Daj dziecku smartfon zamiast lizaka

Felieton/Social media 08.02.2015
Daj dziecku smartfon zamiast lizaka

Daj dziecku smartfon zamiast lizaka

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

Internet i dzieci, a raczej dzieci w Internecie to temat bardzo kontrowersyjny. Jak monitorować to, co przeglądają nasze pociechy w Sieci? Na jaką swobodę powinniśmy pozwalać im w tym zakresie, biorąc pod uwagę, że oni lepiej niż my czy pokolenie od nas starsze, radzą sobie z najnowszymi technologiami?

Ostatnio Vine stworzył aplikację dla dzieci o nazwie Vine Kids. Ta działa na razie tylko na iOS, ale patrząc na jej starszego brata za niedługo doczekamy się pewnie wersji na inne systemy operacyjne. Vine to aplikacja mobilna i serwis społecznościowy, który umożliwia dodawanie własnych wideo i oglądanie tych, udostępnionych przez innych. Filmy, zwane od nazwy aplikacji Vine’ami, nie trwają dłużej niż 6 sekund i są odtwarzane w kółko, co znaczy, że jeśli się nie opamiętamy, będziemy jedną sześciosekudnową sekwencję oglądać nieskończenie wiele razy. Vine ma pobudzać kreatywność, być wyzwaniem, formą pomysłowej ekspresji.

Co ciekawe, Vine Kids umożliwia oglądanie wideo umieszczonych w ramach tej aplikacji, ale nie pozwala najmłodszym dodawać własnych materiałów.

vine kids

Pomysł na tę aplikację powstał właściwie przez przypadek. Jeden z pracowników zastanawiał się, dlaczego nie ma bezpiecznego miejsca, w którym jego dwuletnia córeczka mogłaby oglądać zabawne Vine’y, które tak uwielbia. Idea nie najgorsza, choć jeśliby się nad tym głębiej zastanowić, natrafiamy na pewien problem. Co w przypadku, gdy dziecko będzie chciało podzielić się czymś własnym? Taki dziesięciolatek dokładnie może zdawać sobie sprawę, że istnieje aplikacja, która mu to umożliwi, a tam możne natrafić na nieodpowiednie dla siebie treści.

W jakim wieku dziecko w ogóle powinno mieć możliwość wyrażania się w Internecie?

Niektórzy twierdzą żartobliwie, że do 18 roku życia powinno się być tylko biernym odbiorcą Sieci, by na nazwijmy to, stare lata nie wstydzić się tego, co się wyprawiało. W najpopularniejszym portalu społecznościowym, Facebooku, założyć konto można w wieku 13 lat. Czy to nie za wcześnie? Ekspresja dziecka w Internecie może mieć wiele negatywnych skutków. Po pierwsze, może ono zostać zmanipulowane bądź zmuszone do zrobienia rzeczy, na które samo by nawet nie wpadło. Po drugie może trafić na treści, które wywołają u niego strach czy wyrządzą trwałe szkody w jego psychice.

Zakaz publikowania w Internecie przez kilkulatków wydaje się więc bardzo rozsądny, ale jak zapanować nad chęciami dziecka, które pragnie mieć swój udział w cyfrowym świecie? Czy rozwiązaniem są właśnie takie twory jak Vine Kids? A może potrzebne są specjalne portale społecznościowe dostępne tylko dla dzieci?

Dwa lata temu pisało się o PixyKids, czyli specjalnej platformie, która miała być dostępna wyłącznie dla dzieci w wieku od 6 do 12 roku życia. Niestety, po stronie słuch zaginął i wszelkie informacje, jakie się o niej pojawiają dotyczą otwarcia. Czyżby pomysł się nie sprawdził? A może chodzi własnie o to, że dzieci, nastolatkowe uczestnicząc w Internecie, chcą poczuć się jak dorośli? Na to wskazywałaby choćby specyfika strony Epuls.pl, gdzie konta zakładają głównie kilkunastolatkowie, a posty pomiędzy nimi potrafią dotyczyć tematyki seksu i związków na nim opartych.

kids smartfon dzieci

Na Epulsie konto założyć można już będąc urodzonym w 2008 roku, czyli mając nawet niespełna 7 lat.

Kiedy obserwowałam jak pięcioletnia córka mojej znajomej bawi się tabletem czy moim telefonem udostępnionym jej do grania w gry, byłam oczarowana. Jak ona to potrafi, zachodziłam w głowę, dlaczego wszystko jest dla niej takie intuicyjne, pytałam w duchu, przypominając sobie, jak pierwszy raz siadłam przed własnym komputerem w wieku jedenastu czy dwunastu lat i bałam się, że coś mogę zepsuć.

Ostatnio jadąc autobusem, siedziałam obok kilkuletniej dziewczynki. Ta wyciągnęła z kieszeni telefon. Ten model co mój. Po chwili bez żadnego problemu połączyła się z Internetem i zaczęła przeglądać wideo na YouTube. Jej mama siedziała naprzeciwko nas. Nie przyszło jej chyba do głowy, że w przeciągu paru minut ta mała może znaleźć takie treści, po których nie będzie mogła spać w nocy. Na szczęście przeglądała tylko wideo z księżniczkami. Uff. Nie można jednak liczyć na to, że dzieci zawsze same będą uważały. Choć, jak mówi w jednym ze swoich reportaży na temat pokolenia Z Natalia Hatalska, one są bardziej świadomie zagrożeń jakie na nich czyhają, zwłaszcza w Sieci, niż my, dorośli, kiedykolwiek byliśmy.

Nie chodzi o to, by zaraz w obawie przed złem, które może je spotkać, zabierać dziecku tablet i dawać w zamian lizaka.

Nie. Tak jak nasi rodzicie pozwalali nam się wybiegać, wejść na drzewo i nabić guzy, tak my pozwólmy naszym pociechom korzystać z technologii. Zwłaszcza, że jak mówi Hatalska, oni nie traktują jej jako postępu i rozwoju, a jako naturalne środowisko, które towarzyszy im od zawsze. Tak jak nam trzepaki i boiska. Trzeba tylko mieć wszystko pod kontrolą, ale spokojnie – ci najmłodsi też chcą się wybiegać. Literalnie.

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

*Grafiki pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement