Apple Watch po premierze… czy jest na co czekać?

Artykuł/Blog Forum 10.03.2015
Apple Watch po premierze… czy jest na co czekać?

Apple Watch po premierze… czy jest na co czekać?

Wczorajsza konferencja nie wniosła praktycznie nic nowego w kwestii zegarka Apple, była jedynie powtórzeniem tego, co już widzieliśmy jesienią. Samo wydarzenie było nudne, oglądam wszystkie konferencje Apple i ta była pierwszą, którą wyłączyłem w połowie. Jak tylko Tim Cook zaczął omawiać Watch, stwierdziłem że szkoda tracić czas na powtórne słuchanie tego, co już zostało powiedziane. O ile sam produkt podoba mi się wizualnie (chociaż wolałbym okrągłą kopertę), większość funkcji niestety jest całkowicie nieprzydatna w naszym kraju.

Apple Pay

Moim zdaniem najfajniejsza funkcja Apple Watch. Kiedy jesienią Apple pokazał płatności telefonem, nie wywołało to we mnie żadnych emocji. Zawsze noszę ze sobą portfel i telefon. Tego pierwszego się nie pozbyłem, chociaż od lat praktycznie nie korzystam z gotówki. Muszę jednak mieć przy sobie kartę miejską, bilet, dowód osobisty, etc. Wyjęcie telefonu z kieszeni zajmuje dokładnie tyle samo czasu, co wyjęcie portfela z kartą zbliżeniową, Apple Pay w telefonie nie byłby więc żadnym udogodnieniem. Wiem, że w USA sytuacja wygląda inaczej. Kart zbliżeniowych jest mało, a transakcja najczęściej jest autoryzowana podpisem (co w Polsce zdarzyło mi się raz w ciągu 8 lat korzystania z kart płatniczych), dlatego rynek entuzjastycznie zareagował na Apple Pay, które w znaczący sposób przyspieszyło dokonywanie płatności.

Apple Unveils iPhone 6

Z kolei możliwość płatności zbliżeniowych ZEGARKIEM byłaby dużym ułatwieniem i wiem, że całkowicie wyeliminowałaby u mnie karty płatnicze. Dalej nosiłbym portfel i telefon ze sobą, ale nie musiałbym sięgać po żadne z urządzeń do kieszeni, wystarczyłoby zbliżenie nadgarstka do terminala. Nieoceniona wygoda, zwłaszcza podczas pakowania zakupów przy kasie. Największy entuzjazm na wczorajszej konferencji wywołała u mnie wiadomość, że Coca Cola implementuje Apple Pay w swoich automatach w USA. Od lat liczę chociaż na PayPass, ale takich automatów jest w Polsce jak na lekarstwo, a wiadomo, że drobnych nie ma akurat wtedy, kiedy są potrzebne.

Schodząc na ziemię, nie wierzę że Apple Pay pojawi się w Polsce w najbliższym czasie. Nie wiem jak wyglądają umowy Apple z bankami, ale wydaje mi się, że nie po to polskie banki inwestowały miliony złotych w ostatnich latach wprowadzając karty zbliżeniowe, by teraz szybko z tego zrezygnować.

Siri

Z asystentki głosowej Apple korzystam od dawna. Ustawienie alarmu, przypomnienia, pytania o pogodę, powiadomienia… Tak naprawdę to tylko zabawa i używam tego w sytuacji, w której z powodzeniem mógłbym po prostu wprowadzić ustawienia na telefonie. Wolę to jednak robić głosowo, ponieważ tak jest szybciej i… fajniej. Słyszeć logiczne odpowiedzi od programu komputerowego, to zupełnie nowy rodzaj interakcji z technologią. Jest to też niesamowita wygoda, gdy idziemy ulicą w słuchawkach, a telefon jest głęboko w wewnętrznej kieszeni płaszcza. Jednak w sytuacjach, kiedy Siri byłaby nieoceniona, ta niestety zawodzi, gdyż nie rozumie języka polskiego. Dlatego asystentka nie pomoże nam odpisać na sms’a w samochodzie, nie pozwoli zadzwonić do dziewczyny, gdy dźwigamy zakupy mając słuchawki na uszach, czy znaleźć drogę w samochodzie. Tak, wiem, że istnieje wybieranie głosowe, które świetnie radzi sobie z polskimi imionami i nazwiskami, jednak używając go musimy zrezygnować ze wszystkich poleceń dodatkowych, które rozumie Siri. Byłbym szczęśliwy, gdyby Apple chociaż zintegrowało te dwa rozwiązania. Siri nie musi mówić po polsku i rozumieć poleceń, wystarczy, żeby radziła sobie z polskimi imionami i nazwiskami, oraz obsługiwała dyktowanie wiadomości w naszym języku.

Siri Apple Watch

Apple Watch wyposażony w taką, ulepszoną Siri, świetnie sprawdziłby się wtedy, gdy nie mamy słuchawek na uszach, a chcemy szybko zareagować na powiadomienie. Bez tego może działać tylko jako wyświetlacz powiadomień, ponieważ jakakolwiek reakcja i tak będzie od nas wymagała wyciągnięcia telefonu z kieszeni.

