Google jako wirtualny operator – czekam, aż Google pojawi się w mojej lodówce

Felieton/Technologie 02.03.2015
Google jako wirtualny operator – czekam, aż Google pojawi się w mojej lodówce

Google jako wirtualny operator – czekam, aż Google pojawi się w mojej lodówce

Sundar Pichai na Mobile World Congress w Barcelonie powiedział, że Google pracuje z którymś z tamtejszych operatorów komórkowych nad stworzeniem wirtualnej sieci komórkowej, MVNO. Ma być innowacyjna, a szczegóły poznamy w ciągu kilku miesięcy. A ja pytam się, gdzie jeszcze wepchnie się Google?

Nie znamy jeszcze szczegółów MVNO Google, ale Pichai zapowiada, że razem z partnerem chcą zmienić sposób w jaki wykorzystujemy WiFi i sieci  komórkowe. MVNO sposobem podejścia do jego tworzenia me przypominać procespowstawania Androida, sieć komórkowa ma być platformą, a nie kolejną usługą.

Chyba dlatego jest to takie straszne.

Straszne, bo w momencie posiadania własnej sieci komórkowej – o której zresztą plotkuje i spekuluje się od wielu lat – Google będzie miał kontrolę nad całym doświadczeniem użytkownika z telefonem, poczynając od wyboru sieci i oferty, przez wybór i zakup smartfona, po codzienne obcowanie z usługami i urządzeniem. Bycie operatorem oznacza dostęp do bardzo wrażliwych danych osobowych i finansowych, możliwość kontroli tego, jak użytkownicy używają telefonu łącznie z najdrobniejszymi szczegółami i łączenia usług w sposób dotychczas niespotykany.

zasieg bts nadajnik antena

Sieć komórkowa jako część platformy i ekosystemu oznacza jedno – chęć “wmontowania” usług telefonicznych, łącznie z danymi, w ofertę innych, dodatkowych usług. W Stanach Zjednoczonych co i rusz pojawiają się afery dotyczące preinstalowania na smartfonach “szpiegów”, udostępniania danych podmiotom trzecim czy agencjom rządowym. Google posiadając własną sieć mógłby bardzo łatwo uniknąć wszystkich tych kontrowersji i w ramach oferowania niższych cen czy darmowych dodatkowych usług wymagać “płacenia” udostępnianiem informacji do celów reklamowych.

A zresztą o czym ja mówię?

Mówimy o firmie, która rządzi rynkiem reklamy w sieci, ma portfolio usług przeznaczonych do zbierania danych wykorzystywanych do targetowania reklam i przeznaczonych do analiz ulepszające coraz inteligentniejsze i potężniejsze usługi Google’a. Mówimy o firmie, która czyta z użytkowników jak z otwartych ksiąg. Która ma własne systemy operacyjne, przeglądarkę, smartfony, tablety, set-top-boxy, pracuje nad samojezdnym samochodem, stworzeniem sztucznej inteligencji, chce wysyłać w kosmos swoje satelity które podłączą do sieci, za pośrednictwem Google’a, cały świat, wysyła balony nad kraje rozwijające się bo “dostęp do internetu to możliwości rozwoju” (i ogromne potencjalne zyski dla Google’a), która podłącza do sieci Ugandę – kraj, w którym ⅓ mieszkańców nie ma dostępów do sanitariatów, a tylko 15% stały dostęp do elektryczności – w imię pomocy krajom rozwijającym się (czytaj w imię przyszłych zysków).

chromebook

Spójrzmy prawdzie w oczy. Google – firma z dziesiątkami miliardów dolarów zysków kwartalnych, która w ciągu dekady wdarła się w coraz więcej dziedzin życia, która przewróciła do góry nogami krajobraz najpierw internetu, reklam, dostępu do informacji, która odmieniła ekonomię XXI wieku, ma zamiar wcisnąć się wszędzie, gdzie to możliwe. Na Google’a spoglądamy wciąż trochę jak na startup, bo to firmie na rękę, tymczasem może okazać się, że za kilka lat Google będzie produkował nawet jakieś high-tech posiłki. Kto wie.

Najzabawniejsze jest to, że Google nie kryje się ze swoimi chęciami dominacji i ekspansji. Ba – przedstawiciele wciąż opowiadają o ekosystemie wszystkiego, mówią o połączeniu hardware z software i usługami w sposób dotychczas niespotykany, a my cieszymy się z tego, bo przecież Google jest takie fajne.

Dlatego na projekt sieci MVNO od Google’a patrzę z lekkim przestrachem. Nigdy wcześniej, w erze przedtechnologiczej, żadna firma nie miała takich możliwości dominacji i wykorzystania człowieka jako niemal darmowej siły roboczej (za ile usług Google’a płacicie?) i źródła dochodów, jak Google.

*Grafiki pochodzą z Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement