Nie jest łatwe życie geeka na Krymie – Stany Zjednoczone wprowadzają nowe sankcje dla Rosji

Felieton/Technologie 24.01.2015
Nie jest łatwe życie geeka na Krymie – Stany Zjednoczone wprowadzają nowe sankcje dla Rosji

Nie jest łatwe życie geeka na Krymie – Stany Zjednoczone wprowadzają nowe sankcje dla Rosji

Zeszłoroczne przejęcie Krymu przez Rosjan największą czkawką odbiło się na mieszkańcach tego spornego terytorium. 19 stycznia Barack Obama ogłosił wprowadzenie kolejnych sankcji wobec Rosji. Z ich powodu amerykańskie firmy są zobowiązane do zaprzestania handlu i świadczenia usług na terytorium Krymu. Dotyczy to także przedsiębiorstw technologicznych, których znacząca większość pochodzi właśnie ze Stanów Zjednoczonych.

Sankcje zostały poparte przez największe amerykańskie firmy z segmentu IT, takie jak Google, Apple, Valve i PayPal. O tym, że nie są to puste słowa może świadczyć między innymi zachowanie Apple, który zdecydował się wstrzymać sprzedaż produkowanych przez siebie urządzeń, współpracę z rosyjskimi partnerami i deweloperami oraz świadczenie usług na terenie Rosji. W przypadku Google sytuacja wygląda na nieco trudniejszą, ponieważ firma działa na o wiele większej liczbie frontów i nie mogła pozwolić sobie na zablokowanie wszystkich swoich usług.

Mimo to na Krymie nie będzie można wyświetlać i zarabiać na reklamach w ramach programów AdWords i AdSense.

Zmniejszy to dochody krymskich wydawców stron internetowych. Pośrednio uderzy to też w rosyjskie i… ukraińskie strony internetowe, które są odwiedzane także przez mieszkańców Krymu. Oprócz tego mieszkańcy Krymu od 1 lutego nie będą mieli możliwości pobierania jakichkolwiek, nawet darmowych, programów ze sklepu Google Play. Użytkownicy zachowają dostęp do darmowych usług Google, takich jak Gmail oraz Mapy Google. Podejrzewam, że mogą oni korzystać też z Dysku Google. Jednak jako że pozycję lidera w tego typu rozwiązaniach ma tam rosyjski Yandex, nie stanowi to wielkiego problemu.

rosja

Kolejny gracz gigant, który zastosował się do zaleceń Stanów Zjednoczonych jest Valve, właściciel niezwykle popularnej wśród graczy platformy Steam. Od teraz krymscy gracze nie mogą tam pobierać ani kupować gier. Jednocześnie Steam wprowadził ograniczenia regionalne, które mają zapobiec kupowaniu tanich gier w Rosji jako “prezentów” i aktywowania ich w innych, znacznie droższych krajach. Jak widać, 2 miliony mieszkających na Krymie osób może poważnie odczuć skutki sankcji. Nie sądzę jednak, że firmy technologiczne wycofały się z tych rynków wyłącznie ze względów na sytuację polityczną.

Wszystkiemu winne są pieniądze.

Już po krokach podjętych przez Valve widać, że dla wielu z firm biznes technologiczny w Rosji przestał być opłacalny. Dla amerykańskich firm lecący na łeb na szyję kurs rubla sprawił, że ich dochody znacznie spadły, a rosyjski rynek mógł generować straty. Dotyczy to zwłaszcza dostawców sprzętu, którzy nie nadążali ze zmienianiem sklepowych cen swoich produktów. Przykładem tego jest Apple, który wcześniej z tego powodu zablokował sprzedaż swoich produktów na terenie całej Rosji. Oprócz tego Rosjanie mają problemy z cenami żywności i możliwe jest, że niezbyt chętnie będą kupować produkty luksusowe, takie jak iPady oraz iPhone’y.

rosja-krym-putin-sankcje

 

Z kolei dostawcy treści cyfrowych bez problemu zgodzili się na wprowadzenie tych sankcji, ponieważ i tak nie mogli nic zarobić na klientach z Krymu. Wszystko dlatego, że wcześniej do sankcji przystąpiły MasterCard, Visa oraz PayPal, które postanowiły zawiesić działanie swoich wszystkich usług na terenie Krymu. Nawet jeśli mieszkańcy Krymu kupowaliby ich gry oraz programy, nie dotarłaby do nich nawet kopiejka zarobiona w ten sposób. Z tego powodu ani Valve, ani Google nie mają jakiegokolwiek powodu do działania w tym regionie.

Pozostaje tylko zastanowić się, jaki skutek będą miały wspomniane sankcje.

Przewiduję, że zrobią więcej złego niż dobrego. Odcinając Krym od amerykańskich usług wpycha się go coraz głębiej w ręce Rosji. Podejrzewam, że niedługo hitem staną się nieoficjalne lub pirackie sklepy i strony internetowe z aplikacjami, z których będą korzystać mieszkańcy Krymu. A gdy się do nich już przyzwyczają, trudno będzie oczekiwać, że z chęcią powrócą do kupowania oprogramowania w oficjalny sposób i płacenia za nie.

Wygląda na to, że amerykańskie firmy same strzelają sobie w stopę i pozbawiają się zysku z tego regionu Rosji na bardzo długi czas. Bo Rosja z powodu tych sankcji nie będzie mieć jakichkolwiek nieprzyjemności poza zdenerwowanymi obywatelami niedawno przejętego regionu, którzy swoją frustrację skierują w stronę Stanów Zjednoczonych, a nie swojej nowej ojczyzny.

*Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement