To bardzo poważny atak na Sony. Wyciekły nie tylko filmy, ale i poufne dane

News/Technologie 05.12.2014
To bardzo poważny atak na Sony. Wyciekły nie tylko filmy, ale i poufne dane

To bardzo poważny atak na Sony. Wyciekły nie tylko filmy, ale i poufne dane

Osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo IT w Sony nie mają w ostatnich dniach lekkiego życia. Włamanie na serwery firmy pociągnęło za sobą poważne konsekwencje. Do sieci trafiły nie tylko nieautoryzowane kopie niewydanych oficjalnie filmów. Okazuje się, że po internecie hula ogromny zestaw prywatnych danych, które były przechowywane na serwerach japońskiej firmy.

Japońskie Sony często bywa pod atakiem cyberprzestępców. Po wycieku danych z PSN podobna sytuacja przydarzyła się Sony Pictures. W zeszłym tygodniu na komputerach pracowników wyświetlony został komunikat o włamaniu, co sparaliżowało pracę firmy.

Efektem tego włamania było udostępnienie w sieci kopii kilku niewydanych jeszcze filmów.

sony online

Dużo wskazuje na to, że za włamaniem stoi grupa przestępcza z Korei Północnej, a główną przyczyną był jeden z filmów – komedia, w której główni bohaterowie wybierają się do Korei w celu zabicia przywódcy tego państwa.

Na powiązania atakujących z Koreą wskazuje też sposób, w jaki dokonali ataku, chociaż może to być tylko zbieg okoliczności. Prawdy o osobach stojących za tym włamaniem pewnie nigdy nie poznamy, ale widzimy jego efeky, bardzo bolesne dla Sony Pictures.

Okazuje się, że z serwerów firmy nie wyciekły tylko filmy.

Dla Sony Pictures cała sprawa staje się coraz większym problemem. Jak donosi The Verge oprócz tych nieszczęsnych filmów do internetu trafiło 33 tys. dokumentów. Znaleziono w nich poufne dane dotyczące pracowników Sony (ale nie – jak dotąd – klientów).

Wśród udostępnionych danych, takie jak hasła do komputerów, numery kart kredytowych, profile w social media oraz numery ubezpieczenia. Udostępnione dane dotyczą 47 tys. pracowników Sony, zarówno obecnych, jak i byłych.

Sprawa odbije się Sony czkawką, ponieważ na liście płac byli celebryci.

sony smart band 03

Wszystko pewnie szybko rozeszłoby się po kościach, a mało kto przejmowałby się “zwykłym księgowym” lub innym pracownikiem ze szczebla korporacyjnego. Nie zapominajmy jednak, że sprawa dotyczy Sony Pictures, czyli oddziału firmy odpowiedzialnej właśnie za filmy. Wśród udostępnionych przez włamywaczy danych można znaleźć poufne informacje na temat aktorów.

Sam jestem zdania, że taka sytuacja jest niedopuszczalna bez względu na to, czyje dane dostały się w niepowołane ręce, a bycie celebrytą nie powinno dawać dodatkowych względów. Jestem jednak realistą i zdaję sobie sprawę, że wymieniane w konteście włamania takie nazwiska jak Sylvester Stallone, Rebel Wilson i Judd Apatow przyciągną szeroką uwagę mediów i opinii publicznej.

Najgorsze jest w tym to, że dane nie były odpowiednio zabezpieczone.

Pamiętajmy tutaj, że Sony padło ofiarą przestępstwa i największą winę ponoszą tutaj włamywacze. Niestety okazało się przy tym, że japońska firma nie zabezpieczyła odpowiednio danych, co ułatwiło ich pozyskanie atakującym.

Ze względu na brak odpowiednich zabezpieczeń włamywacze zdobyli nie tylko numery ubezpieczenia, ale także informacje umowach podpisanych między daną osobą i Sony, a także o zarobkach i prywatnych adresach.

Użytkowniku, o bezpieczeństwo zadbaj sam!

Użytkownicy urządzeń i usług Sony mogą znaleźć pociechę w tym, że (tym razem) do internetu nie trafiły informacje na temat ich numerów kredytowych, jak to miało miejsce ostatnio w przypadku włamania do PSN. Nie ma jednak gwarancji, że takie dane nie trafią do sieci w przyszłości. Jak tutaj zaufać największym firmom świata technologii, że będą dobrze chronić powierzone im dane?

Jeśli taka firma jak Sony nie umie ochronić swoich własnych plików z tak ważnymi i poufnymi informacjami, to podważa to zaufanie do innych gigantów internetu. Ustalanie rożnych haseł do rożnych usług w dzisiejszych czasach to konieczność, a wybór karty prepaid zamiast podpinania do usług online kart kredytowych to też bardzo dobry pomysł.

Zaufanie zaufaniem, ale lepiej dmuchać na zimne.

*Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Shutterstock.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji