Lumia bez Nokii wyłącznie zyskuje

Felieton/Sprzęt 02.03.2015
Lumia bez Nokii wyłącznie zyskuje

Lumia bez Nokii wyłącznie zyskuje

Gdy Microsoft przejął od Nokii dział Lumii wiele osób zaczęło się zastanawiać, czy gigant z Redmond sobie poradzi z tworzeniem wspaniałego sprzętu w rozsądnej cenie. Nokia to dekady doświadczeń, a Microsoft to smartfony Kin. Na szczęście obawy były bezpodstawne, choć na pewno pomogło przejęcie pracowników Nokii.

Produkcja telefonów komórkowych na tak zatłoczonym rynku to trudny biznes. Nie wystarczy mieć wielki budżet i mieć pewne pojęcie o produkcji sprzętu. Spójrzcie tylko na to, co prezentują Motorola, Samsung, HTC, Apple czy swego czasu Nokia. To piękne, skomplikowane, wydajne, trzymające długo na baterii i funkcjonalne urządzenia, które są w zasięgu naszych portfeli. Niektóre sztandarowe smartfony zaczynają przypominać gadżety z filmów science-fiction. A wszystko to za 500 złotych z umową z operatorem.

Microsoft nie ma w tym żadnego doświadczenia. Owszem, jest producentem znakomitego sprzętu, ale gamepady, kamery internetowe, myszki i klawiatury to jednak nieco inna liga niż smartfony. Microsoft ma na swoim koncie jeden telefon komórkowy. Nazywał się Kin i sam gigant z Redmond się postarał, by jak najszybciej o nim zapomniano.

microsoft-kin-phones

Gdy Microsoft przejmował od Nokii dział mobilny, przejął też zatrudnionych tam pracowników. Samo to jednak nie daje gwarancji sukcesu: doświadczony zespół legendarnej marki może nic nie wskórać, jeżeli kierujący nim zarząd będzie podejmował kretyńskie decyzje.

Zapowiedziana przez Dawida Lumia 640 (oraz jej odmiana XL) są jednak zaskakująco dobre. Nie są krokiem wstecz i, co więcej, pokazują jak doskonale Microsoft rozumie swoją pozycję na rynku i co czyni jego ofertę wyjątkową. Albo to, albo stara się nie wchodzić w drogę inżynierom Nokii.

Microsoft Lumia 640 jest znacznie lepsza od Nokii Lumia 630

I nie wpływają na to oczywista zmiana generacji i nowocześniejsze podzespoły czy nawet wbudowana w nie nowa wersja Windows Phone (Update 2), która trafi na inne smartfony w późniejszym terminie.

Lumie z serii 4xx, 5xx i 6xx są wymierzone w najmniej rozrzutnego i / lub zamożnego klienta. Brylowały na tym rynku dzięki bardzo umiejętnej sztuce kompromisów. Te jednak oznaczają, że urządzenia te należy okroić z funkcji, by móc je sprzedać w niskiej cenie. Czasem wręcz sztucznie, by rozgraniczyć modele z niską i wysoką marżą sprzedaży. Microsoft zrezygnował z drugiego podejścia.

Lumia 640 DS_1

Lumia 640 to następczyni Lumii 63x. A ta była trapiona wieloma problemami, które utrudniały docenienie w pełni możliwości, jakie daje Windows Phone. Uproszczona elektronika wyświetlaczy tych telefonów uniemożliwiała działanie funkcji „podglądu” ekranu (glance), a więc znakomitej i opatentowanej przez Nokię metodę na wyświetlanie prostych informacji na wygaszonym ekranie (godzina, data, powiadomienia, itd.) przy minimalnym zużyciu energii. Posiadała 512 MB pamięci RAM, co wyłączało pewne systemowe funkcje i blokowało dostęp do niektórych gier i aplikacji. Nie posiadała kamery do selfików i wideorozmów, co dla młodych osób mogło być szczególnie przykre. Posiadały też kiepskie wyświetlacze, bez czujników światła i zbliżeniowych.

Tak, zgadliście, Lumia 640 eliminuje wszystkie te niedogodności zachowując półkę cenową poprzedniczki. Dorzuca do tego aplikację Lumia Camera ze zdjęciami wzbogaconymi (a więc dynamicznym fleszem i HDR) oraz obsługę dwóch kart SIM z LTE.

A Lumia 640 XL?

Ta jest następczynią dość niefortunnie nazwanej Lumii 1320. Urządzenia zaskakująco dobrego jeżeli chodzi o stosunek jakości i ceny, taki fablet dla mas. Jej piętą achillesową był jednak aparat fotograficzny. Najbardziej sensowną zmianą w Lumii 640 XL (bierzemy cały czas pod uwagę konieczność zachowania niskiej ceny) jest wywalenie starego, bardzo kiepskiego modułu foto zupełnie nowym o znakomitych (ponownie, jak na tę cenę) parametrach.

Lumia 640XL DS 4G_1

Co nam bowiem po dużym, przyzwoitym wyświetlaczu, skoro zdjęcia na nim wyglądają, jakbyśmy robili je smartfonem marki Siemens? Teraz 640 XL jest godna polecenia właściwie każdemu, kto szuka taniego, dużego telefonu.

Czekamy na „sztandarowca”

Microsoft zapowiedział, że nie pokaże żadnego nowego „sztandarowego” modelu dopóki prace nad Windows 10 nie zostaną zakończone. To oznacza, że mamy jeszcze trzy kwartały (szacując intuicyjnie) do jego premiery, a podtrzymanie klientów należy podtrzymywać na bieżąco.

Microsoft doskonale zdaje sobie sprawę, że smartfony takie, jak Lumia 930 czy Lumia 1520 to egzotyka, i jego najmocniejszą stroną są urządzenia dla mas. Dlatego też zaczyna projektować smartfony, które są niedrogie, którym do sztandardowców jednak sporo brakuje (procesor, ładowanie bezprzedowowe, aparaty PureView, i tak dalej) a które w żaden sposób nie pomijają mocnych i unikatowych stron Lumii i Windows.

Nie tylko nie robi tego gorzej od Nokii, a wręcz poprawia jej błędy. Nie mamy pojęcia, czy wynika to z połączenia sił inżynierów obu firm, czy też Microsoft po prostu stara się nie wchodzić w drogę Finom i daje im pełną swobodę w założonym budżecie. Lumia 640 i 640 XL to smartfony, przynajmniej w teorii, bardzo udane. Nie możemy się już doczekać egzemplarzy testowych.

Sprawdź również: Microsoft Lumia 640 i 640 XL – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Dołącz do dyskusji

Advertisement