Aplikacja mobilna dla obywateli to najlepszy pomysł, jaki słyszałem podczas obecnej kampanii wyborczej

Felieton/Technologie 23.03.2015
Aplikacja mobilna dla obywateli to najlepszy pomysł, jaki słyszałem podczas obecnej kampanii wyborczej

Aplikacja mobilna dla obywateli to najlepszy pomysł, jaki słyszałem podczas obecnej kampanii wyborczej

Choć wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, w Polsce nie ma demokracji. Przynajmniej nie bezpośredniej. Panujący w naszym kraju bardzo rzadko pytają obywateli o ich zdanie na konkretny temat. Referenda nie odbywają się zbyt często, a rola obywateli tak naprawdę sprowadza się wyłącznie do wybierania kolejnych polityków.

Co więcej, obserwując zachowanie tych ostatnich można dojść do wniosku, że zwykli ludzie są najbardziej zbędnym elementem układanki zwanym państwem. Jednak możliwe jest, by politycy na bieżąco słuchali głosu obywateli. Przynajmniej jest o tym przekonany kandydat na prezydenta RP, Janusz Palikot. Według niego możliwe jest stworzenie darmowej aplikacji mobilnej, za pomocą której obywatele będą mogli wypowiadać się na aktualnie istotne tematy.

Dzięki niej prezydent Polski w chwili zawahania mógłby poznać opinię wyborców w każdej chwili.

Jak powiedział Palikot, podczas spotkań z wyborcami słyszy, że nikt nie słucha Polaków poza wyborami. – To można zmienić od ręki. Zapewniam, że wystarczy kilka milionów złotych na sfinansowanie odpowiedniej darmowej aplikacji. Jest to bardzo ciekawy pomysł, który powinien zostać zrealizowany. Oczywiście pod pewnymi warunkami.

pkw problem wybory w polsce

Aplikacja taka mogłaby służyć przede wszystkim do wypowiadania się na aktualne tematy w niewiążący sposób. Dlaczego w niewiążący? Bo większość i tak nie nadaje się do rządzenia. Jestem pewien, że wystarczyłoby kilka spreparowanych przez media komunikatów i przypominanie o dawnej historii, by większość obywateli chciała na przykład… wojny.

To wprawdzie przykład zupełnie przejaskrawiony i oderwany od rzeczywistości, ale też bardzo obrazowy. Doskonale pokazujący, co mogłoby się stać, gdyby przeciętny Kowalski dorwał się do polityki.

Dlatego aplikacja taka mogłaby co najwyżej sugerować rządzącym daną potrzebę, a nie sprawiać, że lada dzień zostanie wprowadzona w życie.

Oczywiście nie byłaby to jedyna jej funkcja. Program taki byłby też doskonałym narzędziem do tworzenia inicjatyw ustawodawczych i przeprowadzania wyborów samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich. Dzisiaj, by oddać głos konieczne jest pojawienie się w odpowiednim lokalu. Nie każdemu to odpowiada. Czemu w XXI wieku mogę kupić książkę lub magazyn w dowolnym miejscu na świecie, a nie mogę powiedzieć władzom, na którego kandydata chcę oddać głos? Czemu padający deszcz ma większy wpływ na wyniki wyborów niż niejedna kampania?

pkw panstwowa komisja wyborcza problemy atak wybory

Nie trafiają do mnie argumenty mówiące o niskim poziomie bezpieczeństwa takiego rozwiązania. Prędzej zaufałbym zaawansowanemu systemowi informatycznemu niż kartce, która staje się nieważna po dopisaniu do niej jeszcze jednego krzyżyka. Nie rozumiem też czemu w czasach powszechnego dostępu do Internetu, obywatele, którzy chcą zgłosić swój pomysł do parlamentu muszą zbierać 100 000 fizycznych podpisów. Brak nowoczesnych rozwiązań w polityce to efekt albo lenistwa, albo chęci trzymania się obecnego, niekorzystnego dla obywateli stanu rzeczy.

Należy też pamiętać, że nowoczesna technika nie mogłaby zastąpić obecnie używanych rozwiązań, a tylko je uzupełnić. Według różnego rodzaju badań smartfony posiada zaledwie ponad 60% Polaków i zaledwie 46% z nich decyduje się na instalowanie na nich dodatkowych aplikacji. Oznacza to, że zaledwie 27% wszystkich obywateli miałoby możliwość wypowiedzenia się w ten sposób. W ten sposób zamiast demokracji uzyskalibyśmy co najwyżej technokrację. Dlatego oprócz aplikacji mobilnych konieczne byłoby tworzenie takich samych (lub chociaż podobnych) rozwiązań w wersji przeglądarkowej oraz klasycznej, stosowanej do tej pory.

ewybory

Wtedy każdy obywatel miałby równe prawo do wypowiedzenia się i zagłosowania.

I choć osobiśćie nie przepadam za Januszem Palikotem, to jest to jeden z najciekawszych pomysłów, które usłyszałem w tej kampanii wyborczej. Nie jest to idea zupełnie oderwana od rzeczywistości. Nie jest to też pomysł zupełnie oderwany od uprawnień i obowiązków prezydenta. I w końcu, jest to rozwiązanie, które mogłoby poprawić demokrację i działanie naszego państwa. Byłoby to też doskonałe narzędzie do rozliczania polityków.

W końcu łatwo moglibyśmy sprawdzić, które z naszych postulatów zostały spełnione i zagłosować na te partie, które pozytywnie rozpatrywały podsuwane przez nas wnioski. Podejrzewam jednak, że szybko nie doczekamy się stworzenia takiej aplikacji, bo politykom przejrzystość jest najzwyczajniej w świecie nie na rękę. Tak samo jak niemal 3800 zł miesięcznie, które w zeszłym roku statystycznie zarabiał każdy z nas.

*Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement