Samsung Galaxy A3 i A5, czyli dlaczego nie można było tak od razu – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja/SW Testuje 11.02.2015
Samsung Galaxy A3 i A5, czyli dlaczego nie można było tak od razu – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Samsung Galaxy A3 i A5, czyli dlaczego nie można było tak od razu – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Zróbcie prosty eksperyment: pójdźcie do jakiegokolwiek marketu elektronicznego, w którym wystawione są nowe smartfony Samsunga. Weźcie do ręki najpierw A3, potem A5, a następnie wciąż jeszcze teoretycznie najwyżej pozycjonowanego w ofercie S5. A potem spróbujcie sobie wyobrazić, jak pokręcona musi być drabina hierarchii w ofercie koreańskiego producenta.

Oczywiście to tylko stan przejściowy – za rogiem czai się już przecież nowa generacja Galaxy S, a takie modele jak Note 4, Note Edge, czy otwierający nowy etap w historii firmy Galaxy Alpha od pewnego czasu są już na rynku. Bardzo rzadko zdarza się jednak tak, żeby smartfon, który w momencie swojej premiery kosztował około 1200 zł, sprawiał w dłoni wrażenie kilkukrotnie droższego od wciąż aktualnego (choć nieco już starego) flagowca. A tak właśnie jest i przez jakiś czas, miejmy nadzieję, że dość krótki, tak jeszcze będzie.

Gdy dotarł do mnie kurier z przesyłką, w której znajdowały się właśnie dwa wspomniane na początku modele – A3 oraz A5, przyznaję, że miałem dość niesprecyzowane oczekiwania. Z jednej strony metalowa obudowa chociażby w Galaxy Alpha sprawiła, że zupełnie inaczej zacząłem patrzeć na niektóre modele Samsunga. Z drugiej strony, Galaxy Alpha straszył wysoką ceną, która nie do końca usprawiedliwiała to, co siedziało wewnątrz obudowy.

Samsung Galaxy A3 A5 17

A3 i A5 są natomiast wycenione jak najbardziej rozsądnie – na odpowiednio 1200 zł i 1600 zł. W tej chwili A3 może więc swobodnie konkurować ceną np. z Galaxy S5 Mini, natomiast A5 błąka się gdzieś w okolicach cenowych Alphy (po sporych zniżkach od momentu premiery), wciąż jednak poniżej S5.

Ale do rzeczy, a właściwie do metalu.

Czy to dalej Samsung?

Tak, to nie są pierwsze telefony Samsunga z metalową obudową, ale chyba pierwsze, które można kupić tak tanio już w momencie rynkowego debiutu. Do niedawna obchodziłbym takie produkty szerokim łukiem, udając, że wcale nie dostrzegam ich istnienia. Obok tych dwóch trudno jednak przejść obojętnie.

Samsung Galaxy A3 A5 14

Szczególnie mogą sympatię przy pierwszym kontakcie zdobył sobie mniejszy z tej pary – A3. Wyposażony w 4,5″ wyświetlacz i zamknięty w obudowę o grubości 6,9 mm nie tylko fantastycznie leży w dłoni, ale i sprawia w dotyku po prostu fantastyczne wrażenie. Smukły, elegancki, solidny jak skała. Nie za ciężki i nie za lekki, nie za duży, ani nie za mały – w sam raz. Bierzemy go do ręki i od razu wiemy, że będzie się nam z niego wygodnie korzystać przez cały planowany okres, a większe phablety niech służą innym. Po prostu… telefon. Telefon na każdy dzień.

Chwilami aż trudno uwierzyć, że po pierwsze to Samsung, a po drugie, że cenowo pozycjonuje się raczej w środku stawki.

Oczywiście Samsung nie wynalazł koła na nowo, ani też z A3 nie dokonał cudów. Odbiór smartfona zmienia tutaj w największym stopniu jeden “szczegół” – metalowa ramka, efektownie przycięta z przodu i z tyłu, otaczająca całe urządzenie oraz metalowa, niestety niewymienna pokrywa akumulatora. Tył urządzenia jest przy tym gładki i odrobinę błyszczący (może nawet perłowy?), przez co może sprawiać wrażenie, że telefon będzie się wyślizgiwał z dłoni. Nic jednak z tych rzeczy – względnie niewielkie rozmiary zapewniają nam prawie zawsze absolutnie pewny chwyt.

Dobrą ergonomię z tego wynikającą może psuć jedynie jeden fakt – umieszczenie przycisków regulacji głośności po lewej stronie, co niespecjalnie przypadnie do gustu praworęcznym.

Samsung Galaxy A3 A5 5

Poza tym A3 wygląda niemal tak, jak każdy inny smartfon tego producenta. Charakterystyczne zaokrąglenia obudowy, perforacja materiału otaczającego ekran i standardowa tafla szkła, chroniąca przed uszkodzeniami calu front, z wyjątkiem pojedynczego, centralnie umieszczonego przycisku Home. Temu, jak zawsze, towarzyszą dwa pojemnościowe przyciski po obydwu stronach – wielozadaniowość oraz powrót.

Dla niektórych to dobry znak, świadczący o spójności koncepcji, natomiast dla innych może być po prostu nudne. Nie zmienia to jednak jednego – A3, będąc produktem niespecjalnie drogim, daje nam wrażenie trzymania w dłoni czegoś naprawdę dobrego, czegoś wartościowego. Czegoś, nad czego stworzeniem ktoś napracował się od początku do końca, a nie tylko przygotował wnętrze, a potem zamknął to w pierwszą lepszą obudowę, która pasowała wymiarami.

Samsung Galaxy A3 A5 15

Drugim, co oprócz jakości wykonania zmusza do zwrócenia uwagi na A3, jest jego masa. Jest po prostu bardzo, bardzo lekki, a dodając do tego wymiary, dziś każące klasyfikować go w kategoriach “mini”, jest po prostu telefonem, który spełnia swoje zadania, jednocześnie nie przeszkadzając nam w życiu. Nie musimy zastanawiać się, gdzie go włożyć, jak go chwycić, jak trzymać, żeby wszystko obsłużyć sprawnie. Po prostu jest – działa i nie szkodzi. Idealnie.

Nieco gorzej jest, jeśli spojrzymy na parametry tego modelu. Rozdzielczość ekranu (960×480), choć nie drażni, jest zauważalna i pozostawia świadomość, że mogłoby być lepiej (choć oczywiście mówimy o nieprzesadnie drogim telefonie). Snapdragon 410 i 1,5 GB RAM na pierwszy rzut oka dają sobie radę z TouchWizem, aplikacjami i sporą częścią gier, ale można przypuszczać, że z czasem, przy bardziej intensywnym użytkowaniu, taka konfiguracja nie przyniesie nam zbyt dobrych doświadczeń. Być może będzie inaczej – o tym jednak przekonamy się dopiero w trakcie dłuższych testów.

Samsung Galaxy A3 A5 4

Galaxy A5 sprawia natomiast wrażenie po prostu rozciągniętego A3, przy czym ze względu na przedłużenie górnej krawędzi traci on nieco ze swoich obłości, zyskując natomiast wygląd mocno zbliżony do Galaxy S II. Poza tym, praktycznie wszystkie detale są identyczne z mniejszym bratem. To samo ułożenie przycisków i złącz, podobna, ujmująca grubość, to samo umiejscowienie czujników z przodu, ten sam materiał chroniący wyświetlacz (Gorilla Glass 4), ten sam system operacyjny (4.4.4), ten sam procesor, te same standardy łączności (z LTE i NFC na czele), ten sam, 5 MPX aparat z przodu, tak samo rozwiązane wejścia na karty SIM i pamięci, tyle samo pamięci wewnętrznej (16 GB), te same lokalizacje kamery, głośnika i diody z tyłu. Na pierwszy rzut oka obydwa też działają bardzo podobnie – szybko, płynnie i bez widocznych spowolnień.

Co ciekawe, takie same rozmiary (na wysokość) mają niewykorzystane pola ponad i pod wyświetlaczem, przez co przy bezpośrednim porównaniu różnica w przekątnych wydaje się być większa, niż jest w rzeczywistości.

Samsung Galaxy A3 A5 16

A 400 zł potrafi sprawdzić pewną różnicę. Zamiast 4,5″ mamy tu już 5″, co niestety negatywnie wpływa na swobodę w korzystaniu z telefonu jedną ręką. Zamiast słabego 960×480 mamy już HD (720p), a zamiast 1 GB RAM, bardziej bezpieczne 2 GB, zamiast kamery o rozdzielczości 8 MPX – 13 MPX. Pojemniejszy jest również akumulator, który zamiast 1900 mAh (A3) ma tutaj 2300 mAh, choć nadal pozostaje niewymienny. To z kolei przełożyło się częściowo na nieco wyższą masę – 123 g, zamiast 110 g, ale i tak A5 po podniesieniu

Niezmienne jednak pozostaje ogólne wrażenie – bardzo pozytywne. Zaskakująco wręcz pozytywne. Te dwa nowe smartfony Samsunga, mimo że nie mają wstępu na najwyższą półkę, mają to coś, co miała Alpha, a brakowało wielu innym modelom koreańskiego producenta. Umiejętność kuszenia klienta nie tym, co mają w środku i co nikogo nie obchodzi, dopóki działa poprawnie, a tym, jak odbieramy je podczas codziennego użytkowania.

Samsung Galaxy A3 A5 20

Owszem, poprzednie modele mogły być szybsze, czasem tańsze, ale gdzieś w głębi duszy kołatało się cały czas ukryte “fuj”, albo wręcz całkowita obojętność – tutaj towarzyszy nam przyjemność obcowania z czymś… po prostu dobrym.

Czy jednak tym razem to “fuj” nie skrywa się gdzieś wewnątrz telefonów, okaże się podczas nadchodzących testów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement