Karol Kopańko / 26.02.2015

Boska słodycz Singapuru

7 interakcji Przejdź do dyskusji

Jesteś uczulony na cukier? Źle znosisz przesłodzone napoje i ociekające glukozą przekąski? Nie próbuj mierzyć się więc z singapurskimi słodyczami, bo hiperglikemię zafundują ci jak w banku. Albo przynajmniej wyrzuty sumienia, że dietę odłożyłeś na bok. Bardzo daleko na bok… tak daleko jak z Singapuru do Polski, bo i tak odmienne są desery, słodkie, małe „co nieco”, a w mniejszym stopniu także napoje.

Zapraszam do drugiej części kulinarnego przewodnika po Singapurze

Część pierwsza – 14 dań najlepszej kuchni na świecie

Gulab Jamun

(dosł. owoc wody różanej – tym owocem jest Czepetka kuminowa, uprawiana właśnie dla przepysznych owoców, ale i dla kory wykorzystywanej w garbarstwie)

Największą przyjemnością, a także generującą największe wyrzuty sumienia jest bez wątpienia Gulab Jamun. Wytwarza się je sera z suchawego sera khoya i formuje w nieduże kuleczki, które następnie wrzuca się na głęboki olej i po zarumienieniu macza w odrzucająco słodkim syropie przygotowanym na bazie wody różanej z dodatkami kardamonu i szafranu.

Mimo, że wyglądają jak miniaturki pączków, to smakują zupełnie inaczej. Dobrze przyrządzone wprost rozpływają się w ustach przy każdym gryzie. Są niesamowicie delikatne, jak chmurki zamknięte w puszystej, brunatnej skorupce.

Ras malai

(dosł. kremowy sok)

To za to bardziej ciekawostka, bo niestety ciężka do znalezienia w Singapurze poza Little India. To bielutkie danie składa się głównie z sera panner,wyrabianego ze słodkiego mleka i kremu wzbogaconego kardamonem.

Całość jest delikatna i (znowu) powoduje przyspieszone przepompowywanie krwi przez ślinianki, czujące już niespotykany w Polsce smak, który jest czymś więcej niż posłodzonym mlekiem.

#rasMalai #singaporeKK #singaporefood #singapore #asia #indianfood #foodporn #india

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Teh tarik

(dosł. ciągnąca się herbata)

Herbata z mlekiem, która w Singapurze jest może średnio popularna, ale w Indiach można spotkać ją a każdym kroku. W odniesieni do ilości napitku, bardzo droga, ale płaci się tu również za styl przygotowania i ciągłe przelewanie mleka i herbaty z jednego garnka do drugiego.

Rojak

(dosł. mieszanka)

Termin rojak oznacza w Azji Pd-Wsch. mieszankę kulturowo-religijną, a w odniesieniu do dania też jest mieszanką, ale najczęściej owocową. Składa się na nią ogórek, ananas, mango, jabłka, tofu, kiełki i pieczone na głębokim oleju ciasto – youtiao, a także kłębian – rodzaj słodkiego ziemniaka spożywanego także na surowo po posypaniu chili. Sos jest zaś przygotowywany z wody, chili, soku z limonki i belcanu – pasty krewetkowej.

Inna wersja rojaku spożywana jest częściej jako danie główne i zamiast owoców zawiera ziemniaki, orzeszki, jajko i krewetki.

Indian_rojak

Curry puff

Idealny dodatek do powyższej herbatki. Ciasto nadziewane curry ziemniaczanym, kurczakiem, albo jajkiem, którym w Indiach zajada się każdy. W Singapurze przegrywa raczej z kaya tost.

Można także spotkać słodkie nadzienia, m.in z pasty fasolowej, lub kokosa.

 

Bubble Tea

Najczęstszym drugim śniadaniem w wykonaniu singapurskich studentów jest mała przekąska – ciastko, pączek, lub baton z bubble tea – wyśmienitym napojem z mieszającymi się na dnie kuleczkami tapioki. Sam napój powstał w latach 80 na Tajwanie, ale szybko podbił całe wybrzeże Pacyfiku. Jego nazwa w języku tajwańskim oznacza dosłownie „spienioną herbatę”, bo herbatę miesza się najczęściej z mlekiem. Tapioka to zaś masa powstała po zmieleniu manioku, czyli brazylijskiego ziemniaka, który dziś sadzi się wokół równika. Jej kuleczki w herbacie nazywane się „boba”, co w tajwańskim slangu oznacza „duże piersi”.

Poniżej typowy widok na singapurskiej uczelni. Studenci wracają z przerwy w czasie 3-godzinnych zajęć wyekwipowani w ciągnące się, świszczące i szeleszczące makarony. Zestawu dopełnia właśnie bubble tea, zasłonięta tu nieco przez wodę. Klasyka, którą pokochałem i ja.

Wchodzisz na zajęcia a tam zapachy jak ze stołówki 😉 #singapore #smu

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Bandung

Najbardziej znany drink bezalkoholowy. Przygotowuje się go z syropu z róży (w najlepszych knajpach wytwarza się go na miejscu, mieląc płatki dzikiej róży i gotując z toną cukru), zmieszanego z mlekiem odparowanym i wodą. Bomba smakowa i kaloryczna.

Mimo, że stolica jednej z zachodnich prowincji Jawy to właśnie Bandung, to napój nie ma z nią nic wspólnego.

"Bandung Drinks" by Kyle Lam - AFC-01Uploaded by Midori. Licensed under CC BY-SA 2.0 via Wikimedia Commons
“Bandung Drinks” by Kyle Lam – AFC-01Uploaded by Midori. Licensed under CC BY-SA 2.0 via Wikimedia Commons

Pie tee

Te ciasteczka to jak dla mnie prawdziwe singapurskie odkrycie. Mimo, że składniki na pierwszy rzut oka gryzą się ze sobą niesamowicie i sugerują, że prędzej niż przyjemność mogą zafundować kłopoty żołądkowe, to w połączeniu odgrywają prawdziwą symfonię smaków.

Są niewielkie, ale nieco drogie. Kupuje się je w zestawach, gdzie za jeden kubełek zapłacić trzeba 0,5-1 sing. dol.

 

Mango sticky rice

Tradycyjny tajski deser. Kleisty ryż, który całą noc przed ugotowaniem moczy się w wodzie, a później gotuje w mleczku kokosowym jest niesamowicie delikatny, a orzeźwiającej nutki dodaje mu mango. Koniecznie świeżutkie i żółte, a nie zielone. Całość rozpływa się w ustach i bombarduje słodyczą, gdyż sam ryż polewa się mleczkiem kokosowym jeszcze na chwilę przed podaniem przed podaniem.

#MangoStickyRice #malaysia #foodporn #kitchen #mango #rice #sweet #desert

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Karol Kopańko (@karolkopanko)

Ice kachang

Wyobraźcie sobie to połączenie – kruszony lód, fasola, kukurydza, durian, orzeszki ziemne i żelki, a całość jeszcze podlana kolorowymi sosami i ukoronowana śmietankową kulką. Co z tego wyniknie? Wysoki na kilkanaście centymetrów wulkan słodkości z zaskakującymi akcentami.

"Ais kacang" by Andrew Bogott - Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons
“Ais kacang” by Andrew Bogott – Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

Tofu

Przepyszny serek twarogowy, wynaleziony w Chinach w II wieku, skąd rozprzestrzenił się po całej Azji, gdzie pełni obecnie bardzo ważną rolę – dostarczyciela białka. Tofu zastępuje więc mleko, które jest bardzo drogie i generalnie niepopularne.

W Singapurze szczególnie do gustu przypadło mi tofu sprzedawane w plastikowych pojemniczkach za 1,5 dol., choć na całe życie zapamiętam też z pewnością tzw. stinky tofu z Tajwanu, pieczone i obdarzone odrzucającym zapachem.

Lody

Po najechaniu na obrazek zobaczysz moje oznaczenia:

Sok z trzciny cukrowej

Słodycz z natury i do tego bajecznie prosta. Otóż trzcinową pałkę przekręca się przez dwa wałki wyciskające z niej na oczach turysty wszystkie soki, następie zgina w pół i przeciska jeszcze raz, aby upewnić się, że na śmieci wyrzuca się tylko suchą trzcinę.

Orzeźwiający napój idealny na parne singapurskie dni.

Sklep z indyjskimi słodyczami…

Po najechaniu na obrazek zobaczysz moje oznaczenia:

…i przekąskami

DSC08841_Fotor

Pizza – food challenge

Raz kozie śmierć – pomyślałem i… nie wiedziałem na co się porywam. Na zakończenie proponuję Wam jeszcze filmik z pierwszego w moim życiu food challenge w singapurskiej pizzerii – Tony Pizza.

Wróciłem z tarczą (a raczej tacką?), czy może na tarczy? Pokonałem grube, ciągnące się ciasto, czy może uległem pod naporem 14 ostrych dodatków?

Sklep monopolowy

PS. Skoro o napojach było, to nie może zabraknąć również:

DSC08898_Fotor