Tuzin subiektywnie najlepszych albumów 2014 roku według Jaskólskiego

Artykuł/RTV 31.12.2014
Tuzin subiektywnie najlepszych albumów 2014 roku według Jaskólskiego

Tuzin subiektywnie najlepszych albumów 2014 roku według Jaskólskiego

Od redakcji: Rok 2014 kulturalnie i technologicznie był bardzo ciekawy. Dlatego też poprosiliśmy przedstawicieli świata technologii, osoby które czynnie go kształtują, o podsumowanie świata w kulturze. Konwergencja, proszę państwa! Muzycznie najlepsze albumy 2014 roku prezentuje Michał Jaskólski:

1. Thurston Moore – The Best Day

Powrót Sonic Youth z najlepszych czasów, tyle że z Debbie Googe z My Bloody Valentine w roli Kim Gordon. Dwa pierwsze kawałki, czyli “Speak
to the Wild” i “Forevermore” to niemal 20 minut najlepszej, hipnotycznej gitarowej muzyki w tym roku, nie licząc Kristen. Usłyszenie ich na żywo jest wydarzeniem wręcz transcendentalnym, a i reszta materiału jest znakomita.

2. Beck – Morning Phase

To chyba najpiękniejsza płyta tego roku. Przez jakiś czas budziła mnie każdego poranka. A na żywo kawałki z tej płyty naprawdę potrafią wzruszyć. W końcu tak wielu z nas myśli o miłościach, które minęły oraz tych, które jeszcze nas czekają. Mocno polecam, niezależnie od wieku i muzycznych gustów.

3. Swans – To Be Kind

Ścieżka dźwiękowa do Zła przez duże zet. To ze Swans, a nie z Nergalem, powinni walczyć katoliccy działacze. Album przerażający, a zarazem niezwykle pociągający.

4. Spoon – They Want My Soul

Kolejny doskonały zbiór utworów zespołu, który uwielbiam od lat. Minimalizm + konsekwencja + inteligentne, trafione teksty to idealne połączenie.

5. Mogwai – Rave Tapes

Jeśli chcesz zamienić swoje życie w film, posłuchaj tej płyty. Nawet zwykła podróż autobusem zamieni się wówczas w scenę o epickim wręcz wymiarze. A takie “Remurdered” to absolutne arcydzieło jeśli chodzi o budowanie i rozładowywanie napięcia.

6. Merchandise – After The End

Pierwszy pełnowymiarowy album chyba najciekawszej nowej grupy, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie na festiwalu Primavera Sound w 2013 roku. Głos wokalisty przypomina mi bardzo Jarka Janiszewskiego z Bielizny. Muzyka natomiast to w dużej mierze nawiązanie do lat osiemdziesiątych i przywodzi na myśl zespoły takie jak The Cure czy The Smiths.

7. Kristen – The Secret Map

Zdecydowanie najlepsza polska płyta tego roku. Płyta bardzo zróżnicowana, bo jest tam wszystko – od noise’u przez ambient po potencjalne radiowe hity. Kristen po raz kolejny pokazuje, że jest jednym z najbardziej dojrzałych polskich zespołów, a trójca w postaci “Western Lands”, “An Accident”, i “The Secret Map” z pewnością w całości lub części wyląduje w zestawieniach the best of drugiej dekady XXI wieku.

8. Cloud Nothings – Here and Nowhere Else

Cloud Nothings to Nirvana pokolenia Z. Tak samo szczerzy, tak samo energetyczni, tak samo działający na emocje. Tylko (jeszcze?) nie tak znani. A tegoroczna płyta udowadnia to kolejny raz. Na ich koncertach trudno nie szaleć pod sceną. Już czekam na kolejny.

9. Trent Reznor and Atticus Ross – Gone Girl

Bardzo, bardzo rzadko sięgam po jakiekolwiek ścieżki dźwiękowe. Ta płyta jest wyjątkiem. To muzyka niby relaksująca i uspokajająca, jednak słuchając jej ma się uczucie, że coś tu jednak się nie zgadza, coś nie pasuje. Nieprzypadkowo – taki właśnie był zamysł jej twórców. Przy okazji polecam też film. Polskie tłumaczenie tytułu to “Zaginiona dziewczyna”. Fenomenalnie dobre kino, które potrafi zaskoczyć.

10. The Brian Jonestown Massacre – Revelation

To już 13 (!) album tej formacji, jednak tym razem trzynastka okazała się być nieszczególnie pechowa. To o takich płytach mówi się “instant classics”. To takie płyty spowodowały moją fascynację muzyką określaną ostatnio skrótowym mianem “psych”. To przy takich płytach najlepiej podróżować latem amerykańską autostradą za kierownicą Forda Mustanga.

11. The Twilight Sad – Nobody Wants To Be Here & Nobody Wants To Leave

Nigdy nie byłem szczególnym fanem The Twilight Sad, w przeciwieństwie
chociażby do Przemka Guldy z “Wyborczej”, jednak ten album bardzo mnie
ujął. Seria smutnych historii stanowiących jedną, spójną i mocną
całość. Dużo jesieni i trochę nawiązań do najlepszych albumów Interpolu.

12. Goat – Commune

Gatunek? Współczesna muzyka pierwotna. Nie wyobrażam sobie jak można nie dać się jej porwać. Hipnotyzuje i zachwyca, szczególnie w wersji live – Goat było jedną z największych gwiazd tegorocznego Liverpool International Festival Of Psychedelia. Polecam bardzo mocno.

jaskolskiMichał Jaskólski: Dzieli czas między robienie internetów i słuchanie muzyki, często na żywo. Robienie internetów zaczął jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych – jako webdeveloper i webdesigner na freelansie czekający na przelew. Obecnie współzałożyciel dwóch spółek internetowych notowanych na giełdzie, każdej z przychodami w okolicy miliona zł miesięcznie – Grupy Nokaut i Morizona. W pierwszej jest prezesem, w drugiej – udziałowcem i członkiem Rady Nadzorczej. Po godzinach zalicza koncerty i festiwale w różnych miejscach świata.

Dołącz do dyskusji

Advertisement