Lenovo Vibe Shot niestety tylko udaje aparat – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja/Technologie 03.03.2015
Lenovo Vibe Shot niestety tylko udaje aparat – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Lenovo Vibe Shot niestety tylko udaje aparat – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Na stoisku Lenovo rozstawionym na targach MWC 2015 wypatrzyliśmy jedno bardzo ciekawe urządzenie. Na pierwszy rzut oka smartfon Vibe Shot wygląda jak aparat kompaktowy, ale tak naprawdę tylko na sprzęt fotograficzny wygląda.

Na zdjęcie Lenovo Vibe Shot trafiłem w sieci podczas spacerowania między stoiskami. Postanowiłem wybrać się do miejsca zajmowanego przez chińską firmę i sprawdzić urządzenie w praktyce. Niestety po chwili spędzonej z urządzeniem poszedłem dalej i to mocno zniesmaczony.

lenovo vibe shot 2

Nie mogę odmówić Lenovo Vibe Shot uroku pod względem wyglądu. Tylny panel stylizowany jest na cyfrowy aparat fotograficzny. Na obudowie znalazł się też fizyczny spust migawki z którego zrezygnowali już niemal wszyscy producenci oraz nawet przełącznik aparatu z trybu Smart na tryb profesjonalny.

W środku urządzenia znalazł się 64-bitowy Qualcomm Snapdragon 615 z ośmioma rdzeniami 1,7 GHz i wsparciem dla łączności LTE. Podzespoły skrywa rozsądnej wielkości, czyli 5-calowy ekran IPS o rozdzielczości Full HD. Aparat umieszczony w urządzeniu ma 16 Mpix i mnóstwo różnych dodatków fotograficznych.

lenovo vibe shot 3

Zamiast wczytywać się w specyfikację postanowiłem sprawdzić Lenovo Vibe Shot w praktyce i zgrać wykonane nim zdjęcia na kartę pamięci. Niestety, nie miałem szczęścia. Pierwszy egzemplarz tak się przegrzał, że… nie dało się włączyć aplikacji aparatu. W drugim przypadku po przełożeniu karty okazało się, że aparat nie może dobrze złapać ostrości.

Przyznam, że poddałem się. Na targach MWC jest tyle ciekawych producentów, że nie mam ochoty walczyć z zainstalowanym na smartfonie Androidem. Chcę też wierzyć, że to tylko choroby wieku dziecięcego, a Lenovo Vibe Shot nie jest tak słaby, jak sugerują wystawione na targach MWC 2015 – najwyraźniej – prototypy.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement