Mamy nowy portal społecznościowy. Niespodzianka – to Disqus

News/Technologie 27.02.2015
Mamy nowy portal społecznościowy. Niespodzianka – to Disqus

Mamy nowy portal społecznościowy. Niespodzianka – to Disqus

Disqus jest jednym z najpopularniejszych zewnętrznych systemów komentarzy wgrywanym na blogi i inne strony internetowe z którego z powodzeniem od lat korzystamy na Spider’s Web. Twórcom tego rozwiązania przestał jednak wystarczać najwyraźniej dotychczasowy model biznesowy i chcą podbierać użytkowników ze stron, na których Disqus został wgrany tworząc serwis quasi-społecznościowy.

Komentarze Disqus można znaleźć na wielu stronach internetowych na całym świecie. Twórcy stron zastępują często tym systemem rozwiązania natywne z np. WordPressa.

disqus-4

Nie ma w tym zresztą nic dziwnego.

Disqus pozwala logować się użytkownikom na jedno konto służące do komentowania na wszystkich stronach korzystających z tego systemu. Użytkownik może zdefiniować sobie powiadomienia email o każdej nowej odpowiedzi na post, który zostawił na dowolnej stronie i monitorować kolejne posty w wybranych dyskusjach bezpośrednio ze swojej skrzynki pocztowej.

Po odebraniu wiadomości o nowym komentarzu lub odpowiedzi, jednym kliknięciem można przejść do komentowanego artykułu i dalej trollować, hejtować, wróć, brać udział w dyskusji. Użytkownicy mają wygodne narzędzie do śledzenia poruszanych wątków, a administratorzy stron cieszą się, bo oznacza to więcej odwiedzin na stronie.

Disqus chce to zmienić.

Już dawno temu twórcy Disqusa udostępnili aplikację do systemu Windows Phone, która pozwala na śledzenie komentarzy. Niestety, na platformach desktopowych nadal nie ma oficjalnego systemu powiadomień, a o aplikacjach mobilnych do Androida i iOS można jak na razie zapomnieć.

Nie uważam jednak, by system powiadomień email był idealny i okazuje się, że twórcy Disqusa też tak nie myślą. Z tego powodu przebudowano zupełnie stronę główną i ciekaw jestem, czy nowy pomysł w ogóle ma szansę wypalić. Wygląda na dość karkołomny.

disqus-1

Disqus z systemu komentarzy chce stać się połączeniem serwisu społecznościowego z forum dyskusyjnym.

Nowa strona Disqusa prezentuje się po zmrużeniu oczu bardzo podobnie do Facebook lub Twittera. Ekran podzielono na trzy kolumny – dwie węższe po bokach to narzędzia, a środek to strumień aktywności. Nie trzeba nawet wchodzić na stronę internetową, aby sprawdzić cały wątek lub odpisać na komentarz.

Wszystkie akcje do tej pory wykonywane na stronie, która była przyczynkiem do dyskusji, można wykonać bezpośrednio z poziomu witryny głównej Disqusa. Oprócz tego serwis promuje śledzenie ciekawych dyskusji oraz obserwowanie użytkowników i daje kilka mechanizmów rekomendacji.

To jednak dopiero początek zmian.

Strona główna składa się teraz z trzech zakładek o nazwach Home (główny strumień), Inbox (powiadomienia o odpowiedziach, można je podejrzeć też przeglądając Disqusa na wspierającej go stronie) oraz Discover (jak mniemam do odkrywania ciekawych dyskusji).

Po lewej stronie można podejrzeć niczym na Twitterze liczbę obserwujących profil użytkownika oraz przefiltrować strumień (Polecane/Ostatnie komentarze/Ostatnie dyskusje). W prawej kolumnie znalazły się takie boksy jak Ostatnie komentarze oraz Interesujący komentujący.

disqus-2

Disqus przez lata coś dawał, teraz chce zacząć brać.

Twórcy Disqusa umożliwiali przez lata całemu światu wgrywanie za darmo bardzo dobrze działającego systemu komentarzy, który nie tylko zwiększał zaangażowanie użytkowników, ale i pozwalał łatwiej moderować dyskusję. Teraz po zdobyciu bardzo dużej bazy użytkowników Disqus chce stworzyć własny serwis na bazie komentarzy do cudzych treści.

Nie jestem przekonany do idei takiego, hm, rozproszonego Twittera. Do tej pory zresztą nie traktowałem Disqusa jako spójnej platformy, a raczej jako sposób na łatwe logowanie się do wielu stron jednocześnie. Nie przekreślam jednak tego pomysłu. To dość ryzykowne zagranie – odciąga bowiem ruch ze stron z podpiętym systemem komentarzy na rzecz domenty własnej Disqusa, co pewnie nie przypadnie do gustu wydawcom internetowym.

Ale może faktycznie Disqusowi uda się tak zaanimować społeczność, by powojować z takim np. Redditem?

Jak na razie jako użytkownik jestem sceptyczny z kilku powodów. Po pierwsze, strona główna nie jest przejrzysta. Boksów jest za dużo, a chociaż korzystam z Twittera i Facebooka, to liczba dostępnych opcji i feedów mnie nieco przytłacza.

Na start wolałbym chyba jeden widok o nazwie “wszystko co śledzisz” oraz wysuwany pasek powiadomień z możliwością tworzenia własnych list. Teraz jest zbyt naćkane opcji, a inspiracja layoutu Twitterem – zwłaszcza pole z listą obserwujących – bardzo wyraźna.

disqus-3

Zanim w ogóle rozważę używanie Disqusa, kilka rzeczy musi się jeszcze pojawić.

Trudno byłoby mi porzucić powiadomienia via email bez zamiennika powiadomień na komputerze, chociażby poprzez mechanizm Safari. Jeśli już obserwuję dany wątek, to chce mieć możliwość szybkiej reakcji na nowe odpowiedzi, zamiast sprawdzać to ręcznie kilka razy dziennie.

Taki system powinien też debiutować od razu pierwszego dnia z aplikacjami mobilnymi na systemu Android oraz iOS, a nie tylko Windows Phone, gdzie pojawił się ze względu na potrzebę autora aplikacji, a nie użytkowników.

Zabrakło też możliwości zakładania własnych wątków.

Rozumiem, że Disqus skupia dyskusje z innych stron, ale taka zmiana z systemu komentarzy w serwis społecznościowy aż prosi się o hostowanie nowych dyskusji bezpośrednio na serwerze. Jeśli już twórcy naprawdę nie chcą takiego rozwiązania, to mogłoby być okienko do wklejania adresu strony www obsługującej Disqusa, którą by można dodać do feeda i od razu skomentować.

Jest jednak światełko w tunelu. Disqus otworzył dwa swoje własne fora, o nazwach Fashion i Movies, które mają być swoistym hubem zbierającym użytkowników o wspólnych zainteresowaniach. Każdy może założyć swój wątek lub odpowiedzieć na inny. W przyszłości pojawi się zapewne więcej takich kanałów, a może użytkownicy dostaną swojego własnego walla, tak jak na Facebooku.

Disqus ma pomysł na siebie i ma o co powalczyć, ale jeszcze nie dodam go do listy najczęściej wykorzystywanych zakładek.

Po prawdzie nie chciałbym tego robić, bo i tak nie mam czasu w ciągu dnia na przeglądanie innych serwisów społecznościowych. Przebrnięcie przez i tak mocno już odsianego Facebooka, Twittera i czytnik RSS kilka razy dziennie wystarcza, bym miał dość feedów, wallów i timeline’ów.

Disqus może jednak dużo ugrać nawet jeśli mały procent użytkowników zdecyduje się korzystać z nowego serwisu. W końcu system komentarzy trafił już na 3 mln różnych stron internetowych i blogów, a miesięcznie użytkownicy Disqusa generują ponad 2 mld różnych akcji.

Jak na razie Disqus zarabiał głównie na reklamach, pytanie czy będą umieli też zmonetyzować serwis www.

Dołącz do dyskusji

Advertisement