Regulacje dronów, czyli trzymaj to cholerstwo z dala ode mnie

Regulacje dronów, czyli trzymaj to cholerstwo z dala ode mnie

Regulacje dronów, czyli trzymaj to cholerstwo z dala ode mnie

Czekam na dzień, w którym jakiś dron przyleci nad moje podwórko i dom. Wyposażony w kamerę i jakiegoś zapaleńca po drugiej stronie wepchnie się w moją prywatność. Chciałbym mieć wtedy wiatrówkę i zestrzelić cholerstwo zaglądające mi w okna.

Albo, niczym w South Parku, mieć drona bojowego do zestrzeliwania innych dronów. Bum, bum, walki dronów, witam państwa w XXI wieku, gdzie zamiast w ryj dostaje się w drona! Zbierałabym sobie takie truchła zestrzelonych dronów, rzucałabym je gdzieś w kąt i niczym w postapokaliptycznych filmach służyłabym zbłąkanym wędrowcom częściami do naprawy. Jednak tylko wtedy, jeśli bym ich polubiła.

Tak na poważnie to nie mam złudzeń. Od dobrego roku, odkąd Amazon planuje zwiększyć bezrobocie wśród kurierów i zastąpić ich dronami dostarczającymi przesyłki. Poza tym drony – małe, duże, różnych kształtów i rozmiarów – rozpowszechniają się w niesamowitym tempie. Służą do zabawy i rekracji, do robienia materiałów forograficznych i wideo, mapowania terenu, mierzenia warunków atmosferycznych, zarządzania kryzysowego, monitorowania imprez masowych czy stanu infrastruktury.

Jednak o ile przeciętnego Kowalskiego cieszyć może spadek cen małych dronów do zabawy, o tyle powinniśmy zastanawiać się, co chmara latających urządzeń oznacza dla naszej prywatności, ale i bezpieczeństwa.

W Polsce Urząd Lotnictwa Cywilnego w 2013 roku powołał Zespół do spraw bezzałogowych statków powietrznych, który zajmuje się nowelizacją ustawy Prawo Lotnicze. Dziś można rekreacyjnie latać bezzałogowymi statkami powietrznymi o masie do 25 kg sportowo i rekreacyjnie w zasięgu wzroku.

shutterstock_dron

Do specjalnych zastosowań – w tym do świadczenia usług fotograficznych i wideo – wymagane jest świadectwo kwalifikacji, badanie lekarskie i ubezpieczenie, natomiast UAV (Unmanned Aerial Vehicle) o masie powyżej 25 kg musi mieć pozwolenie na wykonywanie lotów w kategorii specjalnej, wciąż w zasięgu wzroku. Lot UAV wykraczający poza zasięg wzroku operatora może być wykonywany jedynie w specjalnej, wyznaczonej strefie powietrznej.

Jednak producenci dronów – bo przecież o nie głównie chodzi – obawiając się nowych regulacji, które wpłyną na już prowadzone i dynamicznie rozwijające się biznesy sami chcą wyjaśnienia sytuacji z UAV i naciskają na prawodawów na dostosowanie prawa do rozwijającej się technologii.

Stąd komunikat wydany w 2013 roku przez Komisję Europejską mający na celu usprawnienie prac nad regulacjami dronów i stworzenie planu rozwoju i dostosowywania prawa tak, by było jak najbardziej jednolite w całej Unii Europejskiej. Dodatkowo Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego ma już plan zintegrowania lotnictwa cywilnego z dronami o masie większej niż 150 kilogramów. Bo dziś co kraj, to prawo.

W Wielkiej Brytanii istnieją dosyć szerokie regulacje dronów – drony do 20 kilogramów i tak nie mogą latać w pobliżu miast i skupisk ludzi, komercyjne zastosowania wymagają pozwoleń i ubezpieczenia. Poza zasięg wzroku maszyny mogą latać tylko w specjalnych strefach powietrznych. W Niemczech można latać w zasięgu wzroku UAV do 25 kilogramów rekreacyjnie i komercyjnie, nic cięższego nie ma prawa pojawić się w powietrzu. Francja wprowadziła już klasyfikację dronów, dopuszczanie do użytku czy nawet przepisy utylizacji UAV.

W Stanach Zjednoczonych FAA (Federal Aviation Administration) w niedzielę zaproponowała pierwsze regulacje dotyczące komercyjnych dronow, które póki co wykluczają powstanie armii dronów dostawczych Amazona czy Google’a. Jednak nawet FAA twierdzi, że to tylko początek i że w prawie będą następowały zmiany na rzecz szerszych zastosowań komercyjnych dronów.

Nasz rodzimy Zespół do spraw bezzałogowych statków powietrznych też pracuje nad uaktualnieniem prawa. Propozycja zmian wprowadza rozróżnienie na modele latające – UAV używane rekreacyjnie i sportowo – oraz bezzałogowe statki powietrzne, wykorzystywane do celów działalności gospodarczej, podnosi (zgodnie z trendem z Unii Europejskiej) masę startową UAV dopuszczonego do latania w zasięgu wzroku do 150 kilogramów, stwierdzanie zdatności do lotów (zwiększenie kontroli nad maszynami) czy sprecyzowanie wykorzystania bezzałogowych statków powietrznych w celu zwiększenia bezpieczeństwa.

Tak w skrócie weszliśmy już w erę wzmożonej regulacji dronów. Bardzo dobrze. Trochę niepokojący jest nacisk przemysłu i biznesu opartego o UAV, jednak cieszy poważne podejście do sprawy.

Bo o ile w Polsce drony są wciąż ciekawostką, o tyle w przeciągu kilku lat to się zmieni. Już dziś w Polsce działają firmy zajmujące się profesjonalnymi nagraniami z dronów. Drony nagrały most Łazienkowski po pożarze, Tatry z perspektywy szczytów, pożar w katedrze w Sosnowcu czy praktycznie każde większe miasto w Polsce. Sama znam człowieka, któremu gołębie “zadziobały” drona. Było nie pchać się w ptasie sprawy.

Jednak gdy o tym pomyśleć, to dron oprócz tego, że może spaść i coś zniszczyć – samochody, szyby, a nawet uderzyć ludzi, co już się zdarzało – może też stać się niezłym zakłóceniem w miejscach chronionej przyrody, stać się niebezpiecznym śmieciem, baterie mogą wywoływać pożary a niewłaściwie i nierozsądnie używany stanowi także zagrożenie dla samolotów. Tak, uderzenia dronów w samoloty też już się zdarzały, a chętnych na bliskie nagranie materiału ze startu i lądowania nie brakuje.

shutterstock_drone_zima

Poza tym drony to zagrożenie prywatności. Ludzie wściekali się na Google Street View za to, że pokazuje ich domy i podwórka. Drony mogą pokazywać je w większej okazałości. Poza tym jak identyfikować właścicieli dronów, które dokonają szkód? Czy do domagania się zadośćuczynienia używać już istniejących zapisów prawa?

Z drugiej strony drony mogą być wykorzystywane niewłaściwie przez policję czy inne służby, nadużywając uprawnień.

Chociaż śmieję się z wizji wojny dronów z South Parku, to tak naprawdę jest we mnie jakaś część chcąca uprawnień do zestrzelenia wszelkiego cholerstwa naruszającego moją strefę prywatną.

Tylko czego ja się po prawie spodziewam. Do dziś nie mam jak walczyć z myśliwymi, którzy strzelają dla sportu do zwierzyny wokół mojego domu, nie tylko strasząc mnie i psy, ale i sprawiając, że czasem obawiam się wracać ze spaceru. Gdzie tu regulacje dronów!

 

Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement