Temat tygodnia: Czy nowe smartfony za 3 lub 4 tys. zł to uzasadniony wydatek, czy też ślepa uliczka, w którą gnają nas producenci? [SONDA]

Artykuł/Sprzęt 22.03.2015
Temat tygodnia: Czy nowe smartfony za 3 lub 4 tys. zł to uzasadniony wydatek, czy też ślepa uliczka, w którą gnają nas producenci? [SONDA]

Temat tygodnia: Czy nowe smartfony za 3 lub 4 tys. zł to uzasadniony wydatek, czy też ślepa uliczka, w którą gnają nas producenci? [SONDA]

W ciągu ostatnich lat ceny flagowych smartfonów poszły mocno w górę. Czy wycenę na poziomie 3 lub 4 tys. zł za smartfon z górnej półki można uzasadniać zastosowaniem wysokiej jakości materiałów i mocnych podzespołów technicznych? Czy jednak mamy tu do czynienia z zawyżaniem cen przed czołowych producentów, czego dowodem mogą być konkurencyjne urządzenia takich marek jak: Motorola, Lenovo oraz OnePlus, które pokazują, że jakość może iść w parze z przyzwoitą ceną.

grabiec nowePiotr Grabiec: Wysokie ceny topowych modeli mnie nie dziwią, a producenci telefonów z Androidem równają tutaj do Apple’a. Firma Tima Cooka od lat pokazuje, że da się robić biznes na kosmicznych marżach i dzięki temu zbiera większość zysków z rynku mobilnego.

Sztandarowe modele telefonów mają być obiektem pożądania klientów, więc i cena jest premium. Taki Samsung może sobie zresztą na to pozwolić, bo ma w ofercie smartfony z każdej półki cenowej. Klienta nie stać na S6 albo Note 4? Ma wybór smartfonów z nowej rodziny Galaxy A.

Należy też pamiętać, że w tym roku wzrost cen podyktowany jest też wahaniami na światowym rynku walut. Ceny najpierw bez pardonu podniósł Apple, a teraz nawet wspomniany OnePlus rok po premierze drożeje w Europie.

iphone 6 00

Kwestia tego, czy warto kupować telefon z najwyżej półki to już osobna sprawa. Jestem zdania, że zawsze fajnie mieć najnowszą zabawkę i możliwie najlepsze narzędzie do pracy, ale tylko wtedy, jeśli… taki zakup nie zabija domowego budżetu.

Na polskie warunki smartfony jak i cała elektronika są niewspółmiernie drogie w stosunku do zarobków. Jak inaczej opisać sytuację, w której płacimy nominalnie więcej niż zachodni sąsiedzi przy kilkukrotnie niższych zarobków, jeśli przeliczyć walutę?

Na szczęście minęły już czasy, gdy tylko topowe modele mogły zapewnić bezproblemową pracę. Kilka lat temu urządzenia z niższej półki były niemal nieużywalne. Dzisiaj smartfony kosztujące mniej niż połowę ceny nowego iPhone’a, Galaxy S lub HTC One sprawdzają się niewiele gorzej od sztandarowych modeli.

maciek gajewskiMaciej Gajewski: Ależ skąd! Tu chodzi o coś zupełnie innego. O to, że smartfon przestał być towarzyszem entuzjasty, profesjonalisty czy geeka, a każdego z nas. Naszej babci, naszej 7-letniej córeczki. Smartfony stały się standardowym wyposażeniem praktycznie każdej osoby. A to wymaga totalnego przebudowania oferty.

Coraz większe znaczenie zdobywa tak zwana średnia i niska półka. Oferta dla ludzi, którzy nie potrzebują bajerów, superwydajnych procesorów i ultrawysokiej rozdzieczości wyświetlacza. Telefony dla ludzi, którzy oczekują poprawnego działania Facebooka, Instagramu, nawigacji, elementów podstawowych w każdym telefonie. Średnia półka zaczyna przejmować cechy wyższej, niska średniej. Tanie smartfony muszą przecież zachęcać nas do korzystania z aplikacji i usług, mnożąc przychody ich twórców. Nie mogą odrzucać od nich, jak robiły to swego czasu „zetafony” pokroju Galaxy Young czy HTC Wildfire.

To z kolei oznacza, że telefony z wysokiej półki muszą oferować coś więcej, niż sprawna obsługa wyżej wymienionych. To właśnie do nich trafiają topowe podzespoły, które docenią przeróżni entuzjaści oraz… elementy zupełnie nie związane z użytkowaniem smartfonu. Wzornictwo stworzone przez znanych projektantów jest niezłym tego przykładem. Topowy smartfon to nie tylko wielkie możliwości, ale i, w zamyśle ich producentów, szyk i styl. Elegancki gadżet, symbol statusu społecznego. A ten tani być nie może, bo cena psychologicznie podkreśla jego jakość.

samsung galaxy s6 edge 26

I choć nadal będą zdarzały się rynkowe anomalie jak Xiaomi czy OnePlus, które być może ponownie skłonią cały rynek do przebudowania swojej struktury, tak na razie cena najlepszych telefonów pozostanie sztucznie zawyżana. iPhone 6, HTC One M9, Galaxy S6 Edge czy Lumia 930 to produkty, które mają aspirację być elementem wyposażenia tej samej osoby, która jeździ Lexusem, nosi zegarek TAG Heuer i koszulę Hugo Boss. Każdy z tych produktów musi się wyróżniać wysoką ceną. Bo inaczej, paradoksalnie, się nie sprzeda. Przestanie być obiektem pożądania, zarówno entuzjastów, jak i, przede wszystkim, osób które zostały nauczone, że za topową klasę należy słono zapłacić.

A dla mniej zamożnych i tak pozostanie najliczniejsza i najważniejsza oferta w postaci HTC Desire, Lumii 730 czy Galaxy A3. Smartfonów dobrze zrobionych i do większości celów zupełnie wystarczających.

Łukasz KotkowskiŁukasz Kotkowski: Wiele prawdy jest w tym, co powiedział Maciek – Samsung i HTC podnosząc ceny do niespotykanego dotąd pułapu, próbują tym samym przemówić do nieco innej grupy klienta.

Jasne, że zmiana ceny podyktowana jest też czynnikiem ekonomicznym, kursami walut, czy choćby droższymi procesami produkcyjnymi, jednak wydaje mi się, że głównym czynnikiem jest tutaj właśnie chęć stworzenia dookoła produktu aury premium, której do tej pory w świecie Androida wyraźnie brakowało.

Dochodzi tu do sytuacji, jaką możemy od lat zaobserwować na rynku motoryzacyjnym. Czy ktokolwiek oburza się o ceny nowych Lexusów, BMW czy Mercedesa? Nie. Kto może sobie pozwolić na taki pojazd, po prostu go kupi. A reszta? Większość ludzi takich samochodów zwyczajnie nie potrzebuje, tym bardziej, że podobny poziom wyposażenia znajdą w wielokrotnie tańszych modelach. Jest w czym wybierać.

To samo dzieje się na rynku smartfonów – już nie trzeba wydawać kolosalnej kwoty, aby posiadać urządzenie świetne wydajnościowo. Osoby chcące posiadać absolutny creme de la creme wśród technologii mobilnej zdecydują się na zakup telefonu z najwyższej półki. Tymczasem zbliżoną wydajność i używalność są w stanie zaoferować o wiele tańsze pozycje.

htc-one-m9-premiera (3)

Tylko od użytkowników będzie zależeć, czy “wartość dodana”, jaką oferują smartfony z najwyższej półki będzie warta dopłaty. Jestem więcej niż pewien, że w wielu przypadkach nie będzie.

Osobiście mam ogromną blokadę psychologiczną przed zakupem telefonu kosztującego tyle, co mój laptop. Dlatego nieprędko zdecyduję się na iPhone’a, a raczej rozejrzę się po ofercie takich firm jak OnePlus, które uzyskują niższe ceny poprzez mniej kosztowne kampanie marketingowe, czy ograniczenie liczby dystrybutorów.

Mam też nadzieję, że firmy takie jak Microsoft czy LG nie podążą drogą koreańskiej i tajwańskiej konkurencji, podobnie jak w zeszłym roku oferując flagowe urządzenia we względnie rozsądnych cenach.

Szczególnie w przypadku urządzeń z Androidem nic tak nie wpływa na obniżenie ceny produktów, jak ostra konkurencja, a nie sądzę, żeby Samsung czy HTC mogły sobie na wzór Apple’a pozwolić na jej ignorowanie.

przemekspider przemek pająkPrzemysław Pająk: A mnie dziwią Piotrek.

Smartfon, czyli najważniejsze dziś urządzenie komputerowe przeciętnego użytkownika, jest (ok, bardziej: powinien być) najbardziej dostępną maszyną technologiczną dla większości przedstawicieli rasy ludzkiej.

Nie samo urządzenie powinno być wyznacznikiem statusu ważności urządzenia komputerowego, lecz ekosystem, w którym działa. O ile rozumiem postawę Apple’a – iPhone to jedyny przedstawiciel rodziny iOS, który definiuje nie tylko kategorię, ale także w wielu przypadkach postawę życiową użytkowników, o tyle nie rozumiem postawy producentów smartfonów z Androidem – oni powinni walczyć ceną przede wszystkim, by potem przechwytywać klientów pozostałych usług.

Motorola Nexus 6 18

Tymczasem ceny flagowych modeli Samsunga, Sony, LG, Huaweia i innych rosną, z roku na rok coraz bardziej. Samsung może sobie na to pozwolić, bo mimo wszystkich problemów jest liderem tej wewnętrznej grupy producentów Androida, ale jaki jest cel windowania cen przez pozostałych graczy.., tego nie wiem. Wątpię, by ktokolwiek kupował powiedzmy Huaweia, ZTE, czy LG tylko ze względu na markę – większość kupuje ze względu na cenę.

Chciałbym doczekać czasów, by topowe smartfony będą rozdawane za darmo. Wbrew pozorom – to wcale nie utopijna wizja. Smartfon, czyli terminal, urządzenie dostępowe, to w końcu tylko brama do usług.

Piotr Grabiec: Smartfony już dziś są rozdawane “za darmo” – a dokładniej za złotówkę do abonamentu. To w wielu wypadkach nie są już nieużywlane telefony. Zwłaszcza średnia półka jak np. Motorola Moto G to świetny telefon dla większości konsumentów. Jakby producenci rozdawali topowe modele, to kto by brał te tańsze?

Apple nie musi atakować segmentu mid-end, zresztą obstawia go sobie poniekąd starszymi modelami. Samsung może sobie pozwolić na wycenienie Galaxy S6 Edge z kosmosu bo… i tak się znajdą chętni. Jestem przekonany, że za tymi cenami stoi porządna analiza rynku.

htc one 9, 3

Nie rozumiem za to HTC – trzeci raz sprzedają “to samo” (przynajmniej na pierwszy rzut oka). Firma mówi o dużym odsetku powracających klientów i odbieram to tak, że chcą “wydoić” ile się da z fanów marki (są tacy, chociaż grupa się kurczy) i nie mają planu na zdobycie nowych klientów.

Przemysław Pająk: Tak, to kup za złotówkę Samsunga Galaxy S6 EDGE. Weź proszę ze dwa, bo chętnie kupię w tej cenie żonie.

Piotr Grabiec: Nie masz Edge za złotówkę, ale smartfony do Facebooka i Instagrama już tak. Jakby Edge był za złotówkę to kto by kupic Galaxy A? Komputerów też nikt nie daje za darmo, żeby zarabiać na usługach, nawet Chromebooki mało bo mało ale kosztują. Próbowali już iść w tym kierunku ale cos się najwidoczniej w Excelu nie spina, skoro nawet Google się z pomysłu na tanie Nexusy o świetnych parametrów wycofuje do segmentu premium patrząc na cenę Nexusa 6.

mateusz nowak newwalkMateusz Nowak: Całkiem niedawno i bardzo mocno dotarło do mnie to, co przed chwilą powiedzieli Łukasz i Maciek.

Jeszcze kilka tygodni temu byłem użytkownikiem Xperii Z3, czyli flagowego smartfonu Sony. Mocna specyfikacja techniczna sprawiała, że urządzenie było praktycznie niezawodnym kompanem do pracy i zabawy. Niestety telefon uległ uszkodzeniu, a ja potrzebowałem na gwałt sprawnego smartfonu, więc nie zdecydowałem się na naprawę, gdyż ta nie była możliwa od ręki i zakupiłem telefon zastępczy. Wybór padł na Motorolę Moto G 2 generacji.

moto-g-2

Po kilkunastu dniach z Moto G2 wiem, że to wspaniały sprzęt, który zaspokoi potrzeby sporej rzeszy użytkowników. Tym bardziej wymagającym będzie być może brakowało większej ilości pamięci RAM, czy lepszej jakości aparatu fotograficznego. Jednak taki średniak, jak Moto G2, który bez problemu kupimy za 750 zł może być nie tylko doskonałym pierwszym smartfonem, ale również urządzeniem, które wystarczy do pracy znakomitej większości klientów.

Ceny nowych flagowców, które ukształtowały się na poziomie 3 i 4 tys. zł, wyglądają na tle Moto G2 wręcz absurdalnie. Jednak tak samo prezentują się ceny najwyższych modeli Mercedesa i BMW na tle średniaków Toyoty, Hondy i Mazdy. O Fordzie oraz Oplu nawet nie wspominając.

Patrząc na aktualne ceny nowych smartfonów nie powinno nas przerażać to, że flagowe urządzenia kosztują kilka tysięcy złotych. W obecnej sytuacji powinien cieszyć nas fakt, że za mniej niż 800 zł kupimy smartfon, który działa i z którego z przyjemnością się korzysta.

SONDA: Ile możesz przeznaczyć na nowy smartfon?

[poll id=”55″]

Czytaj również:

Dołącz do dyskusji

Advertisement