Inwigilacja jest potrzebna, jednak trzeba ją uregulować

Inwigilacja jest potrzebna, jednak trzeba ją uregulować

Inwigilacja jest potrzebna, jednak trzeba ją uregulować

W ostatnich latach bardzo dużo słyszy się na temat prywatności w sieci. I choć żadna rozsądna osoba nie lubi być podglądana, to trzeba przyznać, że inwigilacja w pewnym stopniu jest potrzebna. Należy tylko zadbać, by nie wymknęła się ona nam spod kontroli.  W tym celu należy wprowadzić ogólne prawo regulujące ją.

Pomysł taki przedstawiła unijna agencja ds. współpracy wymiarów sprawiedliwości w sprawach karnych, czyli Eurojust. W najnowszym raporcie domaga się ona wspólnych unijnych zasad inwigilowania w Internecie, dotyczących między innymi internetowej komunikacji przez komunikatory internetowe, w tym Skype’a i Facebook Messengera. Jak na razie kwestie te regulowane są na poziomie krajowym.

Eurojust jest tylko agencją i nie może zgłaszać projektów ustaw, ale możliwe jest, że jej postulaty zostaną wysłuchane.

Wielu polityków europejskich opowiada się za zwiększeniem kontroli nad obywatelami. O tym, do czego prowadzą w żaden sposób niekontrolowane kanały informacji wiedzą osoby, które korzystały z cebulowej, do niedawna niemożliwej do złamania, sieci TOR. Za jej pomocą możliwe było kupno narkotyków, ludzi, poznanie sposobów na uprowadzenie dziecka lub zabicie drugiej osoby, a także pozbycie się dowodów różnego rodzaju nielegalnych działalności. Czy takie informacje powinny być potrzebne normalnemu człowiekowi? Nie muszę chyba odpowiadać na to pytanie.

prywatność

Nie uważam jednak częściowej inwigilacji za coś przyjemnego, lecz za konieczne lekarstwo, które należy w dzisiejszych czasach przyjmować. W momencie, kiedy świat jest globalną wioską, a wszelkie informacje mogą przechodzić z jednego końca świata na drugi w ułamku sekundy, kontrolowanie łączności jest najzwyczajniej w świecie potrzebne. Chociażby po to, by zapobiec licznym aktom terroru, których w obecnych warunkach może być coraz więcej.

Oczywiście nie możemy sobie narzucić masowego prewencyjnego podsłuchiwania w stylu amerykańskim.

Narzędzie takie mogłoby służyć do znalezienia haków dosłownie na każdego. Już Feliks Dzierżyński mówił, że nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani. Doskonale o tym świadczy przykład ostatniej sprawy Kamila Durczoka, który prawdopodobnie straci stanowisko za rzeczy, których dopuszczał się w swoim czasie prywatnym.

Oczywiście nie należy spodziewać się, że narzędzia służące do pełnej inwigilacji obywateli byłyby wykorzystywane już teraz. Jednak raz wdrożone mogłoby być używane na szeroką skalę w mniej sprzyjających okolicznościach. Na przykład gdyby nasze państwo przyjęło bardziej opresyjny charakter lub było okupowane.

Jeżeli chcecie sobie wyobrazić, jakie konsekwencje dla niewygodnego obywatela miałaby masowa inwigilacja, wyobraźcie sobie, że Sylwester Latkowski ma dostęp nie tylko do przedmiotów znajdujących się na waszych biurkach i w workach na śmieci, ale też do wszystkich, również prywatnych rozmów, historii przeglądanych stron oraz materiałów znajdujących się na dyskach twardych wszystkich ludzi w Polsce. Zebranych w ten sposób niewygodnych materiałów byłoby tyle, że “Wprost” nie tylko stałby się dziennikiem, ale miałby też wydania poranne, popołudniowe i weekendowe. Każde grube na co najmniej 200 stron, nie wliczając w to reklam.

Usystematyzowanie kwestii różnych rodzajów inwigilacji będzie miało pozytywny wpływ na prywatność przeciętnego Kowalskiego.

Gazeta Wyborcza słusznie przytoczyła uwagę Komisji Europejskiej z 2011 roku. Wówczas kwestii podsłuchów nie kontrolował w Polsce żaden zewnętrzny organ. Z kolei nie tak dawno, w zeszłym roku, Trybunał Konstytucyjny nakazał poprawienie przepisów dotyczących magazynowania informacji o klientach przez firmy telekomunikacyjne. TK uznał, że skoro służby mogą korzystać z tych informacji, konieczne jest stworzenie przepisów gwarantujących niezależną kontrolę nad pozyskiwanymi przez nie informacjami.

internet ochrona prywatnosci

Oznacza to, że do tej pory inwigilacja była przeprowadzana na granicy prawa i nikt jej nie kontrolował. W sprzyjających okolicznościach służby mogły tak zdobyte informacje przekazywać dalej i nikt by tego nie zauważył. To dopiero była nienormalna sytuacja. O wiele bardziej chora niż chęć wprowadzenia kilku jasnych zasad regulujących działanie folwarków zwierzęcych,do których zaliczyć trzeba zarówno polskie, jak też europejskie służby zdobywające informacje na nasz temat.

Dlatego jeśli od kogokolwiek usłyszę, że osoby, które rezygnują z wolności w imię odrobiny tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich, co najwyżej zaśmieję się w głos. W tym wypadku oddając kawałek swojej wolności otrzymujemy nie tylko bezpieczeństwo, ale też zyskujemy jasne prawo do swojej prywatności.

*Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement