Temat tygodnia: wybieramy smartfon roku 2014

Artykuł/Sprzęt 28.12.2014
Temat tygodnia: wybieramy smartfon roku 2014

Temat tygodnia: wybieramy smartfon roku 2014

Koniec roku blisko. W 2015 roku możemy się spodziewać kolejnych ważnych premier, nowych flagowców oraz następnych ciekawych propozycji z niższych półek cenowych. Jednak zanim zaczniemy pisać o nowościach, podsumujmy to, co zobaczyliśmy w 2014 roku. Oto subiektywne wybory naszych blogerów jeżeli chodzi o “smartfon roku 2014”.

maciek gajewskiMaciej Gajewski: „Smartfon roku”… co to właściwie oznacza? Czy to najlepszy model na rynku, czyli to, co siedzi u mnie w kieszeni? A może to, co podbiło rynek i sprzedało się w największej ilości egzemplarzy? Moim zdaniem żadne z tych kryteriów nie są zbyt ciekawe. Najciekawsza konstrukcja to taka, która w ramach przystępnej ceny oferuje najwięcej. Biorąc to pod uwagę, doskonale wiem co wybrać. Nie zastanawiałem się nawet przez chwilę.

To telefon, który dostałem do testów całkiem niedawno. Telefon ze średniej półki, znacznie gorzej wyposażony od „sztandarowca”, którego mam w kieszeni. A mimo tego tak mnie zauroczył, że gdy okres testowy się skończył i trzeba było go pakować celem odesłania do producenta, to rozstanie było całkiem bolesne. Mówię tu o Lumii 735.

Zakochałem się w tym urządzonku od pierwszego wejrzenia. Lumia 735 kosztuje raptem 950 złotych. W zamian za to otrzymujemy smartfon, który idealnie leży w dłoni. Jest smukła, lekka, podłużna i fantastycznie wyważona. Trzymanie jej w ręku to prawdziwa przyjemność. Wyświetlacz i aparat również nie świadczą o półce cenowej, z której on pochodzi. Obraz jest bardzo dobry, a aparat, choć nie umywa się do PureView, tego z iPhone’a 6 czy Galaxy Note’a, robi naprawdę świetne zdjęcia.

lumia-735

Całość dopełniają „bebechy”, które są w zupełności wystarczające, by udźwignąć działający na tym systemie system Windows z nakładką Denim oraz wiele uruchomionych gier i aplikacji równocześnie. Ponownie, nie jest to topowa klasa, ale w zupełności wystarczająca.

Stworzyć tani a dobry telefon, to nauczenie się pewnej sztuki kompromisów. „Z tego zrezygnujemy, tamto pogorszymy, ale jakoś to będzie działać, a mniej zamożni sobie kupią”. Lumia 735 jest idealnie zbalansowana. Do tego stopnia, że tych kompromisów nie czuć. Aparat, procesor, pamięć, ekran, oprogramowanie… wszystko jest ze sobą idealnie zgrane i działa jak należy. A wszystko to za 950 złotych.

Są lepsze telefony na rynku, sam używam czegoś innego. Ale gdybym chciał mieć porządny smartfon a zarazem miałbym dużo ważniejsze wydatki niż 2500 złotych na PDA, Lumia 735 byłaby wyborem oczywistym, nie mającym żadnego odpowiednika u konkurencji.

grabiec nowePiotr Grabiec: Z wyborem Maćka nie mogę się nie zgodzić, jeśli chodzi o system Windows Phone. Dla fanów iOS wybór też jest prosty, bo pojawił się tylko jeden nowy telefon (w dwóch rozmiarach). W Androidowym świecie można przebierać i przebierać, ale za tegoroczny hit uznaję telefon firmy Sony – nie mam tutaj wcale na myśli topowego modelu.

Japończycy jako pierwsi na początku tego roku zaproponowali klientom nowoczesny smartfon o topowych parametrach i relatywnie niewielkich gabarytach, czyli Xperię Z1 Compact. Na jesieni ten model doczekał się następcy, który dla mnie jest właśnie hitem minionego roku, zwłaszcza jeśli popatrzeć na stosunek ceny do jakości.

Sony Xperia Z3 Compact jest bardzo dobrze wykonana, a pod względem parametrów tylko nieznacznie odbiega od flagowców konkurencji i “dużej” Xperii Z3. W praktyce jednak te parametry to i tak aż nadto do komfortowej pracy. Zasługa w tym wyświetlacza, ponieważ 4,6-calowy ekran ma rozdzielczość “tylko” 720p.

sony xperia z3 compact 04

Większość firm zdecydowała się w tym roku na większe ekrany Full HD lub nawet QHD, które wymagają znacznie więcej mocy obliczeniowej do wyrenderowania tylko minimalnie lepszego obrazu. W przypadku telefonu Sony nie ma potrzeby montowania mocniejszego procesora i większej ilości pamięci, bo i tak urządzenie ma zapas wydajności.

Współczesnym smartfonom nie brakuje już rozdzielczości, wydajności i wyposażenia. Piętą achillesową jest czas pracy na akumulatorze. W przypadku najnowszych urządzeń z linii Xperia Z ten problem udało się wyeliminować! 4,6-calowy smartfon (o gabarytach nieznacznie większych od 4-calowego iPhone’a 5s!) do tej pory ani razu nie rozładował się u mnie przed końcem dnia. Inne urządzenia z których korzystałem wymagają powerbanków.

Sony Xperia Z3 Compact potrafiła nawet robić za mobilny hotspot przez 10 godzin, a po tym czasie pozostało w niej jeszcze 40-kilka procent baterii! iPhone 6, korzystający z tego hotspota… szybciej tracił ładunek. Trudno mi wskazać telefon z wyższej półki, który tak dobrze zarządzałby zużyciem prądu. Dodam, że takie dobre wyniki można osiągnąć przed włączeniem trybu oszczędzania energii.

Xperia Z3C to nie jest oczywiście telefon idealny, bo taki po prostu nie istnieje. W niektórych modelach znaleźć można lepsze aparaty i wyświetlacze o lepszym odwzorowaniu koloru. Wodoodporna Xperia Z3 Compact wygrywa jednak na wielu polach – w tym wydajności i czasu pracy – a przy tym nie jest telefonem z najwyższej półki cenowej i kosztuje znacznie mniej niż chociażby “duża” Xperia Z3 i topowe telefony konkurencji.

marcin bąkowskiMarcin Bąkowski: Dla mnie smartfon roku 2014 to nie koniecznie ten, który wydaje się najrozsądniejszym do nabycia. Dlatego nie wybrałbym Lumii 735 jako smartfon tego roku.

Smartfonem roku nie jest w mojej opinii również ani Note 4, ani iPhone 6 Plus.

Phablet od Samsunga najlepiej z wszystkich smartfonów potrafi wykorzystać swój duży ekran i nagrywać filmy w 4K, a do tego coraz lepiej umożliwia wykorzystanie rysika, ale jest jedynie ewolucją w stosunku do swojego poprzednika. Dlatego też wielu użytkowników Note 3 zapewne poczeka na “piątkę”.

Z kolei produkt Apple posiada największą spośród iPhone’ów baterię i aparat z optyczną stabilizacją obrazu, który robi świetne zdjęcia, ale nie potrafi dostatecznie wykorzystać przewagi w wielkości ekranu nad swoim mniejszym bratem. Myślę, że trzeba poczekać na “iPhone 6s Plus”(?), aby przekonać się, czy Apple potrafi poradzić sobie w świecie phabletów i dostarczyć nowe, ciekawe rozwiązania w oprogramowaniu urządzenia.

Tytuł “Smartfon Roku 2014” wędruje więc do BlackBerry Passport. Kanadyjski producent postanowił zaprezentować coś, czego nikt do tej pory nie wymyślił. Zamiast podążać utartymi schematami wprowadził powiew świeżości na rynek. Smartfon ten budzi skrajne emocje swoim wyglądem. Dla jednych jest po prostu brzydki, ale dla wielu jest synonimem elegancji.

Passport jest przede wszystkim narzędziem ze świetną jakością ekranu, pojemną baterią, fizyczną klawiaturą z obsługą gestów, doskonałą jakością dźwięku. Użytkownicy BlackBerry nie muszą obawiać się o bezpieczeństwo swoich danych. System BB10 z wykorzystaniem gestów i legendarnym już BlackBerry HUB w połączeniu z wydajnym Passportem sprawia, że trudno szukać lepszego narzędzia do pracy.

blackberry passport 007

piotr baryckiPiotr Barycki: Dla mnie akurat “najlepszy” nie oznacza tu koniecznie najbardziej optymalnej kombinacji wszystkich elementów, szczególnie jeśli chodzi o smartfony, które w ostatnim czasie stają się tak dobre, że aż nudne. Dlatego w tym roku (po raz kolejny zresztą) za najlepsze uznaję te… najciekawsze, albo te, na które faktycznie nie byłoby mi żal wydać tych 2000 zł czy 3000 zł. I które przy okazji są w stanie zaoferować choć odrobinę więcej.

Tak samo jak Marcin nie mam więc wyboru i wskazuję na Passporta. Po części za odwagę ze strony BlackBerry i za niepodważalną oryginalność całego projektu, który dość długo “kisił się” w biurach BlackBerry. Przede wszystkim jednak za to, że przy całej swojej nietypowości, Passport jest po prosty świetnym narzędziem. Jest wbrew pozorom wygodny w większości sytuacji, podzespoły nie pozostawiają niemal nic do życzenia, klawiatura wymaga nauki, ale potrafi się przepięknie odwdzięczyć, a kwadratowy ekran jest zbawieniem przy konsumpcji treści tekstowych. Gdybym kupował teraz nowy telefon, nie wahałbym się ani chwili – wybrałbym Passporta.

Jednocześnie jednak nie sposób nie wyróżnić innego telefonu, pochodzącego jednak nie z Kanady, a z Korei. I nie jest to ani S5, ani Note 4, a… Note 4 Edge. Też niszowy, też nietypowy. Kuszący, choć jednocześnie nie będący prawdopodobnie ostatnim ogniwem w ewolucji tej “serii” i szybko może się okazać, że jest wyłącznie eksperymentem i jego następca będzie zupełnie inny.

Mimo wszystko potrafi dać coś więcej, niż zwykły Note, czy którykolwiek inny smartfon. Note 4 nie obudził we mnie praktycznie żadnych emocji. Ot, dobry telefon, przewidywalne rozwinięcie idei zapoczątkowanej przy okazji premiery oryginalnego Note. Note 4 Edge ma natomiast coś, co każe się zastanowić, czy na pewno chcemy, żeby nasz kolejny telefon był “normalny” i czy na pewno to, co “normalne” telefony oferują jest dla nas wystarczające. I właśnie takie odczucia powinny chyba budzić najlepsze telefony.

pawel lutyPaweł Luty: Jeśli chodzi o smartfonowe premiery to rok 2014 był naprawdę owocny. I, co ciekawe, wcale nie mam tutaj na myśli „flagowców”, „high-endów”, czy jakkolwiek je nazwiemy. Najwięcej ciekawych nowości pojawiło się w średniej i niskiej półce, co według mnie bardzo dobrze wróży elektronice użytkowej.

Oznacza to bowiem, że już niekoniecznie największe firmy będą się ścigały na to kto ma największego smartfona do zaoferowania (choć moze akurat w tej kategorii wyścig jeszcze trochę potrwa) ani najbardziej „wypasionego”, ale tak naprawdę nie wnoszącego nic nowego z punktu widzenia użytkownika, lecz zaprojektowanego wyłącznie w imię filozofii „bo kurna możemy”. Teraz rywalizacja, mam nadzieję, będzie się toczyła o dostarczenie produktu najbardziej odpowiadającemu masowemu nabywcy.

I tutaj dla mnie zwycięzca może być tylko jeden – Moto G drugiej generacji. Za mniej więcej 800 zł można dostać telefon o całkiem przyzwoitych parametrach i to z czystym Androidem. Czyż masowy użytkownik mógłby oczekiwać czegoś więcej? Nie sądzę.

Moto G_Hero Lifestyle Shot

przemek pająkPrzemysław Pająk: Nie wiem, czy to najlepszy smartfon 2014 r., ale na pewno najbardziej innowacyjny. Wybieram YotaPhone 2.

Pierwszy raz z YotaPhone zetknąłem się w 2013 r. na targach CES. Pierwsza wersja tego smartfonu z dwoma ekranami nie weszła jednak do globalnej dystrybucji, bo produkt nie był jeszcze doskonały. Przez prawie dwa lata dopracowywano hardware z software’em, by teraz pod koniec 2014 r. zaprezentować urządzenie gotowe do podbicia świata.

W czasach, gdy innowacyjność mierzy się coraz większymi ekranami, YotaPhone ma prawdziwy pomysł na to, jak rozwijać kategorię smartfonów, szczególnie że ich bateriożerność przyspiesza. Dwa ekrany, w tym jeden w technologii e-ink, sprawdzają się znakomicie.

Wprawdzie spędziłem z YotaPhone 2 zaledwie 3 dni, to jednak zrobił on na mnie tak dobre wrażenie, że szukam budżetu na to, by go dla siebie kupić. To jedyna jego wada – jest cholernie drogi.

YotaPhone 2 (3)

Dołącz do dyskusji

Advertisement