Smutne – serial „Gra o tron” skończy się przed wydaniem ostatniej książki sagi „Pieśń lodu i ognia”

Felieton/RTV 24.03.2015
Smutne – serial „Gra o tron” skończy się przed wydaniem ostatniej książki sagi „Pieśń lodu i ognia”

Smutne – serial „Gra o tron” skończy się przed wydaniem ostatniej książki sagi „Pieśń lodu i ognia”

To jedna ze smutniejszych wiadomości dotyczących współczesnej popkultury – serial HBO „Gra o tron” skończy się przed wydaniem ostatniej książki sagi „Pieśń lodu i ognia” Georga R.R. Martina. Wielka finansowa machina Hollywoodu ponownie wygra z naturalnym, powolnym cyklem kreacji sztuki.

Należę do wielkich fanów obu dzieł – uwielbiam zarówno niesamowite książki Martina, jak i rozmach telewizyjnego serialu Davida Benioffa i Dana Weissa. Z zapartym tchem czekam na premierę nowej powieści z serii, jak również nowego sezonu znakomitego telewizyjnego dzieła. Smutno mi się jednak robi na wieść, że to dzieło obrazkowe przyniesie zakończenie serii, rozwikłanie wszystkich wielkich zagadek sagi, a nie książka.

GOT_S5_-_Poster_0_jpg

Że tak się stanie, jest już pewne – potwierdzili to twórcy serialu podczas panelu dyskusyjnego na uniwersytecie w Oksfordzie. Premiera najnowszego sezonu serialu „Gry o Tron” już za kilkanaście dni, 12 kwietnia. Gdy się skończy trzy miesiące później, serial dogoni fabułą to, na czym skończyła się wydana w 2011 r. powieść nr 5 w sadze „Pieśń lodu i ognia”, a w niektórych miejscach wręcz ją wyprzedzi.

Kolejny sezon serialu zapowiedziany na 2016 r. będzie powstawał bez oparcia fabularnego w kolejnych książkach. Wiemy od wydawcy Georga R.R. Martina, że szóstej części „The Winds od Winter” nie należy się spodziewać w 2015 r., ani na początku 2016 r. O ostatniej części sagi „A Dream of Spring” nie ma w ogóle co marzyć w 2017 r., gdy będzie miał miejsce siódmy sezon serialu HBO – Martin wydaje bowiem kolejne tomy nie prędzej niż w cyklu 5 – 6-letnim.

Trudno jest mieć pretensje do Martina, że nie zdąży z napisaniem powieści. Na tym właśnie polega różnica między kreacją twórczą artysty a machiną wielkiego biznesu rozrywkowego. Twórca pisze wtedy, gdy ma natchnienie, gdy przychodzi wena, by móc przelać na papier kolejne niesamowite wytwory wyobraźni. Biznes rozrywkowy działa na deadline’ach, konkretnych budżetach, które trzeba zrealizować w odpowiednim czasie i miejscu.

I nie ma większego znaczenia, że twórcy serialu blisko współpracują z Martinem konsultując z nim fabularne ramy kolejnych części. Sztuka przegra niestety z bezwzględnymi prawami rynku rozrywkowego.

Zresztą to zapewne wynik twardych kalkulacji. Serial obejrzało i obejrzy znacznie więcej osób niż przeczyta książki. Serial da zarobić więcej niż książki wszystkim zainteresowanym, włącznie z George R.R. Martinem. Opłaca się poświęcić potencjał premiery książki na rzecz premiery kolejnego sezonu serialu.

To właśnie jest w tym najsmutniejsze – tam, gdzie jest sukces komercyjny, tam sztuka pierwotna schodzi na plan dalszy. Niby od dawna tak jest, ale za każdym razem boli równie mocno.

Dołącz do dyskusji

Advertisement