Co tam 4K, OLED-y i Kwantowa kropka. Netflix stawia na coś zupełnie innego

Artykuł/RTV 15.01.2015
Co tam 4K, OLED-y i Kwantowa kropka. Netflix stawia na coś zupełnie innego

Co tam 4K, OLED-y i Kwantowa kropka. Netflix stawia na coś zupełnie innego

Fanom nowych technologii z dziedziny TV na pewno nie są obce określenia takie jak 4K, Ultra HD, 3D, Quantum Dot, czy OLED. Najnowszy i być może najbardziej istotny trend leży jednak gdzieś obok. Jest nim obraz HDR.

HDR to pojęcie dobrze znane w świecie fotografii. Jest to zwiększenie rozpiętości tonalnej zdjęcia (High Dynamic Range), czyli z polskiego na nasze – wyciągnięcie informacji (detali) z głębokich cieni i najjaśniejszych partii jednocześnie. Dobre zdjęcie HDR ma mnóstwo detali niewidocznych na standardowej klatce, natomiast określenia „dobry” i „HDR” niestety rzadko idą w parze. Podczas obróbki bardzo łatwo przesadzić i stworzyć fotograficznego potworka.

Kiepski HDR. Fot. Shutterstock
Kiepski HDR. Fot. Shutterstock

Co więcej, zdjęcie wyglądające dobrze na profesjonalnym monitorze fotografa może wyglądać słabo na kiepskim monitorze klienta. Podobna sytuacja występuje także w produkcjach filmowych. Do tej pory od zawsze istniała dysproporcja pomiędzy jakością obrazu widzianą w studiu obrabiającym film i na telewizorze widza.

Czas ujednolicić tę kwestię. Przy okazji standaryzacji, można też co nieco poprawić.

W ten właśnie sposób HDR trafia także do telewizorów i podobno ma być znacznie większym przełomem, niż rozdzielczość Ultra HD. Aby dostrzec korzyści z telewizorów UHD trzeba siedzieć blisko nich, a nie każdy może sobie na to pozwolić, przez co możliwości telewizorów często się „marnują”. HDR to co innego, bo ta technologia poprawiająca obraz jest widoczna z każdej odległości.

samsung-suhd

HDR w wydaniu telewizyjnym ma stawiać głównie na ogromną jasność wyświetlaczy. Pozwoli to zwiększyć rozpiętość tonalną obrazu i uzyskać znacznie większy kontrast. Aby wykorzystać tę technologię potrzebny jest telewizor, który potrafi punktowo zwiększać jasność pewnych obszarów. Obecnie potrafią to tylko nieliczne, najnowsze telewizory LCD LED z technologią lokalnego przyciemniania obrazu (local dimming). Wliczają się w to najnowsze telewizory w technologii Quantum Dot (najwyższa linia telewizorów Samsung SUHD, Sony KD-75X940C) i oczywiście OLED-y od LG, które panują nad jasnością na poziomie pojedynczego piksela.

Jasność, jasność widzę!

Jak jasne będą ekrany HDR? Dzisiejszy standard jasności telewizorów to 100 nitów (100 cd/m2). Obecnie kształtują się dwa standardy ekranów HDR. Pierwszy z nich tworzy firma Dolby (tak, ta od dźwięku Dolby Digital), a swoją technologię nazwała ona Dolby Vision. Telewizory w niej wykonane mają mieć jasność na poziomie aż 4000 nitów. Alternatywne rozwiązanie pozwala stosować HDR już przy 1000-1500 nitach, choć oczywiście efekt jest wówczas gorszy.

Według badań przeprowadzonych przez Dolby, widzowie najchętniej oglądaliby obraz wyświetlony na ekranie, który ma… 20 tys. nitów jasności. I choć 100-watowa żarówka świeci z jasnością 18 tys. nitów, to taki ekran teoretycznie nie jest przesadą, bo przecież nikt nie ogląda świecącego pełną bielą wyświetlacza, tylko sceny o różnych poziomach jasności. Niestety w praktyce pobór energii takiego telewizora byłby zabójczy, więc technologie HDR muszą zadowolić się niższą jasnością.

Tylko czy nie wyjdzie z tego potworek taki sam jak w fotografii?

dolby vision

W przypadku fotografii brak standaryzacji ekranów powoduje powstawanie tragicznych jakościowo HDR-ów. W przypadku telewizorów wszystko ma być kontrolowane od A do Z – począwszy od etapu produkcji i postprocesu filmu, poprzez jego dystrybucję, a na domowym ekranie kończąc. Wszystko powinno być robione z myślą, by widz mógł zobaczyć u siebie film HDR w dokładnie taki sposób, jaki chce tego ekipa filmowa. Takie rozwiązanie ma sens.

Kiedy zobaczymy filmy HDR?

Wygląda na to, że po raz pierwszy HDR na domowym ekranie dostarczy… internetowy streaming. Serwis FlatpanelsHD przeprowadził podczas targów CES ciekawy wywiad z szefami Netflixa – Neilem Huntem, Toddem Yellinem i Cliffem Edwardsem.

Twierdzą oni, że technika HDR będzie czymś zdecydowanie ważniejszym od rozdzielczości Ultra HD (lub 4K, jak uparł się nazywać ją Netflix). W ubiegłym roku Netflix zapoczątkował streamowanie materiału 4K, natomiast na 2015 rok planowane jest wprowadzenie jakości 4K HDR. Sam HDR będzie realizowany jako kolejna „warstwa” nad obrazem 4K i oczywiście będzie wymagać telewizora z funkcją HDR. Jeśli twój nowy telewizor obsługuje HDR, to Netflix będzie o tym wiedział i automatycznie prześle obraz HDR 4K zamiast „zwykłego” 4K.

marco-polo-tv-review-netflix

Niektóre z produkcji własnych Neflixa (House of Cards, Marco Polo) są już tworzone z myślą o HDR. Serwis prowadzi także rozmowy z innymi studiami, by wykorzystać tę technikę. Szefowie Netflixa zaznaczają, że nawet jeśli studia nie tworzą w ten sposób filmów, to materiały można zremasterować do HDR.

Jeśli chodzi o sprzęt, serwis FlatpanelsHD potwierdził, że HDR od Netflixa będzie kompatybilne z telewizorami LG, Samsunga i Sony. Wzrosną natomiast wymagania co do łącza internetowego. O ile płynne strumieniowanie 4K można uzyskać przy łączu 15,6 Mb/s, tak 4K HDR będzie wymagać minimum 18 Mb/s. HDR w rozdzielczości Full HD powinno być dostępne już przy 10 Mb/s, ale Netflix nie zdecydował jeszcze, czy chce udostępniać materiały w takim standardzie.

Wygląda więc na to, że materiały HDR zobaczymy już w tym roku. Będzie to prawdziwie świetlana przyszłość telewizji.

Dołącz do dyskusji