był złośliwy, powiedziałbym, że Apple stara się, żeby po premierze nowych Samsungów i HTC One M9 ich produkt nadal był “najbardziej premium”. Staram się jednak nie być złośliwy, więc powiem tylko, że… teraz na pewno produkty Apple będą wolno tracić na wartości.

Nowy Macbook 2015 wystartuje… z połamanymi skrzydłami

Daleki jestem od stwierdzenia, że nikt nie kupi nowego Macbooka. Bo kupi. Miliony klientów na całym świecie 10-go kwietnia rzucą się do sklepów, byleby tylko wydać pieniądze na nowy sprzęt z nadgryzionym jabłkiem (które – jak mi się zdaje – przestało świecić?).

Szkoda tylko, że kolejne miliony przejdą wobec niego obojętnie, bądź skierują się ku wspominanemu Macbookowi Pro 13″.

Mam jednak nadzieję, że Apple szybko zrewiduje swoją politykę cenową. Pomijając bardzo brzydkie zagranie z nowymi cenami iPhone’a, rynek błyskawicznie pozna się na mającym miejsce wśród Macbooków kanibalizmie.

I wydaje mi się, że nawet logo z nadgryzionym jabłuszkiem tym razem nie wystarczy, aby uratować sytuację.

Czytaj również:

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji