NVIDIA ma nowy super procesor mobilny. Dla samochodów

News/Motoryzacja 05.01.2015
NVIDIA ma nowy super procesor mobilny. Dla samochodów

NVIDIA ma nowy super procesor mobilny. Dla samochodów

Wyjdź z auta, wyjmij telefon i jednym przyciśnięciem ekranu każ samochodowi zaparkować, a potem, w  ten sam sposób, każ mu po siebie podjechać – w ten sposób NVIDIA zapowiada możliwości, które oferuje jej nowa platforma. To jednak tylko część wielkiej układanki.

W poniedziałek w nocy NVIDIA przedstawiła dwie platformy – NVIDIA DRIVE CX oraz NVIDIA DRIVE PX. Pierwsza z nich nie jest być może tak ekscytująca jak druga – dotyczy bowiem nie autonomicznej jazdy, a rozwiązań dla systemów informacyjno-rozrywkowych. Niemniej jednak ich prezentacja robi spore wrażenie, szczególnie biorąc pod uwagę sposób obsługi większego z ekranów czy wygląd map w nawigacji. Niektóre elementy trudno uznać za całkowite nowości, tak jak np. cyfrowy panel zegarów, obecny w sporej części nowych samochodów, ale już cyfrowe lusterka w wysokiej rozdzielczości i całkowite pozbycie się ich klasycznych odpowiedników są propozycją co najmniej ciekawą.

Trzeba jednak pamiętać, że jest to jedynie pokaz “wzorcowego” systemu, który w momencie, kiedy trafi do klienta końcowego, będzie prawdopodobnie w dużej mierze zmodyfikowany przez producenta auta. Tak było chociażby w przypadku Audi, które od dłuższego czasu korzysta z rozwiązań oferowanych przez NVIDIĘ i prawdopodobnie skorzysta z nich również tym razem.

O wiele ciekawiej zapowiada się jednak NVIDIA DRIVE PX – oparty na nowym układzie Tegra X1 (który trafi również do urządzeń mobilnych) system ma, według zapewnień producenta, osiągać wydajność porównywalną z tą, jaką mogły pochwalić się 15 lat temu “superkomputery rozmiarów domu”. Po co? Po to, by być w stanie na bieżąco analizować zachowanie pojazdu, warunki drogowe oraz wszystkie otaczające samochód obiekty, rejestrowane za pomocą aż 12 kamer w wysokiej rozdzielczości – maksymalna rozdzielczość analizowane w ciągu sekundy obrazu to 1,3 gigapiksela.

Dodatkowo, system opracowany przez NVIDIĘ potrafi nie tylko “zobaczyć” inny pojazd, ale także odróżniać od siebie ich poszczególne typy, lub “uczyć się” ich. W ten sposób możliwe może być chociażby odróżnienie pojazdów uprzywilejowanych od zwykłych, czy pojazdów zaparkowanych od tych, które włączają się do ruchu.

nvidia

Niewiele szczegółów pojawiło się jednak na temat prawdziwej autonomicznej jazdy po ulicach. Owszem, zaprezentowano wirtualny proces wyszukiwania miejsc parkingowych bez jakiegokolwiek udziału człowieka (przyjmując kontrolę nad wszystkimi systemami, sterowaniem, gazem, etc.), co w połączeniu z wcześniejszymi informacjami mogłoby sugerować, że pojazd wyposażony w systemy od NVIDII jest w stanie osiągnąć przynajmniej częściową niezależność.

Firma jednak w oficjalnym komunikacie prasowym wyraźnie zaznacza, że są to jedynie podwaliny pod systemy autonomicznej jazdy, które – czy tego chcemy czy nie – za jakiś czas staną się rzeczywistością. Jedynym pytaniem pozostaje to, jak szybko zmiana ta będzie miała miejsce. Tutaj również NVIDIA nie udziela nam konkretnych informacji. Zarówno DRIVE PX, jak i DRIVE CX mają być dostępne dla producentów w drugim kwartale tego roku, natomiast kiedy klienci będą mogli się cieszyć z oferowanych przez nie opcji – nie wiadomo.

Nie jest także pewne, którzy producenci sięgną po układy NVIDII – do tej pory swoje zainteresowanie potwierdziło jedynie Audi, które w DRIVE PX “widzi przyszłość autonomicznych pojazdów”. Podczas targów CES swoje propozycje z tej kategorii mają pokazać także inni producenci samochodów. Czy okaże się, że ich “mózgiem” będzie również DRIVE PX?

O obydwu platformach (CX i PX) można wprawdzie powiedzieć, że widzieliśmy je lub ich funkcje już w takiej czy innej formie wcześniej. Samochody już teraz potrafią w mniejszym lub większym stopniu identyfikować obiekty na drodze, reagować na inne czynniki (np. ograniczenia prędkości czy linie oddzielające pasy ruchu), odnajdywać miejsca parkingowe i nawet pół-automatycznie parkować, a także łączyć te dane i z lepszym lub gorszym skutkiem poruszać się bez pomocy kierowcy.

Na tym etapie rozwoju powoli przestaje być jednak istotne “co” dany system jest w stanie zrobić, ale “jak”, “jak niezawodnie” i “jak szybko”. W przypadku smartfonów mało komu tak naprawdę przeszkadza sporadyczne opóźnienie. W przypadku autonomicznych samochodów takie opóźnienie może natomiast zadecydować o naszym życiu i zdrowiu, więc nadmiar mocy obliczeniowej zawsze będzie jak najbardziej pożądany.

auto google

Inne pytanie dotyczy natomiast formy tych samochodów. Czy faktycznie trzeba i czy w ogóle warto w przypadku pojazdów autonomicznych trzymać się klasycznej bryły, dodając do niej jedynie “inteligentne” elementy, czy może nadejdzie czas, kiedy dotychczasowy kształt aut odejdzie w zapomnienie? Przy okazji prezentacji NVIDII postanowiliśmy zapytać się Google m.in. o to, jak obecnie postrzega rynek autonomicznych pojazdów i jak widzi jego przyszłość.

Google długo zastanawiało się w jakim kierunku rozwijać samojeżdzące samochody i doszliśmy do wniosku, że jednym rozwiązaniem, który może zrewolucjonizować transport jest stworzenie zupełnie nowego pojazdu od podstaw – Piotr Zalewski, Google Polska

Mamy więc dwa zupełnie inne podejścia. Google zdecydowało się stworzyć samochód niemal całkowicie na nowo, zachowując jedynie elementy absolutnie niezbędne, natomiast resztę dostosowując do potrzeb potencjalnego klienta i oferowanych przez siebie technologii. Ewentualna komercyjna premiera może mieć miejsce dopiero w chwili, kiedy całość będzie absolutnie kompletna, a przy okazji potencjalny sukces będzie zależał w dużej mierze od tego, czy klienta uda się przekonać do pojazdu nowego typu.

Z drugiej strony mamy natomiast producentów, którzy zmiany starają się wprowadzać stopniowo, oswajając kierowców z tym, że ich samochód, choć nie zastąpi ich całkowicie za kierownicą, będzie w stanie podejmować za nich coraz więcej decyzji i wyręczaj w coraz większej liczbie sytuacji.

Oczywiście istnieje duże prawdopodobieństwo, że obydwa te podejścia dadzą na końcu takie same efekty, a autonomiczny samochód Google (o ile trafi kiedykolwiek do sprzedaży) będzie w przybliżeniu taki sam, jak pojazdy dotychczasowych producentów samochodów. Na razie jednak pozostaje nam obserwowanie tego fascynującego wyścigu o… pozbawienie nas kontroli nad autem.

Dołącz do dyskusji