Konsole do gier nie mają już sensu? Szef Twitcha się myli, oto dlaczego

Felieton/Gry 25.03.2015
Konsole do gier nie mają już sensu? Szef Twitcha się myli, oto dlaczego

Konsole do gier nie mają już sensu? Szef Twitcha się myli, oto dlaczego

Współtwórca największej telewizji dla fanów e-sportu, choć nie kwestionuje olbrzymiej popularności konsol do gier, uważa, że PlayStation 4, Xbox One czy Nintendo NX nie doczekają się już bezpośrednich następców. Nawet jeśli jego proroctwo się spełni, to argumentacja nie trzyma się kupy.

Elektronika użytkowa stała się konsumowana w sposób masowy. Skończyły się czasy, gdy telefony i komputery kupowane były na lata. Choć wielu z was podniesie larum i stwierdzi, że przecież nadal tak jest i „kogo normalnego stać na tak częstą wymianę sprzętu” to mam dla was złą wiadomość: pochodzimy z niezbyt zamożnego, nękanego wieloma ekonomicznymi problemami kraju i tylko tych bogatszych z nas stać na coroczną wymianę iPhone’a na nowy, a Ultrabooka raz na trzy lata. Na Zachodzie to standard również i dla klasy średniej.

W efekcie konsumenci w ujęciu globalnym chętnie i masowo kupują elektronikę prawie każdego rodzaju… poza konsolami do gier. Z bardzo prostej przyczyny, bo nie ma na co ich wymienić. Producenci sprzętu (również tego dla graczy) praktycznie co roku odświeżają oferowane przez siebie modele, a konsole są odświeżane przez raz na siedem lub osiem lat.

xbox one twitch

Zdaniem Emmeta Sheara, współzałożyciela Twitcha, a więc największej na świecie społecznościowej telewizji dla fanów e-sportu właśnie zbyt długi cykl życia konsol jest problemem i nie pasuje do dzisiejszego świata. Komputery dla graczy będą odświeżane cyklicznie, a konsole będą musiały zaczekać.

Shear zauważa jednak, że Twitch na konsolach to „niesamowity sukces” co pozwala wierzyć, że konsole w obecnej formie nie znikną, a staną się bardziej modularne, podatne na rozbudowę. Wskazywać by na to mogła architektura najnowszych konsol oparta o procesory x86 oraz oprogramowanie (zwłaszcza w przypadku Xboxa). Pan Shear jednak się myli. Choć jest bez wątpienia autorytetem na rynku e-sportu, mediów strumieniowanych i internetowego biznesu, tak nie dostrzega kilku istotnych trendów które od lat zapewniają konsolom do gier sukces.

Opisywana sytuacja nie jest nowa

To prawda, że komputery dla graczy możemy często aktualizować i od lat możemy to robić za względnie niewielkie pieniądze. Ale… no właśnie, możemy to robić od lat. Sytuacja na rynku gamingowych PC ustabilizowała się już w czasach poprzedniej generacji konsol. Wymiana Radeonów i GeForce’ów na te nowszej generacji zapewniała graczom wymierne korzyści, a zarazem rynek konsol miał się dobrze. Dlaczego?

Ponieważ poprzednia generacja konsol była bardzo… inspirująca dla branży. Odkryto ile można zdziałać poprzez dopracowanie kodu gry i stosowanie przeróżnych sztuczek programistycznych. Przypominamy, że piękne i rozbudowane GTA IV pracowało na urządzeniach z 512 MB pamięci RAM… współdzielonej z kartą graficzną!

5516-gta-iv-lost-and-damned

To z kolei najprawdopodobniej zainspirowało AMD do położenia jeszcze większego nacisku na heterogeniczną architekturę układów graficznych, opracowanie Mantle API czy wreszcie wsparcie Microsoftu przy projektowaniu DirectX 12. Porównajmy wygląd Call of Duty 2 i Call of Duty: Advanced Warfare na bardzo „sztywnych” platformach w postaci Xbox 360 i PlayStation 3. A Xbox One i PlayStation 4 dają deweloperom jeszcze większe pole do popisu, zapewniając zarazem pojedynczą i zoptymalizowaną platformę hardware’owo-software’ową i „magię” HSA i innych rozwiązań AMD.

Pewnych rzeczy jednak nie przekroczymy

Pan Shear może mieć jednak rację w jednej kwestii: jesteśmy gadżeciarzami i lubimy kupować jeszcze nowsze, jeszcze lepsze gadżety. Na dodatek wiemy już, że tak jak konsole jakością grafiki nas jeszcze z całą pewnością zaskoczą, tak ich konstrukcja utrudnia jeżeli nie uniemożliwia przejście ze świata HD i Full HD do Ultra HD. Z wielu względów technicznych, nie tylko związanych z możliwościami samego GPU, ale również bufora ramki, pamięci podręcznych i wielu innych.

Pamiętajmy jednak, że rewizje konsol tej samej generacji to coś, co również już przerabialiśmy i co nie zepsuło przewagi konsol nad PC w postaci zoptymalizowanej, sztywnej konfiguracji sprzętowo-software’owej, pozbawionej zbędnych elementów. Zmieniano procesory i ich procesy technologicznie i płynnie wprowadzano nowe wersje oprogramowania. Co prawda nie zwiększano „surowej mocy obliczeniowej”, ale aktualna generacja konsol również i to przewiduje. Ponownie, nie dzięki sprzętowi, a dzięki oprogramowaniu.

HSAAcceleratedProcessingUnit

Xbox One wykorzystuje DirectX 11 i Xbox SDK, wkrótce DirectX 12 wraz z DirectCompute, PlayStation 4 zaś autorskie, oparte na Mantle API (GNM i GNMX). Oba zapewniające elegancką skalowalność i elastyczność a zarazem niskopoziomowy dostęp. To oznacza, że Sony i Microsoft mogą wprowadzać rewizje swoich konsol dla osób zainteresowanych bez pozostawiania i złoszczenia osób, które już owe konsole zakupiły i bez obarczania deweloperów dodatkową pracą, niewiele w takowym scenariuszu różniącą się od pisania gier na PC w milionach jego pododmianach.

Jakie to rewizje?

Skoro ustaliliśmy już, że szczegółowość oprawy graficznej na obu platformach będzie się jeszcze przez duży czas zwiększać (a dowody na to już mamy w postaci nowych systemów operacyjnych i wykorzystujących to nowych gier) a zarazem potwierdziliśmy fakt, że ich konstrukcja, być może z premedytacją, nie przewiduje renderowania obrazu z większą gęstością pikseli, to nasuwa się tu pewien logiczny wniosek.

Za dwa lata spodziewam się Xboxa One v2 i PlayStation 4.1 dedykowanego osobom, które kupiły telewizor 4K. Za kolejne dwa lata Xbox One VR i PlayStation 4 Morpheus potrafiące wyrenderować podwójny obraz w 4K na potrzeby wirtualnych hełmów. Urządzenia, poza możliwością wypuszczenia na wyświetlacz większą ilość pikseli, niczym się nie różniące od poprzedników. Każda gra napisana dla pierwszej rewizji zadziała na ostatniej i odwrotnie. Gadżeciarze, posiadacze obecnej generacji konsol, twórcy gier i producenci telewizorów byliby zachwyceni, a Sony i Microsoft mają zapewnione dodatkowe przychody. A potem, za te siedem lat, zwyczajowo, będzie można wprowadzić PlayStation V i Xbox Ten.

projekt-sony-morpheus-glowna

Choć nie mamy dowodów na nasze spekulacje, to kierujemy się wyłącznie logiczną dedukcją, wynikającą z analizy historycznej rynku konsol, gier wideo, sposobu w jaki jest zaprojektowana aktualna generacja oraz dotychczasowe jej aktualizacje. A skoro my na to wpadliśmy, to twórcy konsol mają co najmniej dobry, a zapewne i znacznie lepszy plan.

Konsole pozostaną konsolami i nie znikną z rynku. Z pewnością będą ewoluować, a dostępność Twitcha na nie jest tego znakomitym przykładem. Nie wyparują z oferty sklepów i nie stracą swojej istoty. Bo nikomu się to na dobrą sprawę nie opłaca.

* Ilustracja otwierająca pochodzi z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement