Drogie Apple Watche mają więcej sensu, niż przypuszczamy

Felieton/Sprzęt 10.03.2015
Drogie Apple Watche mają więcej sensu, niż przypuszczamy

Drogie Apple Watche mają więcej sensu, niż przypuszczamy

Apple Watch dostępny będzie w różnych wersjach. Także bardzo drogich. Tak drogich, że wywołują u niektórych grymas zdziwienia, u innych publiczne zastanawianie się nad ich sensownością, a u jeszcze innych pytania, kto to kupi i co w momencie, gdy wyjdzie nowa, szybsza i lepsza wersja? Otóż, moi drodzy, NIC! Jeśli kogoś stać na kupienie Apple Watch za 17 tysięcy dolarów raczej trudno oczekiwać, że ten ktoś będzie zastanawiał się nad sensownością zakupu.

Wprowadzenie drogich, luksusowych, złotych Apple Watch’y jest genialne. Pomysł nie jest nowy. Luksusowe urządzenia na rynku istnieją już od dawna. Od samochodów, przez zestawy audio, po telefony i smartfony. Za około 3-5 tysięcy dolarów można kupić ręcznie robionego na zamówienie smartfona Bellperre, a za 21 tysięcy dolarów nowego Vertu. Takie cuda nie powstawałyby, gdyby nie było na nie chętnych.

21900 dolarów
21900 dolarów

Luksusowe zegarki od Apple’a są nawet bardziej uzasadnione z rynkowego punktu widzenia, niż luksusowe smartfony. Telefon to wciąż dodatkowe urządzenie tkwiące w torebce czy kieszeni, wyciągane gdy się go używa. Smartwatch to zegarek. Biżuteria. Pierdółka służąca zwykle tylko i wyłącznie zdobieniu ciała, a w drogich wersjach potwierdzaniu statusu.

Od zawsze chcieliśmy się ozdabiać. Kto ma ładniejsze, rzadsze, trudniejsze do zdobycia, większe, bardziej błyszczące, bardziej onieśmielające, modniejsze…

Zegarek od Apple’a oprócz czysto ozdobnych ma też funkcję zwykłego zegarka plus całą inteligentną wartość dodaną. Sama marka Apple też od lat, mimo niewielkiej z zachodniego punktu widzenia luksusowości, ma pewien wyższy status społeczny. Apple dba o to, by być kojarzonym ze splendorem i masowo produkowaną w Chinach elitarnościa.

Ten zegarek kosztuje 17 tys. dol., czyli około 64,5 tys. zł
Ten zegarek kosztuje 17 tys. dol., czyli około 64,5 tys. zł

Zegarki od Apple’a za 10, 15, 20 tysięcy dolarów są więc całkiem logicznym produktem. Nieco zabawne jest to, że ten luksus nie jest nawet ręcznie produkowany – pochodzi z taśmy i opiera się na kruszcu, wyglądzie i marce. Jednak jest. Na dodatek pomaga utrzymać wizerunek Apple jako marki luksusowej.

Martwiących się o to, co zrobią nabywcy złotych Apple Watch’y gdy wyjdą nowe, lepsze wersje i te dzisiejsze się zdezaktualizują uspokajam. Osoby, ktore stać na wydanie kilkunastu tysięcy dolarów na zegarek od Apple – tak zwani #RichKidsOfInstagam, elity i jak przypuszczam bogatsze klasy krajów z szybko wybuchającą gospodarką – nie będą przejmowały się tym, co zrobić z zegarkiem po wejściu nowego modelu. Zegarek sprzed roku można wrzucić do szuflady, dać do zabawy dzieciom czy odsprzedać aspirującym.

To tylko kilkanaście tysięcy dolarów!

Dołącz do dyskusji