Passbook

Kolejna funkcja, która w USA znacząco ułatwi życie, jednak w Polsce pozostanie ciekawostką. Podczas prezentacji Apple pokazał kartę pokładową na ekranie zegarka, która pozwoli nam przejść kontrolę na lotnisku, bez sięgania po telefon. W Stanach z racji ogromnych odległości samolot jest popularnym środkiem transportu i ta funkcja na pewno ułatwi życie właścicielom Watcha. Nasuwa mi się jednak pewne pytanie… W Polsce, ilekroć latałem samolotem, podczas kontroli, czy przejścia przez bramkę, oprócz karty pokładowej musiałem pokazać dowód osobisty. W Stanach jest inaczej? Jeśli nie, sens całej funkcji jest wątpliwy. Jeśli i tak trzeba sięgnąć do portfela po dokument, równie dobrze można wyjąć z niego wydrukowaną kartę pokładową – szybciej niż pokazując je oddzielnie 😉 Załóżmy jednak, że karta pokładowa wystarczy. Dalej dla Polaka nie jest to żadne ułatwienie. Statystyczny Kowalski samolotem lata na tyle rzadko, że przeżyje wyjęcie telefonu z kieszeni w celu pokazania biletu. Co innego, gdyby Apple ogłosiło partnerstwo z PKP, czy ZTM! Zbliżając się do bramek w metrze można zaobserwować u podróżnych gorączkowe poszukiwanie kart miejskich w kieszeniach, torebkach, portfelach, co zwiększa tłok i powoduje zatory w przejściach. Przyłożenie zegarka do czytnika znacząco usprawniłoby przepustowość i komfort korzystania z komunikacji. Oczywiście prędzej Apple zaprezentuje iPhone z Androidem niż PKP, czy ZTM wprowadzi Apple Pay, jednak pomarzyć można.

Podobnie sytuacja ma się z hotelami. Używanie Apple Watch jako klucza do drzwi będzie niesamowitą wygodą, jednak w Polsce skorzystają z tego co najwyżej klienci najdroższych, sieciowych hoteli, natomiast w hotelach średniej klasy raczej tego szybko nie zobaczymy.

Dostępność i ceny

Możecie zapytać dlaczego narzekam na funkcje Apple Watch, z których Polacy nie skorzystają, skoro Apple nawet nie zapowiedziało premiery urządzenia w Polsce. Mam świadomość, że fani firmy (w tym ja) zainteresują się zegarkiem i część będzie próbowała go sprowadzić zza granicy. Z drugiej strony spodziewam się, że premiera zegarka w Polsce nastąpi o wiele szybciej niż implementacja wyżej wymienionych funkcji. Prawdopodobnie już na kolejnej konferencji usłyszymy o nowych krajach, w których zadebiutuje Apple Watch, możliwe że znajdzie się wśród nich i nasz. I tutaj dochodzimy do cen.

apple-watch-cena

Za podstawową wersję Watch Sport, z kopertą 38mm, Apple życzy sobie 349$. Na amerykańskie warunki cena normalna. Nie jest tanio, ale jest rozsądnie. Patrząc na politykę cen Apple w Polsce, obawiam się, że w najlepszym wypadku przełoży się to na 1599zł, nie zdziwiłbym się gdyby było to 1999zł. A pamiętajmy, że rozmawiamy o najtańszym wariancie! Wariant najpopularniejszy, który sam ewentualnie bym rozważał to wersja ze stalową obudową, skórzanym paskiem i kopertą 42mm. A to już oznacza wydatek 699$. Nawet przeliczając po cenie dolara z dzisiaj, bez podatków i cła, daje to 2717zł! W wydaniu Apple strzelam w optymistycznie 2999zł, a realnie w 3399zł. Za tyle kupiłem iPhone 6 64GB i nawet gdyby Apple Watch posiadał pełnię funkcjonalności w Polsce jest to kwota astronomiczna za DODATEK do telefonu. Musimy pamiętać, że mimo zapewnień Apple, nie jest to klasyczny zegarek, który będzie nam służył przez lata, a odpowiednio zadbany posłuży naszym dzieciom i wnukom. To gadżet, który za rok, czy dwa stanie się przestarzały po premierze nowszego modelu. Uwielbiam zegarki, zwłaszcza klasyczne, automatyczne czasomierze, które są dziełami sztuki zegarmistrzowskiej pod względem mechanizmów i kunsztu wykonania. Podziwiam zegarki za kilkaset tysięcy złotych i rozumiem ludzi, którzy je kupują. Taki zegarek nigdy nie będzie stratą pieniędzy, gdyż zadbany może nawet zyskać na wartości i być inwestycją. Jednak wydanie kilkudziesięciu tysięcy na Apple Watch Edition jest głupotą i snobizmem w czystej formie.

Podsumowanie

Im dłużej analizuje Apple Watch, tym bardziej mój entuzjazm słabnie. Wydaje mi się, że dopóki wyżej wymienione funkcje nie zostaną wprowadzone w Polsce, Apple Watch pozostanie niszą dla największych fanów marki. Nawet lubiąc Apple nie umiałbym usprawiedliwić wydania ponad 3 tysięcy złotych na ich nowy produkt. Wolałbym kupić Pebble, a zaoszczędzonych pieniędzy wystarczyłoby mi na przyzwoity, klasyczny zegarek na inne okazje. Cała nadzieja w Apple Watch Sport. Jeśli jego wykonanie w praktyce okaże się wzorowe, a cena będzie oscylowała w granicach 1499zł, mógłbym ewentualnie rozważyć zakup. Jednak na razie wydaje mi się, że wszystkich „gdyby” jest zbyt dużo, by w najbliższych miesiącach zawracać sobie nim głowę.

Dołącz do dyskusji